RAK
    Boom na korepetycje. Wakacje dopiero się zaczęły, a miejsc na wrzesień już nie ma. Eksperci alarmują

    Boom na korepetycje. Wakacje dopiero się zaczęły, a miejsc na wrzesień już nie ma. Eksperci alarmują

    1124 odsłon
    Boom na korepetycje. Wakacje dopiero się zaczęły, a miejsc na wrzesień już nie ma. Eksperci alarmują

    Rodzice rzucili się na korepetycje. Są firmy, w których nie ma już miejsc na nowy rok szkolny. - Niektórzy zapisują dzieci nie dlatego, żeby poprawiły wyniki, tylko żeby wiedzieć, co się u nich dzieje - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Aneta Korycińska, nauczycielka języka polskiego, która w 2022 r. odeszła ze szkoły i założyła własną firmę edukacyjną.

    Z tego artykułu dowiesz się:

    Rodzice coraz częściej finansują korepetycje i kursy. W niektórych firmach brakuje miejsc na nowy rok szkolny.

    Są opiekunowie, którzy, gdy brakuje miejsc u danego nauczyciela, kuszą, przekonują i błagają, żeby tylko przyjąć ich dziecko.

    Zajęcia dodatkowe często traktowane są jako forma dodatkowej opieki nad dzieckiem.

    • To szaleństwo - przyznaje w rozmowie z RadioZET.pl Stanisław Bąk, właściciel "Szkoły Orłów", która w Nadarzynie i Książenicach prowadzi korepetycje i kursy do egzaminu ósmoklasisty i matury. Wakacje dopiero się zaczęły, a rodzice zamiast myśleć o wypoczynku zapisują dzieci na korepetycje. Efekt? "Szkoła Orłów" nie ma już miejsc na przyszły rok szkolny. Żadnego.

    Quiz: Szkoła podstawowa z lat 80. i 90. Pamiętasz co czytałeś w 5 klasie?

    Analitycy CBOS rok temu wskazywali, że od 1998 roku jeszcze nigdy tak duża część rodziców nie deklarowała: "Tak, płacę za dodatkowe zajęcia dla dzieci". To już ok. 80 proc. badanych. Także najwięcej jak dotąd, bo 34 proc. opiekunów przyznaje, że finansuje korepetycje i kursy przygotowawcze. Średnie miesięczne wydatki na dodatkowe zajęcia edukacyjne lub ogólnorozwojowe w przeliczeniu na jedno dziecko wynoszą już 950 zł. Dla porównania rok temu było to 896 zł miesiąc w miesiąc.

    Wszystko wskazuje, że rok szkolny 2026/2027 będzie rekordowy.

    Dodatkowy bodziec

    "Bardzo mi przykro, ale nie dam rady już nikogo wcisnąć. Nawet na listę rezerwową", "Bez szans. Nawet godz. 21 w tygodniu mam zaklepaną, że o godz. 8 w niedzielę nie wspomnę" - słyszę w firmach udzielających korepetycji. Małgorzata Garula-Derlatka, właścicielka szkoły EDU-MAG Korepetycje i Usługi Edytorskie z Kielc: - Są rodzice, którzy, gdy brakuje miejsc u danego nauczyciela, kuszą, przekonują i błagają, żeby tylko przyjąć ich dziecko. Gotowi są zapłacić dwa razy więcej. Zapewniają, że np. córka jest sumienna, nie będzie sprawiała żadnych problemów, a nauka będzie przyjemnością dla nauczyciela. Poza tym argumentują, że chcieliby mieć wszystkie trzy przedmioty w jednym miejscu - wylicza.

    Ale są też rodzice, którzy decydują się na trzy przedmioty w kursie grupowym, a dodatkowo biorą korepetycje jeden na jeden, bo dziecko ma duże braki. Właściciel "Szkoły Orłów" przypomina sobie, że byli tacy, którzy zostawiali ok. 2 tys. zł miesięcznie na jedno dziecko. W całym roku szkolnym daje to ok. 20 tys. zł. - Przy trójce dzieci, która wymaga pomocy korepetytora, dobry używany samochód można za to kupić - podlicza.

    Jakie są powody tak dużego zainteresowania korepetycjami? Pierwszy to fakt, że szkoły skończy rekordowa liczba osób. Tylko do matury w 2027 r. przystąpi 386 tys. uczniów (w 2026 r. było ich ok. 320 tys.), co jest efektem nie tylko demografii, ale reform edukacji . Drugi: profilaktyka. - Rodzice chcą mieć spokój. Słabe oceny na koniec tego roku to dodatkowy bodziec. Jeśli teraz jest problem, a za rok matura, to chcą mieć gwarancję pomocy w przyszłym roku, który jest najważniejszy - tłumaczy Stanisław Bąk.

    Szkoła z tektury

    Na ile to moda, a na ile realna potrzeba? Odpowiedź nie jest prosta. Założyciel Akcji Uczniowskiej Paweł Mrozek zauważa, że niemal każdy na korepetycje chodził. On tylko w tym roku douczał się z polskiego, matematyki i angielskiego, a wcześniej też z chemii i fizyki. Z drugiej strony sam system pozostawia wiele do życzenia. - Problem leży w sposobie edukacji, przeładowanych podstawach programowych, a jednocześnie przepełnionych klasach. 30-35 uczniów na jedną klasę. 45 minut lekcji. Jeden nauczyciel, czyli półtorej minuty na ucznia. Szkoła z tektury - mówi wprost. Efekt? Nauczyciel nie jest w stanie zrealizować takiej dużej ilości materiału, choć i tak pędzi, Nie obchodzi go, czy wszyscy nadążają. Zostawia więc do domu. - Dlatego na korepetycjach robimy to, czego nie zdążyliśmy na lekcjach. To druga szkoła. Porażka - przyznaje.

    Inna rzecz, że organizacja pracy w szkole też nie jest łatwa. Wakaty łata się niekoniecznie kadrą z najwyższej półki, bo tej po prostu nie ma za dużo. - Wiele osób mądrych, odpowiedzialnych, refleksyjnych nie chce iść do szkoły, bo to praca bardzo obciążająca, jeżeli chce się ją wykonać rzetelnie, a równocześnie nieadekwatnie opłacana. Na dodatek nie wiąże się z żadnym prestiżem społecznym, a dużym narażeniem się na krytykę, powszechnie znaną roszczeniowością rodziców i trudnościami wychowawczymi - mówi Anna Widur, dyrektorka krakowskiej Szkoły Matematyki Alfa.

    Zastrzega, że to jeden z kilku czynników. Inne: ocenoza, czyli presja rodziców i uczniów, by wynik na świadectwie był jak najwyższy oraz fakt, że polska szkoła stoi testami i egzaminami. - Bywa, że uczeń poprawia poprawę poprawy. Siedzi na lekcji i pisze sprawdzian z trygonometrii, podczas gdy inni uczą się już o geometrii analitycznej, której i tak musi się nauczyć - wskazuje. I podkreśla: - To bardzo dysfunkcyjny system. Jeżeli od niemal dwóch lat nauczyciel nie może egzekwować zadań domowych, to często ich nie zadaje, w związku z tym dzieci nie ćwiczą. A przecież uczenie się i utrwalanie tego, co było na lekcji to zadanie zadania domowego. Skoro ich nie ma, to uczeń ma płatne dodatkowe godziny zajęć, na których trochę ćwiczy i coś powtarza. Innymi słowy: korepetycje zamiast prac domowych - podkreśla Anna Widur.

    Partner w edukacji

    Aneta Korycińska, nauczycielka języka polskiego, która w 2022 r. odeszła ze szkoły i założyła własną firmę edukacyjną miejsc na wrzesień też nie ma. Chętnych zapisuje z kilkuletnim wyprzedzeniem.

    • Uczeń może mieć poczucie chaosu: nie wie, czego dokładnie ma się uczyć, bo nie wie, co ostatecznie będzie potrzebne do egzaminu. Idzie podstawą programową. Nauczyciel chce omawiać "Cierpienia młodego Wertera", więc omawia, a potem okazuje się, że tej książki nie ma na liście lektur obowiązkowych. Jeżeli komuś zależy przede wszystkim na egzaminie, sama szkoła może czasem nie wystarczyć. Zwłaszcza, gdy uczeń potrzebuje bardzo indywidualnego prowadzenia i częstej informacji zwrotnej - przekonuje Korycińska

    Ale zastrzega, że szkoła pełni funkcje, których korepetycje nie zastąpią. Daje: codzienny kontakt z rówieśnikami, uczenie się w grupie, strukturę dnia, możliwość rozwijania pasji i relacji. To także miejsce, w którym dobry nauczyciel może zauważyć smutek, wycofanie, kryzys psychiczny, przemoc domową albo inne trudności dziecka.

    Gdy dopytuję, czego rodzice i uczniowie często szukają na korepetycjach poza tym, co daje szkoła, wskazuje na dwie rzeczy: indywidualne wsparcie i dodatkową opiekę.

    • Uczniom potrzebny jest ktoś, kto będzie dmuchał w skrzydła. To podstawa. Ale też ktoś, kto wyszuka słabszy punkt, często leżący u podstaw trudności, i będzie komentował na bieżąco ich sposób myślenia. Tak, by uczeń nie przesiedział całego weekendu nad czystą kartką, tylko wiedział: "Dobra, teraz teza. Może zaczynać się od: należy zatem stwierdzić..., później doprecyzowujesz myśl. Ma być jedno zdanie. Dobrze, ale to słowo jest nieodpowiednie w tym kontekście, a tu co stawiamy przed imiesłowem?". Dziecko w gruncie rzeczy ma partnera w edukacji. W szkole dobry nauczyciel też to robi, ale przy licznych klasach ma na to mniej czasu - podkreśla Aneta Korycińska

    Można też traktować korepetycje jako formę dodatkowej, świadomej opieki nad dzieckiem - nie zamiast szkoły, tylko obok niej. - Niektórzy zapisują dzieci nie dlatego, żeby poprawiły wyniki, tylko żeby wiedzieć, co się u nich dzieje. A ponieważ na zajęciach jesteśmy na ty, bo zawsze mówię: "Nie jestem twoją nauczycielką w szkole, nie wystawiam ci ocen", uczniowie mówią mi czasem o trudnościach związanych ze zdrowiem psychicznym, także o depresji czy próbach samobójczych znajomych. To oczywiście nie terapia i nie powinno to jej zastępować, ale czasem podczas zajęć dziecko mówi dorosłemu o czymś ważnym. Wtedy odpowiedzialny nauczyciel może zareagować, wesprzeć i w razie potrzeby skierować rodzica lub ucznia po profesjonalną pomoc - dodaje Aneta Korycińska.

    Inne powody? W zasadzie wszystkie, które rodzicom spędzają sen z powiek. Kupowanie spokoju sumienia: zrobiłem wszystko, co trzeba i co było można. Odrabianie własnych strat, czyli dawanie dziecku tego, czego sami nie mieli. Strach, że dziecko będzie się nudzić, więc przesiedzi w telefonie cały wieczór. Samo.

    Warunek konieczny

    W ocenie naszych rozmówców szkoła zamiast wyrównywać szanse, pogłębia nierówności. Tym bardziej, że nie wszystkich stać na korepetycje. Grozi to postępującym rozwarstwieniem i edukacją dwóch prędkości.

    • Boję się scenariusza, w którym edukacja publiczna zacznie być traktowana jako minimum dla tych, których nie stać na dodatkowe wsparcie, a edukacja indywidualna, kojarzona z przyjemnością uczenia się i spokojną pracą, będzie postrzegana jako coś elitarnego. To byłoby niesprawiedliwe, bo wszyscy uczniowie zdają tę samą maturę, niezależnie od tego, gdzie i w jakich warunkach się uczyli - przyznaje Aneta Korycińska.

    Nauczyciele mają nadzieję, że da się to jeszcze odwrócić. Anna Widur przekonuje, że warunek konieczny to bardzo dobrze zapłacić nauczycielowi. - Lekarz ma prestiż dlatego, że bardzo dobrze zarabia. Z całym szacunkiem, ale nauczyciel jak dostaje medal Komisji Edukacji Narodowej, to nawet złamanej złotówki z tej okazji nie zobaczy. Sam etos pracy to za mało - kwituje.

    Źródło: RadioZET.pl

    Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

    Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET

    Tu się dzieje

    Czytaj cały artykuł u źródła — Radio ZET — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era