
Z danych branży logistycznej płyną pierwsze wnioski na temat skuteczności ceł na tanie towary z Chin. Znaczne spadki odnotowano już w ciągu pierwszych 2 tygodni, kiedy liczba przesyłek z Shein, AliExpress czy Temu spadła o niemal 20 proc. Ekspert ostrzega jednak, że to dopiero początek, a prawdziwy sprawdzian przyjdzie jesienią.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie zmiany wprowadzono od 1 lipca dla towarów spoza UE.
Dlaczego liczba paczek z Chin spadła o 20 proc.
Które platformy zostały najbardziej dotknięte nowymi cłami.
Co prognozują eksperci na temat przyszłości liczby przesyłek.
Tak działają nowe cła. Spadek liczby paczek z Chin o 20 proc.
Od 1 lipca obowiązuje nowe cło na towary spoza Unii Europejskiej , którego wprowadzenie miało na celu ograniczenie liczby przesyłek m.in. z tzw. tanich platform sprzedażowych typu Temu, Shein, czy AliExpress. W ten sposób wdrożono ochronę europejskich producentów przed nieuczciwą konkurencją, a z drugiej strony zagwarantowano, że towary spełniają europejskie normy i tym samym chronią konsumentów przed szkodliwymi produktami.
Już na wiele tygodni przed wejściem przepisów w życie branża logistyczna, jak i sami konsumenci, zauważali zmiany. Wielu sprzedawców z chińskich platform wprowadzało dodatkowe opłaty, a konsumenci widzieli wyraźnie, że to, za to niedawno płacili po kilka złotych, było znacznie droższe. To prawiło, że liczba paczek stopniowo malała. Teraz jednak są już pierwsze oficjalne dane o tym, w jaki sposób wprowadzenie ceł na towary z tanich platform przełożyło się na spadek zamówień.
Jak wynika z liczb, przedstawianych przez firmy logistyczne, w ciągu zaledwie dwóch tygodni obowiązywania nowych ceł liczba przesyłek spadła o około 20 proc. Główny doradca podatkowy inFakt, Piotr Juszczyk, wylicza, że w ciągu roku może to stanowić spadek nawet o miliard paczek.
Prawdziwy test przyjdzie w listopadzie
Piotr Juszczyk wskazuje, że zdania ekspertów w sprawie spadku liczby przesyłek z Chin są podzielone. Jedni uważają, że sytuacja może się ustabilizować z czasem, inni – że nie mamy do czynienia z chwilowymi wahaniami. – Moim zdaniem to i jedno, i drugie. Część klientów, którym dziś odechciało się kupować za grosze na Temu, wróci, gdy platformy poukładają logistykę. Ale część zakupów po prostu przestanie się opłacać – i o to właśnie chodziło Brukseli – ocenia ekspert.
Specjalista podkreśla, że to może być dopiero początek spadków, bo kolejny etap ceł zaplanowano na listopad. Wreszcie finał zmian nadejdzie w 2028 roku, gdy zniknie sam próg 150 euro.
Piotr Juszczyk radzi przedsiębiorcom sprzedającym w UE pilnować kolejnych terminów i nie czekać do ostatniej chwili. – Kto dziś zainwestuje w magazyn albo współpracę z operatorem logistycznym w Unii, za dwa lata nie będzie gonił tych, którzy zrobili to wcześniej – podkreśla.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje