Zdaniem konsultanta wojewódzkiego, ale też zdaniem NFZ, spółka Spine wykonywała tańszą procedurę, wycenianą na 1500 zł, ale rachunek wystawiała na droższą , za 6,5 tys. zł. Wielokrotność tej stawki dostawał od NFZ szpital jako zapłatę za wykonane świadczenie. Aż 65 proc. tych kwot trafiało do spółki neurochirurgów.
Po zmianie dyrekcji szpitala nowy menedżer zorientował się, że dokumentacja pacjentów z tych zabiegów jest właściwie jeden do jednego taka sama. W szpitalu w Miastku, gdzie sytuacja była analogiczna, również sprawdzono dokumenty. Widział je konsultant wojewódzki ds. neurochirurgii. I stwierdził, że dokumentacja nosi znamiona fałszowania dziesiątkami tych samych zapisów choroby.
Co mogło jeszcze zaniepokoić, gdyby tylko ktoś chciał to sprawdzić? Na 549 pacjentów przyjętych w ten sposób w Mogilnie, 548 nie pochodziło z tego powiatu. Przyjeżdżali z całego regionu, nieraz z naprawdę odległych miejscowości.
Teraz szpital musi zapłacić karę za niefrasobliwość przy wydawaniu publicznych pieniędzy.
A co gorsza, takich szpitali było więcej, a nieprawidłowości są liczone w milionach.
Dziennikarz Magazynu Wirtualnej Polski. Autor reporterskich seriali dokumentalnych.
Kieruje pracą WP Magazynu. Wcześniej przez 14 lat w "Dzienniku Gazecie Prawnej" zajmowała się tematyką prawno-ustrojową. Zaczynała w "Gazecie Wyborczej", z wykształcenia jest prawniczką.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości