Rząd złagodził kontrowersyjne przepisy dotyczące monitorowania transportów odzieży i obuwia, które wywołały alarm wśród kupców, ale fiskus nie składa broni i przekonuje, że kontrole są potrzebne. Wiceszef skarbówki ujawnia, że na rynku były setki nieprawidłowości: fikcyjne faktury, podróbki, zaniżane transporty oraz niebezpieczne towary.
Obowiązek zgłaszania przewozu odzieży i obuwia do systemu SENT (System Elektronicznego Nadzoru Transportu, służący do monitorowania przewozu tzw. towarów wrażliwych, m.in. paliw, alkoholu, odpadów) wszedł w życie 17 marca.
Od początku budził sprzeciw części przedsiębiorców, zwłaszcza drobnych handlarzy i kupców z targowisk. Skarżyli się oni, że są traktowani jak przemytnicy.
"Ciągle się powtarzają takie sytuacje. Służba celna zatrzymuje bus jadący na targ i straszy wysokimi mandatami. Każą ważyć odzież, a przecież my w hurcie kupujemy na sztuki, nie na kilogramy. Ktoś, kto to wymyślił, w ogóle nie miał pojęcia, jak działa zwykły targ" - pisał do nas za pośrednictwem platformy dziejesie.wp.pl jeden z handlarzy.
Doszedł do miliardów. Mówi, jak zarobił pierwsze pieniądze
Fikcyjne faktury i podróbki. Skarbówka ujawnia wyniki kontroli
Po fali krytyki kontrowersyjne przepisy dotyczące monitorowania transportu odzieży i obuwia zostały złagodzone. Ministerstwo Finansów nie wycofuje się jednak z tezy, że branża wymaga szczególnej kontroli. Według resortu w tej części rynku działa dużo podmiotów funkcjonujących "w sposób nierejestrowy lub częściowo poza ewidencją" , a działalność bywa rozdrabniana po to, by unikać obowiązków podatkowych.
Money.pl dotarł do pisma, w którym Krajowa Administracja Skarbowa ujawnia skalę wykrytych nieprawidłowości. Tylko w 2024 r. (jeszcze przed rozszerzeniem systemu SENT na odzież i obuwie) wśród podmiotów handlujących tekstyliami, odzieżą i obuwiem pochodzenia azjatyckiego ujawniono ponad 125 tys. fikcyjnych faktur. Łączna kwota podatku VAT wynikająca z tych faktur wyniosła 665 mln zł - informuje w odpowiedzi na interpelację poselską Zbigniew Stawicki, wiceminister finansów i zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej.
"W 2024 r. funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej zabezpieczyli ponad 296 tys. sztuk podrabianej odzieży, galanterii i obuwia, a w 2025 r. już ponad 766 tys. sztuk takich towarów . Oznacza to wzrost o niemal 160 proc. Działania KAS zapobiegły wielomilionowym stratom Skarbu Państwa z tytułu nieodprowadzonych podatków" - wylicza Stawicki.
Informuje także o przypadkach ujawnienia odzieży i obuwia, zawierających m.in. szkodliwe substancje chemiczne i metale ciężkie. Wymienia formaldehyd, który może powodować alergie, a w większych stężeniach nawet nowotwory.
Handel ubraniami i butami pod lupą. Oto efekty
Wiceszef KAS informuje w odpowiedzi na interpelację, że od 17 marca do 22 czerwca 2026 r., czyli w pierwszych miesiącach po objęciu systemem SENT handlu ubraniami i butami, zarejestrowano 201 836 zgłoszeń przewozu odzieży i obuwia. W tym czasie przeprowadzono 2607 kontroli drogowych, podczas których ujawniono 360 przypadków nieprawidłowości. Do 22 czerwca kierowcom przewożącym odzież lub obuwie wymierzono 149 kar grzywny .
Stawicki podaje też konkretne przykłady naruszeń wykrytych już po rozszerzeniu SENT na odzież i obuwie. Chodzi m.in. o niezgłoszenie połowy z 50 752 sztuk obuwia, przewóz 10,6 tony odzieży z państwa trzeciego bez prawidłowego zgłoszenia albo zadeklarowanie 287,51 kg odzieży zamiast faktycznie przewożonych 573,21 kg.
Rząd zrobił krok w tył
System SENT działa w Polsce od kilku lat (początkowo obejmował tylko paliwa, alkohol, wyroby tytoniowe oraz oleje smarowe i preparaty chemiczne), a jego nieustanna rozbudowa ma na celu uszczelnienie systemu podatkowego i walkę z nielegalnym przewozem. Urzędnicy wpisują do rejestru kolejne kategorie produktów, jeśli podejrzewają w danej branży nieprawidłowości.
Po tym, jak w marcu do katalogu towarów monitorowanych w SENT zostały dodane odzież i obuwie, rozpętała się burza wśród przedsiębiorców i handlarzy.
Po fali krytyki Ministerstwo Finansów zdecydowało się zrobić krok w tył i złagodziło przepisy. Mikroprzedsiębiorcy handlujący odzieżą i obuwiem na targowiskach zostali wyłączeni z obowiązku zgłaszania przewozów. Warunkiem jest nieprzekroczenie określonych limitów - 500 kg odzieży lub 700 sztuk obuwia.
W czerwcu zdecydowano o wyłączeniu z systemu przewozów odzieży i obuwia realizowanych w ramach sprzedaży krajowej, eksportu oraz wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów.
Co ważne, w przypadku odzieży próg, od którego transport jest objęty systemem, wzrósł z 10 kg do 31,5 kg. Dla obuwia próg podniesiono z 20 do 64 sztuk.
Branża krytykuje przepisy. "Uczyniono koszmarka"
Zwraca także uwagę na wysokość kar.
Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, choć chwali rząd za korektę systemu, to przekonuje, że konieczne są dalsze zmiany.
Malwina Gadawa, dziennikarka money.pl
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych, Administracji i Prawa. Zawodowe doświadczenie zdobywała m.in. w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. Polowanie na informacje i polityków ma we krwi. Nie gubi się także w gąszczu prawniczych paragrafów. Od dziecka zajmowała ją polityka, zamiast bajek ciekawsze było dla niej zaprzysiężenie prezydenta. Najpierw skończyła Stosunki Międzynarodowe, ale było jej mało, więc dołożyła do tego Administrację i Prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracowała w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. "Drogę jeszcze odnajdę, tymczasem z gubienia mam frajdę" - to jej dewiza na odkrywanie świata, dlatego najbardziej lubi atmosferę stacji benzynowych, dworców i lotnisk — żeby ciągle znajdować się w nowym a ciekawym miejscu. Jeść sushi pałeczkami nauczyła się dopiero w Japonii, więc to, jak się tańczy tango, zobaczy wkrótce w Argentynie. Ma pamięć do rozmów jak Truman Capote. Najbardziej lubi wracać do jego powieści "Z zimną krwią".