Niesygnalizowane ćwiczenia, pozwy ws. "prześladowania" ludności rosyjskojęzycznej, ostrzeżenia prezydenta Litwy o planowanych atakach na infrastrukturę krytyczną. Ostatnie dni przynoszą kolejne doniesienia o rosyjskich działaniach wobec krajów bałtyckich. - Nie wpadajmy w panikę - mówi Wirtualnej Polsce gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM.
Rosja planuje ataki na litewską infrastrukturę krytyczną - ostrzegł w środę prezydent Litwy Gitanas Nauseda w wywiadzie dla agencji BNS. Podobne obawy wyraził także prezydent Łotwy Edgars Rinkevics.
Na żonę piłkarza spadła lawina hejtu. Powód? Nie nosi rozmiaru XS
Sygnały ostrzegawcze płyną także z Estonii. 9 lipca Rosja przeprowadziła ćwiczenia strzeleckie na jeziorze Pejpus, przez które przebiega granica z Rosją. Tallin nie został poinformowany o manewrach. - Straż Graniczna monitorowała sytuację i nie ma wiele więcej do powiedzenia - powiedział minister obrony Hanno Pevkur.
Media z krajów bałtyckich informowały również o przygotowywanych przez Moskwę pozwach wobec Litwy, Łotwy i Estonii, które mają dotyczyć prześladowania na ich terenie ludności rosyjskojęzycznej.
Prowokacje Rosji - jak się przygotować
Nie wpadajmy w panikę - tonuje nastroje gen. Roman Polko w rozmowie z Wirtualną Polską. - O ile dobrze sobie przypominam, Rosjanie podczas ćwiczeń ZAPAD symulują atak na Europę Zachodnią - wskazuje.
Jeśli ćwiczą przy naszej granicy, to daje nam możliwość podglądania, czym i jak - podkreśla, dodając jednocześnie, że rosyjski potencjał znajduje się obecnie w znacznym osłabieniu. Mają to pokazywać nie tylko ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę krytyczną. Jego symbolem może być także ostatnia parada z okazji Dnia Zwycięstwa w Moskwie, która w porównaniu do ubiegłych lat była niezwykle skromna.
Były dowódca jednostki GROM wskazuje przy tym jednak na rosyjskie działania hybrydowe, z którymi cały czas się mierzymy. - To oczywiście flota cieni, która ciągnie kotwice po dnie i uszkadza infrastrukturę podmorską, to drony, agenci wpływu czy działania pod obcą flagą - zaznacza. - Wojskowi muszą wykazać się teraz wyobraźnią, żeby wcielić się w umysły wroga i wyszukać w ten sposób punkty, które Rosjanie mogliby wykorzystać w przyszłości - wskazuje.
Polska na celowniku?
Ekspert wskazuje także na potencjalne zagrożenia dla Polski, która wedle ostatnich doniesień zachodnich mediów także mogłaby stać się celem Rosjan. Wśród nich wymienia m.in. dalsze pogarszanie relacji z Ukrainą. W tym kontekście gen. Polko wskazuje na aktywność klasy politycznej, którą rozmówca WP ocenia jednoznacznie krytycznie. Jako przykłady wskazuje na Grzegorza Brauna, czy ostatnie wypowiedzi Przemysława Czarnka. - Jego słowa mogą wpłynąć na przyszłość wsparcia dla Ukrainy - mówi.
Były szef BBN tłumaczy, że im więcej rosyjskich sił związanych jest działaniami w Ukrainie, tym mniejsze prawdopodobieństwo wykorzystania ich na innych odcinkach.
Jeżeli Ukraina będzie dalej prowadziła takie działania intensywne jak teraz, zadawała ciosy, powodowała straty i angażowała rosyjski potencjał w obronę, to wówczas możliwość ataków na innych kierunkach zdecydowanie się zmniejsza - przypomina.
Natomiast jeżeli odpuścimy, tak jak niektórzy sugerują, pomoc Kijowowi, to Ukraina będzie ponosiła straty, jakieś zasoby Kremla będą uwolnione. Wtedy Putin będzie angażował je przeciwko Zachodowi. Dzięki temu będzie umacniał swoją pozycję wewnętrzną m.in. poprzez twierdzenia, że walczy z całym NATO, które jest agresywne i niezależnie od faktów zawsze będzie budował swoją narrację, która będzie usprawiedliwiała wszystko, co najgorsze - dodaje.
Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości