
Często miejsce, w którym kręci się sceny do zyskującego popularność filmu, staje się turystyczną atrakcją, chętnie odwiedzaną przez fanów kinematografii i urokliwych krajobrazów. Tak jest w przypadku „Wina truskawkowego”, którego sympatycy podróżują śladami głównych bohaterów. I docierają m.in. do wioski, która przestała istnieć.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie wydarzenia wpłynęły na losy wsi Nieznajowa.
Dlaczego Nieznajowa jest popularna wśród turystów.
Co pozostało z zabudowań wsi Nieznajowa.
Film Dariusza Jabłońskiego „Wino truskawkowe” , który powstał na podstawie książki „Opowieści galicyjskie” Andrzeja Stasiuka, mimo upływu lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród widzów, którzy delektują się fantastyczną muzyką, pięknymi krajobrazami i tęsknotą za czasami, których już nie ma.
Część scen kręcona była w Nieznajowej , niewielkiej wsi położonej w Beskidzie Niskim. Której też już nie ma.
Tragiczne losy Nieznajowej
Pod koniec XIX wieku w Nieznajowej mieszkało ponad 300 osób. Wieś znana była z odbywających się tutaj co dwa tygodnie targów, na które ściągali ludzie z całej okolicy. Funkcjonowały tam m.in. tartak, poczta i leśniczówka. Pierwsza połowa XX wieku, podobnie jak i całej okolicy, przyniosła jednak wiosce koszmar wojny i przymusowych wysiedleń.
Jak dodaje, we wsi wtedy zostało tylko trzech Łemków, których zresztą deportowano w 1947 roku w ramach akcji „Wisła” na Ziemie Zachodnie . – W 2008 roku realizowałam projekt oznakowania nieistniejących już wsi i przy okazji zbierania materiałów byłam u byłych mieszkańców Nieznajowej w Kałuszu. Rozmawiałam także z panem Adamem, który został wywieziony na prace przymusowe do Niemiec. Wrócił do wioski jakieś dwa-trzy miesiące po tym, jak się wyludniła. Jak wspominał, kiedy tam przyszedł, wszystko nadal stało, ludzie pozabezpieczali domy, pozabijali okna i zostały tylko zwierzęta, które bez obecności człowieka zaczęły dziczeć – wspomina Hładyk.
Więźniowie dopełnili obrazu zniszczenia
Zabudowania wsi przetrwały przez jakiś czas, ale już nie doczekały się powrotu swoich właścicieli. Tereny Nieznajowej od 1969 roku, aż do stanu wojennego, zostały zagospodarowane przez zakład karny.
W taki sposób postępowano zresztą z większością wysiedlonych i opustoszałych wiosek. Były po prosto rozbierane przez tych, którzy przybyli na miejsce wysiedlonych mieszkańców lub zagospodarowali niezamieszkałe tereny.
Magiczna dolina
Teraźniejszość Nieznajowej rozgrywa się bez stałej obecności człowieka. Dolina jest niezamieszkała, choć bardzo często odwiedzana przez turystów, którzy pieszo lub na rowerach przemierzają tereny tej wyludnionej wioski. I chyba każdy, kto w te tereny się zapuścił, wie, dlaczego Nieznajowa zachwyciła twórców „Wina truskawkowego” .
Niedawno, idąc szlakiem od Wołowca, odwiedziłam Nieznajową. Pomyliliśmy drogę i wyszliśmy z tej nieistniejącej wioski po godzinie 23. Zazwyczaj zawsze można tam kogoś spotkać, ale wtedy było zupełnie pusto. I to było niesamowite doświadczenie. Bardzo silnie odczuwałam obecność ludzi, którzy tam żyli. Natomiast nie było w tym absolutnie nic strasznego. Po prostu czuje się, że kiedyś było tutaj życie – mówi artystka, mocno związana z Beskidem Niskim, starając się wyjaśnić, co jest takiego w Nieznajowej, że ludzie tak chętnie ją odwiedzają.
Zawsze sobie wizualizuję, jak mogła wyglądać ta wieś, kiedy tętniło tam życie. Zapewne było tam mnóstwo odgłosów codziennego życia, może śpiewu, zabawy, modlitwy czy bicia dzwonów z cerkwi. Teraz jedyną muzyką, która tam gra, są odgłosy przyrody, śpiew ptaków – dodaje Natalia Hładyk.
Część wędrowców słyszy też motyw przewodni z filmu „Wina truskawkowego”, którego autorem jest Michał Lorenc , doskonale oddający klimat tych terenów. Zna go zresztą każdy fan Beskidu Niskiego, podobnie jak inne utwory Andrzeja Stasiuka czy tragiczne zmarłego Mirosława Nahacza . W filmie pojawiają się kadry z Nieznajowej, które zaczęła pochłaniać przyroda. I to akurat jest w pełni zgodne z rzeczywistością.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje