"Dla pana burmistrza. Proszę się wywieźć samemu, gdyż nasze emerytki nie dadzą rady". Taczka z takim napisem pojawiła się na placu budowy przy ul. Kaczej w Krasnymstawie. Kończy się tam przebudowa drogi związana z powstaniem nieopodal nowej przeprawy mostowej na rzece Wieprz.
Mieszkańcy obawiają się, że w razie wylania rzeki lub nawet większych opadów deszczu, ich domy znajdą się pod wodą. Bo o ile przed rozpoczęciem się inwestycji droga była usadowiona na równi z poziomem ich posesji, to teraz jezdnia została znacznie podniesiona.
Ustawili burmistrzowi taczkę Źródło zdjęcia: Daniel Miciuła/ FB W niecce razem z rzeką Wieprz
Tłumaczy, że kolejną konsekwencją usadowienia jezdni tak wysoko w stosunku do posesji jest to, że powstały ostre spadki terenu, przez co zjazdy prowadzące na posesje mieszkańców są niefunkcjonalne.
Jezdnia została usadowiona wyżej niż przyległe posesje Źródło zdjęcia: Jezdnia została usadowiona wyżej niż przyległe posesje Mieszkanka: żartował, że będziemy mogli wywieźć go na taczce
Wspomina, że mieszkańcy już rok temu zwracali uwagę burmistrzowi, że jest za stromo.
Po fali krytyki wycofali się z asfaltowej drogi przez las
Natomiast na przyklejonej do taczki kartce napisali o emerytkach, bo w przypadku trzech posesji zamieszkałych przez starsze panie, urząd miasta chce wręcz wejść na ich działki, żeby wykonać zjazdy z drogi.
W maju musieli chodzić w kaloszach Źródło zdjęcia: Sylwia Bałabaj Twierdzą, że burmistrz jest głuchy na ich postulaty
Jedną z mieszkanek wspomnianych trzech nieruchomości, na które chce wejść urząd miasta jest Sylwia Bałabaj.
Obawiają się, że tak będzie zawsze po opadach Źródło zdjęcia: Sylwia Bałabaj Projekt zgodny z normami
Burmistrz Daniel Miciuła, odpowiadając na nasze pytania, twierdzi że dokumentacja projektowa dla inwestycji uzyskała wszystkie wymagane uzgodnienia i decyzje administracyjne.
"Parametry techniczne drogi, w tym wysokość nasypów oraz sposób wykonania zjazdów, zostały zaprojektowane zgodnie z obowiązującymi normami i wymaganiami dla dróg publicznych" – zaznacza.
Podkreśla też, że dla całej inwestycji zaprojektowano kompleksowy system odwodnienia.
"Wody opadowe z jezdni, chodników i ścieżki rowerowej będą odprowadzane poprzez wpusty uliczne do kanalizacji deszczowej oraz system odwodnienia w postaci rowów i przepustów" – informuje burmistrz.
Budowa drogi jest na końcowym etapie Źródło zdjęcia: Lucjan Wiąsiura Wystąpił o egzekucję
Zaznacza też, że skoro właściciele trzech posesji nie zgadzają się na wejście na ich teren zmuszony był przekazać staroście wniosek o wszczęcie egzekucji.
"Zgodnie z dokumentacją kontraktową oraz decyzją wojewody o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID), przedmiotowe nieruchomości zostały przewidziane do czasowego zajęcia na potrzeby realizacji robót, a decyzja ta stanowi podstawę prawną do ich zajęcia i prowadzenia robót, niezależnie od uzyskania zgody właścicieli nieruchomości" – zaznacza burmistrz.
Powiesili na budynku hasło "Drogę się buduje, woda domy rujnuje!" Źródło zdjęcia: Lucjan Wiąsiura Radny: nadmierna ingerencja we własność prywatną
Jak natomiast mówi nam radny opozycyjny Lucjan Wiąsiura, nie można tu tak naprawdę mówić o czasowym zajęciu części prywatnych posesji na potrzeby robót.
Radny: woda będzie spływać po zjazdach
Zaznacza też, że owszem jezdnia, chodniki i ścieżka rowerowa mają system odprowadzania wód opadowych, ale woda będzie spływać po wyłożonych kostką stromych zjazdach i w ten sposób znajdzie drogę na posesje.
Napisali burmistrzowi, żeby sam się wywiózł Źródło zdjęcia: Daniel Miciuła/ FB Burmistrz: nic złego się nie dzieje
Burmistrz podkreśla jednak, że na ulicy Kaczej nie dzieje się nic złego i nic nie wskazuje na możliwość zalewania posesji. Natomiast jeśli chodzi o zeszłoroczne spotkanie z mieszkańcami, twierdzi że nie przypomina sobie, żeby żartował coś o taczce.
"Ale dziś mogę powiedzieć, że owszem, mogą mnie wywieźć na taczce, jeśli faktycznie będą zalewani przez tę inwestycję. Na ten moment nic takiego nie ma miejsca" – twierdzi.
Podkreślają, że zjazdy są zbyt strome Źródło zdjęcia: Lucjan Wiąsiura Radny: to nie jest wydumany problem
Informuje też, że jest w kontakcie z wieloma mieszkańcami ulicy Kaczej, którzy nie zgłaszają żadnych problemów z inwestycją.
"Skarży się jedynie kilka mieszkanek i wokół ich aktywności (głównie w mediach społecznościowych) narósł ten problem, który jest problemem sztucznym i rozdmuchanym (a także dodatkowo podgrzewanym przez osoby trzecie)"- twierdzi.
Radny Wiąsiura komentuje, że nie słyszał jakoby komukolwiek z mieszkańców 15 domów, które stoją przy ulicy podobała się ta inwestycja.
– Niemniej faktem jest, że wysokość nasypu nie wszędzie jest równa (bo im dalej od mostu na Wieprzu, tym nasyp jest niższy), więc może są tacy mieszkańcy, którym aż tak to nie przeszkadza. Tak czy owak nie jest to jakiś wydumany problem. Groźba zalania domów jest realna - zaznacza radny.