
Młodzież, szczególnie na terenie byłej NRD, radykalizuje się - pisze niemiecki dziennik. Zdjęcie ilustracyjneZdjęcie: Joerg Carstensen/Funke Foto Services/IMAGO „Obserwuję od ponad 20 lat radykalizację na wschodzie (Niemiec). O malowaniu swastyk pisałam już w pierwszej dekadzie tego stulecia. Wtedy pojawiały się w określonych dzielnicach. Dzisiaj widzę swastyki na garażach, wyryte w pniach drzew i w innych miejscach. Ludzie przechodzą obok nich i najwidoczniej nikomu to nie przeszkadza” – powiedziała Manuela Mueller, autorka książki „ Młodzież znów maluje swastyki – radykalizacja całego pokolenia”, w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Granica wstydu zniknęła
Mueller podkreśliła, że do pandemii koronawirusa obowiązywała jeszcze pewna „granica wstydu”. Skrajnie prawicowe poglądy istniały, ale ich nosiciele nie chcieli się do nich publicznie przyznawać. Po pandemii wszystko się zmieniło. Inne tematy, jak środowisko naturalne i klimat zniknęły, a najważniejsze stało się pytanie – jesteś prawicowy czy lewicowy?
Autorka zwróciła uwagę na z naczenie międzyludzkich kontaktów w procesie radykalizacji . Radykalizacja często nie zaczyna się od ideologii – dziewczyna zakochuje się w chłopaku, który ma prawicowe poglądy, i przejmuje jego stanowisko nie zdając sobie sprawy, co to politycznie oznacza – twierdzi Mueller. Zdarza się też, że młodzi ludzie chcą być częścią jakiejś grupy, a w ich wiosce nie ma alternatywy dla środowiska prawicowego.
Babcie przeciw skrajnej prawicy
To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video
Ważną rolę w procesie radykalizacji odgrywają młodzi mężczyźni poszukujący tożsamości i przynależności. To ma znaczenie, gdy pochodzący z Saksonii poseł AfD Maximilian Krah w mediach społecznościowych pisze, że „prawdziwi mężczyźni są prawicowi”. Takie wypowiedzi oferują młodym mężczyznom rolę do odegrania.
Simson symbolem wschodnioniemieckiej tożsamości
Mueller wspomniała o corocznym zlocie w Zwickau posiadaczy produkowanych w NRD motorowerów marki Simson, które stały się symbolem małej ojczyzny i tożsamości wschodnioniemieckiej. Jak podkreśliła, wśród uczestników zlotów zaczęli pojawiać się ludzie w hełmach wojskowych, coraz częściej wymieniano też „hitlerowskie pozdrowienie” (Hitlergruss). Jedna z dziewczyn nosiła żółtą kamizelkę ze swastykami.
Autorka wskazała na ważną rolę szkoły będącej jednym z niewielu miejsc, gdzie spotyka się młodzież o różnych poglądach. Jej zdaniem niemiecki system szkolnictwa, przewidujący oddzielenie już po czwartej klasie szkoły podstawowej uczniów dążących do zrobienia matury od pozostałej młodzieży, za błąd. Niekorzystne jest też chronologiczne nauczanie historii powodujące, że Holokaust, narodowy socjalizm, antysemityzm omawiane są na końcu, podczas gdy radykalizacja poglądów następuje już u 13- i 14-latków.
Mueller pisze też o bezradności rodziców próbujących uchronić dzieci przed zainfekowaniem prawicowymi poglądami. „Co mogę zrobić, widząc, że całe środowisko przyjaciół mojego syna stacza się na prawo? – pyta matka cytowana w książce.