We wtorek rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich, uznający najem krótkoterminowy (do 30 dni) za usługę hotelarską. Celem zmian jest walka z szarą strefą oraz dostosowanie polskich przepisów do prawa unijnego.
Pełczyńska-Nałęcz krytycznie o zmianach
W środę ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaapelowała do premiera Donalda Tuska o wprowadzenie zmian w przyjętym projekcie. W swoim wpisie na portalu X zaznaczyła, że mimo prowadzonych rozmów i częściowego kompromisu, ostateczna wersja ustawy została przyjęta bez uzgodnień.
"Panie Premierze, dla dobra mieszkańców i zwykłych ludzi bardzo chcę i jestem gotowa współpracować. Siadłam do rozmów z Pana Ministrem, w części spraw wypracowaliśmy kompromis. Niestety rozmowy zerwano, a na rząd wjechała ustawa, którą wszyscy zobaczyli wczoraj. To najgorsza ustawa jaka wyszła z rządu" - napisała ministra.
Polska 2050 zapowiedziała zgłoszenie poprawek umożliwiających samorządom tworzenie stref całkowicie wolnych od najmu krótkoterminowego oraz wzmocnienie praw mieszkańców do decydowania o charakterze swojego otoczenia.
Kosiniak-Kamysz krytycznie o wpisie
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do kontrowersji wokół projektu ustawy dotyczącej najmu krótkoterminowego. Podkreślił, że zgodnie z regulaminem Rady Ministrów, ministrowie powinni solidarnie wspierać ustawy przyjmowane przez rząd.
Dodał, że dotychczas nikt nie przedstawił lepszego rozwiązania w tej sprawie. Minister przypomniał także ustalenia koalicji rządzącej.
"To jest niezgodne z regulaminem"
Jak tłumaczył, celem ustawy jest pogodzenie interesów lokatorów i przedsiębiorców. - Wprowadza bezpieczeństwo dla lokatorów i możliwość prowadzenia działalności gospodarczej w branży turystycznej. Te dwie wartości zostały połączone - zaznaczył.
Zwrócił również uwagę na przepisy porządkowe, które mają zwiększyć odpowiedzialność wynajmujących. - Jeżeli regulamin, czyli na przykład zasady dotyczące ciszy nocnej , jest złamany, można zostać wykreślonym, a przez to stracić koncesję na prowadzenie działalności związanej z wynajmem krótkoterminowym - wyjaśnił.
Motyka: ministra kłamie w tej sprawie
W środę w programie "Jeden na Jeden" na antenie TVN24 minister energii Miłosz Motyka odniósł się do uwag ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej‑Nałęcz dotyczących regulacji związanych z wynajmem krótkoterminowym, m.in. poprzez platformy takie jak Airbnb.
Minister podkreślił, że słowa Pełczyńskiej‑Nałęcz o braku praw dla samorządów w zakresie ustanawiania stref wolnych od Airbnb to nieprawda. Dopytywany, czy oznacza to, że ministra kłamie, odpowiedział krótko: "Ja to wiem".
Najem krótkoterminowy opanował centra miast. "Mamy dziki zachód"
Motyka zaznaczył, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny w pierwszej kolejności komunikować swoje wątpliwości wewnątrz rządu, zanim zdecydują się na publiczne komentarze. - Uważam, że jeżeli ktoś chce pisać takie rzeczy w mediach społecznościowych, to najpierw powinien zakomunikować to ministrowi, który przychodzi z danym projektem. Myślę, że minister Rutnicki zderzyłby się z tymi jednoznacznymi twierdzeniami - mówił.
Dodał, że podczas wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów temat ten w ogóle nie był poruszany. Jak zaznaczył, dyskusja była merytoryczna, a minister sportu Jakub Rutnicki jasno wyjaśnił kwestie dotyczące kompetencji samorządów.
Kontrowersje wokół projektu
Najwięcej emocji w projekcie budzi ograniczenie kompetencji samorządów. W pierwotnych założeniach gminy miały mieć możliwość tworzenia stref całkowicie wyłączonych z najmu na doby. W przyjętej wersji mogą jedynie wyznaczać obszary, gdzie taka działalność będzie dopuszczalna wyłącznie w obiektach hotelarskich.
Krytycy, w tym przedstawiciele Polski 2050, uważają, że to rozwiązanie nie daje samorządom realnych narzędzi do ochrony mieszkaniowego charakteru dzielnic przed zjawiskiem masowej "hotelizacji".
Sporo wątpliwości budzi również kwestia uprawnień mieszkańców i wspólnot mieszkaniowych. Projekt nie przewiduje, by wspólnoty mogły samodzielnie decydować o tym, czy w ich budynku może działać lokal wynajmowany turystom. Brak takich mechanizmów oznacza, że lokatorzy nadal będą bezsilni wobec sąsiadów prowadzących działalność quasi-hotelową, co często wiąże się z hałasem, rotacją gości i spadkiem komfortu życia.
Ministra Pełczyńska-Nałęcz pierwsze uwagi w sprawie przyjętej ustawy zgłosiła już we wtorek, podkreślając, że zmiany nie zapewniają mieszkańcom i samorządom wystarczającego wpływu na kształtowanie zasad funkcjonowania najmu krótkoterminowego w ich otoczeniu.
W swoim wtorkowym wpisie na platformie X podkreśliła, że projekt w obecnej formie nie daje gminom realnych narzędzi do wyznaczania stref wolnych od platform typu Airbnb ani mieszkańcom prawa do decydowania o charakterze swojego budynku
"Zero praw dla samorządów w ustanawianiu stref wolnych od airbnb. Zero praw mieszkańców w decydowaniu o tym czy mają czy nie mają burdelu/hotelu za ścianą. Taki projekt ustawy wyszedł dziś z Rady Ministrów" - pisała Pełczyńska-Nałęcz.