
Nocna akcja nie przyniosła oczekiwanego efektu
W nocy z piątku na sobotę kolejarze próbowali wydobyć wagony, które po wykolejeniu wpadły do Popradu. Około godz. 1.15 w nocy zamknięto drogę wojewódzką nr 971 przebiegającą wzdłuż torowiska, aby umożliwić pracę specjalistycznego dźwigu. Przy pomocy urządzenia postawiono na tory dwa wykolejone wagony.
Następnie 17 wagonów uczestniczących w zdarzeniu odstawiono na tor boczny w Nowym Sączu, gdzie zostaną poddane oględzinom przez Państwową Komisję Badania Wypadków Kolejowych.
„Bez odbudowy torowiska nie będzie to możliwe”
Dziś od strony Muszyny na miejsce ma wjechać specjalistyczny pojazd, który usunie pozostałe wagony znajdujące się na szlaku. Dopiero po ich usunięciu kolejarze będą mogli rozpocząć naprawę torowiska, które zostało poważnie uszkodzone w dwóch miejscach.
Po naprawie torów specjalistyczny dźwig szynowy będzie mógł przystąpić do wyciągania wagonów, które znajdują się w nurcie rzeki Poprad. Bez odbudowy torowiska nie będzie to możliwe – powiedziała przedstawicielka PKP PLK.
Dodała, że prace prowadzone są przez całą dobę, jednak na razie nie można określić terminu ich zakończenia . Według wstępnych szacunków naprawa torów i wydobycie wagonów mogą potrwać co najmniej kolejną dobę.
Okoliczności wykolejenia są wyjaśniane
Przyczyny wykolejenia pociągu nie są jeszcze znane. Wyjaśnia je Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych, która prowadzi oględziny na miejscu zdarzenia.
Utrudnienia w ruchu kolejowym nadal występują na odcinku Nowy Sącz – Krynica-Zdrój. Na czas usuwania skutków wykolejenia pociągu przewoźnicy uruchomili zastępczą komunikację autobusową.