Aleksander Łukaszenka zagroził urzędnikom odpowiedzialnym za zaniedbania podczas żniw. Kontrolerzy wykryli niesprawny sprzęt, fałszowanie danych i straty zboża. Białoruski przywódca zapowiedział "najsurowsze środki" oraz przegląd kadr po zakończeniu zbiorów.
Aleksander Łukaszenka zagroził konsekwencjami urzędnikom odpowiedzialnym za tegoroczne żniwa na Białorusi. Podczas telekonferencji zażądał zastosowania "najsurowszych środków" wobec osób odpowiedzialnych za zaniedbania - informuje agencja BelTA.
Żniwa w Białorusi. Łukaszenka grozi urzędnikom
Białoruski przywódca reagował na raport Komitetu Kontroli Państwowej. Kontrolerzy wykryli m.in. przypadki nieprzygotowania sprzętu, fałszowania danych dotyczących jego sprawności , braków części zamiennych oraz przestojów. Problemy miały dotyczyć również przygotowania magazynów, suszarni i obsady maszyn.
WIDEOEkspert bije na alarm. "Wojna w Europie, jeśli będzie, będzie krótka"
Łukaszenka dał premierowi i kontrolerom dwa tygodnie na uporządkowanie sytuacji. Ostrzegł, że nie będzie tolerował bałaganu, kradzieży ani spożywania alkoholu podczas prac.
Będziecie odpowiadać własną głową za porządek podczas żniw - powiedział, zwracając się do swoich pełnomocników, pomocników oraz gubernatorów.
Do pracy mają ruszyć urzędnicy i młodzież
Łukaszenka nakazał lokalnym władzom zapewnić wystarczającą liczbę operatorów kombajnów i innego sprzętu. Podkreślił, że maszyny wymagające dużych nakładów energii nie powinny trafiać do gospodarstw, w których nie ma osób mogących je obsługiwać.
Władze lokalne mają zdecydować, kogo skierować do pomocy przy zbiorach. Białoruski przywódca przypomniał, że w poprzednich latach do prac angażowano urzędników oraz młodzież, w tym uczniów szkół średnich.
W 2026 r. Białoruś planuje zebrać zboża, rośliny strączkowe, rzepak i kukurydzę z powierzchni około 2,4 mln hektarów. Według przedstawionych prognoz zbiory zbóż kłosowych mają wynieść około 8 mln ton.
Źródło: agencja BelTA
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych, Administracji i Prawa. Zawodowe doświadczenie zdobywała m.in. w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. Polowanie na informacje i polityków ma we krwi. Nie gubi się także w gąszczu prawniczych paragrafów. Od dziecka zajmowała ją polityka, zamiast bajek ciekawsze było dla niej zaprzysiężenie prezydenta. Najpierw skończyła Stosunki Międzynarodowe, ale było jej mało, więc dołożyła do tego Administrację i Prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracowała w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. "Drogę jeszcze odnajdę, tymczasem z gubienia mam frajdę" - to jej dewiza na odkrywanie świata, dlatego najbardziej lubi atmosferę stacji benzynowych, dworców i lotnisk — żeby ciągle znajdować się w nowym a ciekawym miejscu. Jeść sushi pałeczkami nauczyła się dopiero w Japonii, więc to, jak się tańczy tango, zobaczy wkrótce w Argentynie. Ma pamięć do rozmów jak Truman Capote. Najbardziej lubi wracać do jego powieści "Z zimną krwią".