
Chwościk buraka pozostaje nadal chorobą nr 1 w ochronie plantacji buraka cukrowego.
Po okresach upałów i opadów rośnie ryzyko dynamicznych infekcji i szybkiego rozwoju chorób liści.
Błędy w ochronie mogą szybko przełożyć się na wysoką presję chorobową i straty w plonie.
Przebieg pogody wiosną 2026 r. wyraźnie różnił się od dwóch poprzednich sezonów. Chłodniejsze okresy i wolniejsze tempo wegetacji sprawiły, że rozwój chwościka buraka został opóźniony i w wielu regionach kraju choroba nie pojawiła się w czerwcu, jak miało to miejsce w latach 2024 i 2025. Sytuacja zmieniła się jednak po ostatnich falach upałów. Stres cieplny osłabił rośliny, a lokalne burze, gradobicia i opady stworzyły warunki sprzyjające infekcjom. Dlatego obecnie kluczowe znaczenie ma regularna lustracja plantacji. Tylko częste obserwacje pozwolą wychwycić pierwsze objawy choroby i podjąć decyzję o wykonaniu zabiegu we właściwym terminie. Tam, gdzie presja patogenu już się pojawia, plantacje należy zabezpieczyć bez zbędnej zwłoki.
– Chwościk buraka to praktycznie jedyna choroba liści spędzająca sen z powiek plantatorów. O powodzeniu ochrony decyduje przede wszystkim odpowiednio zaplanowana strategia, której newralgicznym elementem jest termin wykonania pierwszego zabiegu. Obecnie największym wyzwaniem jest narastająca odporność patogena na stosowane substancje czynne, co może tłumaczyć niesatysfakcjonującą skuteczność zabiegów pomimo wzorowego ich wykonania – mówi Agnieszka Ulatowska z IOR-PIB TSD w Toruniu. Najlepiej codzienny monitoring plantacji
Ekspertka podkreśla, że podstawą skutecznej ochrony jest regularna lustracja plantacji. Szczególnie ważne jest to w okresach sprzyjających infekcjom.
– Kluczowy dla kontrolowania rozwoju chwościka jest monitoring plantacji – powinien być prowadzony co 2–3 dni. W niekorzystnych dla rozwoju choroby warunkach interwał można wydłużyć, ale w czasie ciepłej i deszczowej pogody lub w okresie występowania intensywnych nocnych ros konieczne są częste lustracje, nawet codzienne. W takich warunkach infekcje mogą rozwijać się bardzo dynamicznie – mówi Agnieszka Ulatowska. Jak dodaje, pierwsze widoczne plamki oznaczają, że proces chorobowy rozpoczął się znacznie wcześniej.
– Należy pamiętać, że rozwój pojedynczej „plamki” nie jest natychmiastowy, trwa kilka dni zanim będzie widoczna. Jeżeli pojawiły się już pierwsze symptomy chwościka, nawet nieliczne, wkrótce pojawi się ich więcej, ponieważ proces chorobowy trwa, tylko niejako w formie utajonej, jeszcze niezauważalnej dla oka. Dlatego prawdę mówiąc, to pierwsze symptomy choroby są przesłanką do wykonania zabiegu chemicznego – podkreśla. Lustrację należy prowadzić w wielu miejscach pola
– Obserwacje należy prowadzić w wielu punktach pola, zwracając szczególną uwagę na miejsca o podwyższonej wilgotności. Na terenach pagórkowatych wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia pierwszych objawów istnieje w obniżeniach terenu. Podejrzane mogą być również miejsca składowania korzeni oraz sąsiadujące bezpośrednio z ubiegłorocznym buraczyskiem – zaznacza ekspertka. Kiedy wykonać oprysk? Rano czy wieczorem?
Sam termin wykonania zabiegu również ma ogromne znaczenie. Jak wyjaśnia Agnieszka Ulatowska, podczas letnich upałów skuteczność oprysku może być ograniczona przez stan fizjologiczny roślin.
– Co do samego oprysku, trzeba pamiętać, że aby roślina wchłonęła odpowiednią dawkę substancji aktywnej, czyli żeby zabieg miał sens, musi mieć dobry wigor, o co bywa trudno podczas upalnego lata. Liście „leżą” już w południe, w takich sytuacjach korzystniejszym terminem zastosowania fungicydu jest bardzo późny wieczór lub noc. Tutaj jednak problemem jest wchodząca na rośliny rosa. Na stronie www.meteo.pl udostępnione są meteogramy informujące, kiedy możemy się jej spodziewać – mówi. Ekspertka zwraca uwagę, że zabiegi poranne nie są rozwiązaniem idealnym, ale czasami pozostają jedyną możliwością.
– Osobiście nie wykluczam, ale również nie polecam zabiegów porannych. Po wschodzie słońca temperatura szybko rośnie, z kolei wilgotność maleje i bardzo często wiatr przekracza dopuszczalne normy. Oczywiście to kwestia wyboru mniejszego zła. Biorąc pod uwagę możliwe konsekwencje, ogromny spadek plonu korzeni oraz cukru, lepiej wykonać zabieg rano niż zbyt go opóźnić. Bywa, że pogoda nie współpracuje i trzeba ratować się terminami, które w innych okolicznościach uznalibyśmy za dyskusyjne – dodaje. Kolejne zabiegi zależą od pogody
Po pierwszym oprysku konieczne jest dalsze monitorowanie plantacji i dostosowanie programu ochrony do presji choroby.
– W zależności od presji choroby ochronę należy kontynuować po 15–21 dniach, stosując preparat zawierający inną substancję czynną. Zazwyczaj dwa-trzy zabiegi wystarczają, by ujarzmić zagrożenie, ale wszystko zależy od pogody. Ona dyktuje warunki, dlatego trzeba reagować na bieżąco, zgodnie z rozwojem sytuacji. Szczególnie wysoką presję chwościka obserwuje się w południowej Polsce, tam ochronę rozpoczyna się wcześniej i trwa ona dłużej – wyjaśnia Agnieszka Ulatowska. Jednocześnie przestrzega przed szukaniem oszczędności.
– Proszę nie oszczędzać na fungicydach, zwłaszcza do pierwszego zabiegu. Jakość kosztuje, a w dłuższej perspektywie zyski mogą okazać się pozorne – podkreśla. Jak ograniczać ryzyko odporności?
Jednym z najważniejszych elementów strategii ochrony pozostaje przeciwdziałanie rozwojowi odporności patogena.
– Jednym ze sposobów ograniczania ryzyka rozwoju odporności jest łączenie fungicydów systemicznych z preparatami o działaniu kontaktowym. Najbardziej znanym rozwiązaniem jest miedź, jednak jej skuteczność zależy od zastosowanej dawki oraz formy chemicznej. Warto pamiętać, że oficjalnie jedynym bazującym na miedzi fungicydem do stosowania w buraku cukrowym jest Yukon. Pozostałe preparaty miedziowe dostępne na rynku mają status nawozów dolistnych – mówi ekspertka. Odmiany tolerancyjne ułatwiają ochronę
Coraz większe znaczenie mają również odmiany o podwyższonej tolerancji na chwościka.
– Spokojniejszą głowę mają plantatorzy dysponujący odmianą Cr+ lub CERCOTECH. One również wymagają ochrony fungicydowej, jednak często pozwalają przesunąć termin pierwszego zabiegu i ograniczyć liczbę oprysków. Liście dłużej zachowują aktywność fotosyntetyczną, tempo rozwoju choroby jest mniejsze, a regeneracja roślin przebiega sprawniej – podsumowuje Agnieszka Ulatowska. Najczęstsze błędy w walce z chwościkiem
I na koniec ekspertka przestrzega przed często popełnianymi jeszcze błędami w ochronie przed chwościkiem.
– Najczęściej błędem jest zbyt późne wykonanie pierwszego zabiegu, kiedy porażenie roślin jest już znaczne, a także zbyt długie odstępy między kolejnymi opryskami. Plantatorzy niekiedy obniżają zalecane dawki fungicydów lub próbują oszczędzać na wyborze preparatu, co często okazuje się pozorną oszczędnością. Nie bez znaczenia jest również termin wykonania zabiegu – oprysk wykonywany podczas wysokich temperatur, na rośliny pozbawione wigoru, nie pozwala w pełni wykorzystać potencjału fungicydu. Poważnym błędem jest także wielokrotne stosowanie w jednym sezonie tej samej substancji czynnej, ponieważ sprzyja to rozwojowi odporności patogena i obniża skuteczność ochrony w kolejnych latach – podsumowuje Agnieszka Ulatowska z IOR-PIB TSD w Toruniu. Nie każda plamka to chwościk
Bywa, że brunatne plamistości liści buraka oraz pierwsze objawy chwościka są mylone z bakteryjną plamistością liści, która pojawia się w podobnym czasie. Jest to choroba bakteryjna, której nie można zwalczać chemicznie – fungicydy nie działają bezpośrednio na sprawcę, choć czasem obserwuje się pozorne „ustępowanie” objawów, wynikające ze zmiany pogody i regeneracji roślin.
Bakterie wnikają przez uszkodzenia liści (np. po gradzie, uszkodzeniach po stresie cieplnym, czy żerowaniu szkodników) i są rozprzestrzeniane najczęściej podczas intensywnych opadów. Dlatego choroba często pojawia na najstarszych i najsłabszych liściach, na uwrociach i w przerwach w łanie. Objawy to nieregularne, wodniste plamy z ciemną obwódką, zwykle większe i bardziej „mokre” niż w przypadku chwościka.