
Ministerstwo Infrastruktury już od dłuższego czasu zapowiadało zmiany w systemie oznaczania samochodów, ale dopiero teraz kierowcy mogą je zauważyć na własne oczy. Na polskich drogach pojawiły się pierwsze auta z tablicami, które mają zupełnie nowe, nieznane dotąd litery na początku numeru rejestracyjnego. To nie jest kosmetyczna korekta – to początek dużej zmiany, która w najbliższych latach obejmie wszystkich właścicieli pojazdów.
Zmiany na razie dotyczą tzw. tablic krótkich , czyli tych, które montuje się w samochodach z ograniczonym miejscem na tradycyjną „blachę”. Nowe oznaczenia pojawiają się także na tablicach indywidualnych , zamawianych na specjalne życzenie kierowcy. Powód? Kończą się możliwe kombinacje znaków z dotychczasowymi literami.
Kto dostanie nowe tablice jako pierwszy?
Na pierwszy ogień idą kierowcy z największych miast . Warszawa żegna się powoli z literą „W” na rzecz „A”, Poznań z „P” na rzecz „M”, a Gdańsk z „G” – teraz na tablicach pojawi się tam „X”.
Województwa, które otrzymały nowe oznaczenia:
Dolnośląskie: „V” zamiast „D”,
Małopolskie: „J” zamiast „K”,
Mazowieckie: „A” zamiast „W”,
Podkarpackie: „Y” zamiast „R”,
Pomorskie: „X” zamiast „G”,
Śląskie: „I” zamiast „S”,
Wielkopolskie: „M” zamiast „P”.
Ile potrwa wymiana tablic?
Nie trzeba się jednak obawiać natychmiastowej rewolucji. Jak zapewnia Andrzej Drabek z Urzędu Miasta w Warszawie cytowany przez TVN24.pl, przez najbliższe trzy lata wciąż będą wydawane tablice z literą „W”. Dopiero gdy wyczerpią się wszystkie możliwe kombinacje, nowe oznaczenia staną się standardem.
Podobnie sytuacja wygląda w innych miastach. Paulina Chełmińska z Urzędu Miejskiego w Gdańsku przewiduje, że na stałe nowe tablice pojawią się za około dwa do dwóch i pół roku. To oznacza, że kierowcy mają jeszcze trochę czasu, by przyzwyczaić się do nowego systemu.
Stare tablice zostają – oszczędność i ekologia
Warto przypomnieć, że od ponad czterech lat, kupując samochód z innego regionu, nie trzeba już wymieniać tablic rejestracyjnych . To nie tylko wygoda, ale także oszczędność – kierowcy zostawiają „blachy” po poprzednim właścicielu, co pozwala zaoszczędzić nawet 80 złotych i ograniczyć produkcję niepotrzebnych odpadów.
Jak wynika z danych urzędów, w zależności od miasta, od kilkunastu do nawet 50 procent nowych właścicieli decyduje się zachować stare tablice. To sprawia, że dotychczasowe oznaczenia zużywają się wolniej, a nowe litery pojawiają się stopniowo.
Zmiana liter na tablicach to nie tylko kwestia administracyjna. Wielu kierowców przyznaje, że lokalne oznaczenie na samochodzie ułatwia poruszanie się po mieście i sprawia, że są lepiej postrzegani przez innych mieszkańców.
Warto dodać, że niezależnie od zmian w literach, na nowych tablicach niezmiennie pozostaje symbol Unii Europejskiej.