
0:00
Nazywa Mussoliniego mężem stanu, podziwia Putina i twierdzi, że współczesny świat stanął na głowie. Jeszcze niedawno Roberto Vannacci był kontrowersyjnym generałem włoskiej armii. Dziś stoi na czele nowej partii, która może odebrać Giorgii Meloni część najbardziej radykalnego elektoratu, rozczarowanego niespełnieniem szumnych obietnic premierki.
Artur Troost
Ostatnie lata stanowiły dla włoskiej polityki okres wyjątkowej stabilności. Gabinet Giorgii Meloni ma szansę stać się za kilka miesięcy najdłużej urzędującym gabinetem w historii Republiki, a następnie pierwszym, który przetrwa pełną kadencję parlamentu.
Z drugiej strony nad włoską premierką od pewnego czasu gromadzą się ciemne chmury, a reelekcja w zaplanowanych na przyszły rok wyborach znalazła się pod znakiem zapytania.
Za taki stan rzeczy odpowiada nie tylko konsolidacja centrolewicowej opozycji, ale również pojawienie się nacjonalistycznej alternatywy dla koalicji rządzącej. Dotychczasowemu monopolowi Braci Włochów (Fratelli d'Italia) oraz Ligi (Lega) na radykalnie prawicową politykę zagroziło nowe ugrupowanie Narodowa Przyszłość (Futuro Nazionale, FN), na którego czele stoi wschodząca gwiazda włoskiej polityki.
Generał europoseł
Wielu Włochów po raz pierwszy usłyszało o generale Vannaccim, gdy w 2023 r. opublikował książkę „Świat na opak” ( Il mondo al contrario ). Wcześniej miał za sobą bogatą karierę militarną i dowodził m.in. włoskimi oddziałami w Iraku, Afganistanie, Libii, Somalii i na Bałkanach, ale nie przyniosło mu to takiego rozgłosu jak jego debiut publicystyczny. Mimo wątpliwej jakości literackiej „Świat na opak” stał się bestsellerem, w dużej mierze za sprawą burzy medialnej towarzyszącej premierze książki.
W strumieniu świadomości byłego dowódcy spadochroniarzy na pierwszy plan wysunęły się różnego rodzaju fobie:
od rasistowskich powątpiewań we włoskość czarnoskórych sportowców poprzez krytykę feminizmu i praw kobiet aż po wrogość wobec „lobby LGBT”. Vannacci adopcję dzieci przez pary jednopłciowe porównał do kanibalizmu, a homoseksualistom miał do powiedzenia: „nie jesteście normalni”. Nawet dla wielu polityków prawicowej koalicji rządzącej to było zbyt wiele – minister obrony nazwał wynurzenia generała „prywatnymi bredniami”, które nie mają nic wspólnego ze stanowiskami armii ani jego resortu.
Publicystyka polityczna stoi w sprzeczności z konstytucyjną zasadą neutralności sił zbrojnych, więc przeciwko Vannacciemu wkrótce uruchomiono procedurę dyscyplinarną, która poskutkowała uznaniem generała winnym naruszenia reputacji armii i zawieszeniem go w obowiązkach na 11 miesięcy. Wyrok godzący w wojskową karierę Vannacciego otworzył mu za to drzwi do polityki – generała pod swoje skrzydła przygarnął Matteo Salvini, lider skrajnie prawicowej Legi. W 2024 r. przełożyło się to na uzyskanie mandatu europosła z drugim najlepszym wynikiem w całym kraju.
Vannacci już na wstępie został uznany za jednego z najbardziej kontrowersyjnych nowych europarlamentarzystów, ale znacznie bardziej od rozwijania kariery w Brukseli interesowała go polityka krajowa. Generał dostrzegł otwierającą się przestrzeń na prawym krańcu sceny politycznej – o ile kadencja Meloni przyniosła konserwatywny zwrot we włoskiej polityce, o tyle nie przyniosła zmiany dość radykalnej dla części wyborców koalicji rządzącej. To właśnie wśród rozczarowanych sympatyków prawicy Vannacci stara się budować własne zaplecze polityczne, oskarżając Meloni o zdradę obietnic i nadmierny pragmatyzm, przez który obecna władza nie różni się znacząco od poprzednich.