RAK
    2,5 roku po zmianie władzy. Tak wyglądają obiecane rozliczenia PiS

    2,5 roku po zmianie władzy. Tak wyglądają obiecane rozliczenia PiS

    496 odsłon
    2,5 roku po zmianie władzy. Tak wyglądają obiecane rozliczenia PiS

    Przez ponad dwa i pół roku od zmiany władzy większość najgłośniejszych afer z czasów rządów PiS wciąż nie doczekała się finału w sądzie. Zarzuty usłyszało wielu byłych polityków i urzędników, jednak prawomocne wyroki pozostają odległą perspektywą. Sprawdziliśmy, na jakim etapie są najważniejsze rozliczenia zapowiadane przez Donalda Tuska.

    Z tego artykułu dowiesz się:

    Jakie jest tempo śledztw przeciwko politykom PiS i jakie są ich konsekwencje.

    Dlaczego postawienie polityków PiS przed Trybunałem Stanu jest wątpliwe.

    Które głośne afery związane z PiS są obecnie badane przez prokuraturę.

    Co oznacza powolne tempo rozliczeń dla obecnej koalicji rządzącej.

    Półtora roku przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi stan obiecywanych rozliczeń rządów PiS pełen jest paradoksów. Prokuratura co prawda prowadzi liczne śledztwa, a wiele z nich jest na zaawansowanym etapie, zwieńczonym przedstawieniem zarzutów i skierowaniem aktów oskarżenia do sądu. Ewentualne wyroki pozostają jednak odległą perspektywą i wątpliwe jest, by przed końcem obecnej kadencji zapadły prawomocne decyzje. Obietnica rozliczeń, którą Donald Tusk złożył w kampanii wyborczej w 2023 roku, okazała się planem, którego z obiektywnych przyczyn – przy obecnym tempie działania wymiaru sprawiedliwości – nie da się zrealizować w ciągu czterech lat. Bardzo możliwe jednak, że wielu polityków PiS stanie przed sądem jeszcze przed jesienią 2027 roku. Pod koniec czerwca rozpoczął się proces Dariusza Mateckiego. Dotyczy on tzw. szczecińskiego wątku afery Funduszu Sprawiedliwości.

    Tempo rozliczeń i brak prawomocnych wyroków po ponad dwóch latach rządów obecnej koalicji z pewnością nie zadowalają jej zwolenników i wyborców. Po 13 grudnia 2023 roku, szybkim przejęciu TVP przez ludzi ówczesnego ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza, a także skutecznym osadzeniu prawomocnie skazanych Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika wydawało się, że zapowiadane przez Tuska rozliczenia PiS szybko staną się faktem. Praktyka pokazała jednak coś zgoła odmiennego – młyny sprawiedliwości, nawet po odsunięciu PiS od władzy, mielą równie powoli.

    Wspomniany Bartłomiej Sienkiewicz, obecnie europoseł KO, nie zostawia suchej nitki na działaniach prokuratury. – Na razie wydaje mi się, że ta niezależność prokuratury polega na tym, że im po prostu nie zależy. Mówię o tym z bólem, z trudem hamując emocje. Może jest ich za dużo. Ale rzecz nie idzie tak naprawdę o PiS, Korneluka czy Bodnara oraz ich zaniechania lub nieumiejętność działania. Rzecz idzie o elementarne poczucie sprawiedliwości – komentuje na swoim wideoblogu.

    Wiceszef resortu sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, pytany w programie „Gość Radia ZET” o te słowa i działania śledczych, przekonuje, że ma zaufanie do prokuratury. Zaznacza jednak, że czym innym jest ocena poszczególnych decyzji procesowych, takich jak umorzenia czy kierowanie aktów oskarżenia.– One bardzo często wywołują dyskusję polityczną, emocje i różnego rodzaju komentarze. Ja mogę wewnętrznie czy też politycznie odczuwać emocje po usłyszeniu decyzji prokuratury. Natomiast, bazując na tym, że osoba, która podejmuje tę decyzję, najlepiej zna materiał dowodowy wraz ze swoimi przełożonymi, działam w zaufaniu. Tak jak wobec wszystkich innych instytucji publicznych, chociaż nie zawsze podzielam ten kierunek – stwierdza.

    Ziobro ucieka przed wymiarem sprawiedliwości

    W głośnym śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości prokuratura skierowała już do sądu akty oskarżenia przeciwko Dariuszowi Mateckiemu i Michałowi Wosiowi. Jedenaście zarzutów usłyszał Marcin Romanowski, który – podobnie jak Zbigniew Ziobro – przebywa poza terytorium Polski. Były minister sprawiedliwości ma w tej sprawie status podejrzanego. Prokuratura chce mu postawić aż 26 zarzutów, w tym najpoważniejszy – kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Pociągnięcie go do odpowiedzialności nieustannie napotyka jednak rozmaite przeszkody. Obecnie Ziobro jest w USA. Wcześniej przez wiele miesięcy przebywał na Węgrzech, gdzie politycznego schronienia udzielił mu były premier tego kraju Viktor Orbán. Na początku lipca Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy decyzję o zastosowaniu wobec Ziobry tymczasowego aresztu.

    Kluczowych rozstrzygnięć nadal brakuje w sprawie nielegalnego wykorzystywania systemu Pegasus . Jak dotąd zarzutów nie usłyszał żaden z polityków PiS, ale nie oznacza to, że śledztwo utknęło w martwym punkcie. Od 2025 roku prokuratura przedstawiła zarzuty byłym szefom CBA, funkcjonariuszom Biura, a także byłym szefom ABW i SKW. Komisja śledcza badająca aferę Pegasusaw najbliższym czasie ma przedstawić końcowy, obszerny raport, składający się z części jawnej i niejawnej. Jak informowaliśmy na RadioZET.pl, w tej sprawie pojawią się kolejne zawiadomienia do prokuratury.

    Jedna z najpoważniejszych afer z okresu rządów PiS dotyczyła Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych . Zarzuty postawiono już kilkunastu osobom, w tym urzędnikom państwowym i przedsiębiorcom. Ponadto prokuratura skierowała do sądu dwa akty oskarżenia. Zarzuty usłyszał również bliski współpracownik Mateusza Morawieckiego i były szef RARS Michał Kuczmierowski. Dotyczą one udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, niedopełnienia obowiązków oraz przekroczenia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Kuczmierowski przebywa obecnie w Wielkiej Brytanii, gdzie w 2024 roku został zatrzymany na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Postępowanie ekstradycyjne nadal trwa. W czerwcu 2026 roku londyński sąd po raz kolejny odroczył wydanie decyzji w sprawie przekazania Kuczmierowskiego Polsce. Pod koniec czerwca Sąd Apelacyjny w Warszawie miał wydać decyzję w sprawie zażalenia obrońcy Kuczmierowskiego na odmowę wydania listu żelaznego. Posiedzenie sądu odwoławczego zostało zdjęte z wokandy. Jak informował RadioZET.pl, powodem decyzji jest „skomplikowany charakter sprawy”.

    Nadal trwa śledztwo w sprawie afery wizowej , ale część wątków została już skierowana do sądu. Pierwszy akt oskarżenia objął sześć osób. Zarzucono im 14 przestępstw, przede wszystkim związanych z działalnością Edgara K., polegającą na płatnym pośrednictwie przy uzyskiwaniu wiz. Drugi akt oskarżenia objął cztery osoby, w tym Edgara K. oraz byłego wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka. Edgarowi K. prokuratura zarzuca dziewięć przestępstw płatnej protekcji dotyczących organizowania nieformalnego uzyskiwania lub przyspieszania wydawania wiz dla cudzoziemców w zamian za pieniądze. Wawrzykowi zarzuca przekroczenie uprawnień i ujawnienie informacji służbowych.

    Kłopoty Macierewicza, Błaszczaka i Cenckiewicza

    Rozliczenia obejmują także wiele innych głośnych spraw. Prokuratura skierowała do sądu akty oskarżenia przeciwko byłemu szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi oraz byłemu dyrektorowi Wojskowego Biura Historycznego Sławomirowi Cenckiewiczowi. Chodzi o ujawnienie planów obronnych „Warta”. W lipcu 2023 roku Błaszczak zdjął klauzulę tajności z fragmentów planów i wykorzystał je podczas kampanii wyborczej PiS. Prokuratura uznała, że dokumenty zawierały informacje o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa.

    Kłopoty ma także Antoni Macierewicz . Prokuratura zarzuca mu, że jako przewodniczący podkomisji smoleńskiej i członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego w latach 2018–2022 bezprawnie ujawnił informacje o najwyższych klauzulach tajności – od „zastrzeżone” po „ściśle tajne”. Według śledczych upublicznił fragmenty dokumentów oraz inne chronione informacje dotyczące katastrofy smoleńskiej, do których miał dostęp wyłącznie ze względu na pełnioną funkcję. Za zarzucany czyn grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

    Śledczy badają także aferę hejterską w Ministerstwie Sprawiedliwości. Dotyczy ona zorganizowanej kampanii wymierzonej w niezależnych sędziów w latach 2018–2019. Według ustaleń prokuratury i materiałów zgromadzonych w śledztwie, z wykorzystaniem danych pochodzących z resortu sprawiedliwości oraz prywatnej komunikacji prowadzono akcję oczerniania sędziów krytycznych wobec reform wymiaru sprawiedliwości. Zarzuty w tej sprawie usłyszał były wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, któremu śledczy zarzucają m.in. przekroczenie uprawnień i udział w bezprawnym przetwarzaniu danych. Postępowanie obejmuje również kilku byłych urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz osoby współpracujące przy organizowaniu kampanii hejterskiej. Śledztwo nadal trwa, a prokuratura nie skierowała jeszcze aktu oskarżenia w jego głównym wątku. Tymczasem Piebiak z rekomendacji PiS znalazł się w składzie Krajowej Rady Sądownictwa.

    Fiasko z Trybunałem Stanu dla polityków PiS

    W kampanii wyborczej w 2023 roku Donald Tusk i Koalicja Obywatelska obiecywali także rozliczenie najważniejszych polityków z okresu rządów PiS przed Trybunałem Stanu. Do odpowiedzialności mieli zostać pociągnięci: Andrzej Duda, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin, Zbigniew Ziobro, Adam Glapiński oraz Maciej Świrski, były przewodniczący KRRiT. Jak pisaliśmy na RadioZET.pl, obietnica postawienia polityków PiS przed Trybunałem Stanu może okazać się trudna do zrealizowania, a w praktyce nawet niewykonalna. W lipcu 2025 roku Sejm wyraził zgodę, by odpowiedzialność za swoje decyzje w KRRiT poniósł Maciej Świrski, ale jak dotąd Trybunał Stanu nie zajął się tą sprawą. Obecnie przygotowywany jest wniosek o postawienie przed Trybunałem Stanu prezesa NBP Adama Glapińskiego. I na tym koniec.

    Obietnica rozliczeń, którą Donald Tusk złożył w kampanii wyborczej w 2023 roku, okazała się planem, którego z obiektywnych przyczyn – przy obecnym tempie działania wymiaru sprawiedliwości – nie da się zrealizować w ciągu czterech lat.

    • Wnioski o Trybunał Stanu nie są w tym momencie naszym priorytetem. Oczywiście, nie rezygnujemy z prób pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które nadużyły swojej pozycji, łamały konstytucję, czy przekraczały uprawnienia. Natomiast są to długie procesy i trzeba zaakceptować, że szybko się nie zakończą – mówiła naszemu portalowi posłanka KO Dorota Łoboda.

    • Doświadczenie ubiegłych lat pokazuje, że Trybunał Stanu jest bardzo nieefektywny. Pamiętam zaledwie jeden przypadek skazania polityka. Później było jeszcze kilka prób, ale one kończyły się niepowodzeniem. Co więcej, pani prezes Manowska, jako przewodnicząca, nie zwołała posiedzenia Trybunału w poprzedniej ani tej kadencji. Wszystko to pokazuje, że postawienie przed Trybunałem Stanu, a tym bardziej skazanie któregoś z wymienionych polityków, jest bardzo mało prawdopodobne – mówił RadioZET.pl prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

    Sprawa „dwóch wież” Kaczyńskiego umorzona

    Powolne tempo rozliczeń PiS jest rozczarowaniem dla wyborców, którzy 15 października 2023 roku poparli ugrupowania tworzące obecną koalicję rządzącą. W kampanii Donald Tusk obiecywał: „Zwyciężymy, rozliczymy, naprawimy krzywdy, pojednamy”. Po wygranych wyborach powtórzył tę samą sekwencję w orędziu noworocznym jako premier, mówiąc: „Zwyciężymy - to już się stało. Rozliczymy zło - to już się dzieje. Naprawimy krzywdy - to też już zaczynamy. I najważniejsze – pojednamy”. Słowa te okazały się mocno na wyrost, ale faktem jest, że zapowiadane rozliczenia trwają, nawet jeśli do potencjalnych wyroków sądowych wciąż daleka droga.

    Paradoksalnie taki stan rzeczy nie musi być dla Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej politycznym obciążeniem. Powolne tempo śledztw i brak przełomowych rozstrzygnięć po ponad dwóch latach rządów mogą wręcz stanowić argument na rzecz tezy, że prokuratura i sądy nie działają na polityczne zamówienie. Gdyby wymiar sprawiedliwości rzeczywiście był sterowany przez władzę, jak przekonuje PiS, wielu czołowych polityków tej partii najpewniej już dawno usłyszałoby prawomocne wyroki i trafiłoby za kratki .

    Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona – śledztwa trwają, akty oskarżenia obejmują jedynie część spraw, a wiele postępowań wciąż znajduje się na etapie przygotowawczym. To osłabia narrację PiS o „demokracji walczącej”, „kryptodyktaturze” czy „białoruskich standardach”, ponieważ nie znajduje ona potwierdzenia w działaniach organów ścigania. Dobrym przykładem jest niedawna decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie tzw. „dwóch wież”, pokazująca, że nie każde postępowanie kończy się zgodnie z politycznymi oczekiwaniami rządzących.

    Źródło: Radio ZET

    Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

    Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET

    Tu się dzieje

    Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ZET — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era