Turecki prezydent i gospodarz szczytu NATO Recep Tayyip Erdogan miał wręczyć przywódcom krajów sojuszniczych rewolwery z amunicją. Dla niektórych nietypowy prezent okazał się kłopotliwy. Broń musiała zostać w Turcji.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan podarował przywódcom krajów NATO rewolwery, na których wygrawerowano ich nazwiska, a także ostrą amunicję - donosi Frankfurter Allgemeine Zeitung.
O nietypowym podarku opowiadał brytyjski premier Keir Starmer, cytowany przez media w Wielkiej Brytanii. Jak relacjonował, w każdej broni miał być wygrawerowany nazwiskami obdarowanych , a do zestawów dołączano tureckie zezwolenie eksportowe.
Starmer poinformował też, że musiał zostawić pistolet w Turcji, bo import do Wielkiej Brytanii byłby nielegalny mimo dokumentów dołączonych do prezentu, znoszących ograniczenia wywozowe z Turcji.
Prezes ujawnia ściemę. Za to samo płacisz więcej
Wśród uhonorowanych był również kanclerz Niemiec Friedrich Merz. Rzecznik niemieckiego rządu przekazał, że "rewolwer przekazano ambasadzie, aby mógł zostać prawidłowo wprowadzony, a następnie zinwentaryzowany w zbiorze oficjalnych prezentów".
Jak pisze "FAZ" przywódcy państw Sojuszu, w których obowiązują surowe przepisy dotyczące broni, zostawili swoje podarunki w Turcji.
Dziennikarz portalu finansowego money.pl. Wcześniej redaktor prowadzący magazynu dla mężczyzn MenStream.pl. W 2014 roku nominowany do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne za reportaż o śmiercionośnym wirusie ebola. Specjalizuje się w tematach dotyczących energetyki od atomu, gazu i ropy naftowej po OZE.