Przy przystanku Muchobór Wielki we Wrocławiu miało dojść do niebezpiecznej sytuacji. Według relacji świadka, na którą powołuje się TVN24, mężczyzna bez koszulki biegał z narzędziem przypominającym nóż i groził innym osobom. Przerażeni ludzie, w tym dzieci, uciekali z przystanku. Po przyjeździe na miejsce policji agresora nie było już na miejscu.
Najważniejsze informacje:
Do zdarzenia doszło w poniedziałek po godz. 17 w rejonie przystanku autobusowego Muchobór Wielki na ul. Stanisławowskiej.
Świadek, działacz KO Paweł Wajda, opublikował ok. 30-sekundowe nagranie i przekonuje, że mężczyzna miał nóż kuchenny.
Z relacji świadka wynika, że awantura przy przystanku trwała ok. trzech minut, a agresor w pewnym momencie pobiegł w głąb osiedla.
Policja potwierdza interwencję w poniedziałek przed godz. 18, ale na miejscu nie było już ani mężczyzny, ani osób zgłaszanych jako pokrzywdzone.
Odwróć słoik. Jeśli to widzisz, nie kupuj takiego miodu
Do niebezpiecznej sytuacji doszło w poniedziałek po godz. 17 w rejonie przystanku autobusowego Muchobór Wielki na ul. Stanisławowskiej we Wrocławiu, naprzeciwko kościoła pw. św. Michała Archanioła. Mężczyzna bez koszulki biegał po chodniku, trzymając w ręce narzędzie przypominające nóż.
Świadkiem zajścia był lokalny działacz Koalicji Obywatelskiej Paweł Wajda. W rozmowie z tvn24.pl relacjonował, że ludzie zaczęli uciekać z przystanku. - Widziałem, że ludzie uciekają z przystanku, głównie dzieci. Wtedy zobaczyłem, że szaleje z nożem ten człowiek. Byłem z żoną, staraliśmy się nie wychodzić z samochodu - opisywał.
Wajda przekonuje, że mężczyzna miał nóż kuchenny. Opublikował też w mediach społecznościowych nagranie trwające ok. pół minuty. Na filmie widać, że agresywny mężczyzna wdaje się w awanturę z dwiema innymi osobami, oddala się na moment, po czym bierze rozbieg i zaczyna im wygrażać.
Groźny incydent przy przystanku we Wrocławiu
Według relacji Pawła Wajdy całe zajście trwało ok. trzech minut. Działacz KO powiedział, że nie wie, czego dotyczyła awantura, ponieważ w tym czasie rozmawiał przez telefon ze znajomym pracującym w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Jak opowiada, poinformował go o sytuacji, a ten miał powiadomić służby.
Gdy mężczyzna oddalił się od przystanku, Paweł Wajda miał pojechać za nim, nadal nagrywając. Z jego relacji wynika, że w pewnym momencie agresor pobiegł w głąb osiedla.
Policja potwierdza interwencję
Dziennikarze Kontaktu24 skierowali pytania do Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Aspirant sztabowy Anna Nicer potwierdziła, że policjanci interweniowali w poniedziałek przed godz. 18 na ul. Stanisławowskiej. Jak przekazała, według informacji otrzymanej przez funkcjonariuszy, "mężczyzna miał gonić dwie osoby".
Policjantka dodała, że patrol dotarł na miejsce, ale nie zastał tam ani mężczyzny, ani osób wskazywanych jako pokrzywdzone, ani świadków. Wajda poinformował natomiast, że we wtorek rano złożył zawiadomienie w komisariacie. Policja ma szukać mężczyzny z nagrania i wyjaśniać przyczyny zajścia.
Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała na stanowisku redaktora w serwisach Kontakt24, Goniec, Interia oraz redaktora i wydawcy w Polsat News. Wolny czas najchętniej spędza spacerując, czytając i oglądając zagraniczne seriale.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości