Donald Tusk o reformie zdrowia i wynagrodzeniach lekarzy: Biedy nie maŹródło zdj. gł.: TVN24 Reforma ma być odpowiedzią na doniesienia o nieprawidłowościach w publicznych placówkach. Jej założenia minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła 8 lipca. Pakiet obejmuje między innymi limity wynagrodzeń, dokładną kontrolę czasu pracy medyków, centralną e-kolejkę i szybsze wdrażanie e-rejestracji.
Cztery projekty rozporządzeń trafiły już do konsultacji. Dotyczą także monitorowania harmonogramów przyjęć i wydatków szpitali na wynagrodzenia. Więcej o planowanych zmianach pisaliśmy w tvn24.pl.
"Atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu"
Cztery rozporządzenia i duża ustawa. Resort zdrowia rusza z pakietem zmian
Jak zaznaczył, o uporządkowanie systemu zwracali się do niego również sami przedstawiciele środowiska lekarskiego. - Sami lekarze wielokrotnie w tych dniach zwracali się do mnie z prośbą, żeby te kwestie ustalić w sposób czytelny, transparentny, żeby ludzie naprawdę czuli, że tam jest wszystko w porządku, mówiąc ludzkim językiem - powiedział Tusk.
Premier zapewnił jednocześnie, że planowane rozwiązania nie mają być wymierzone w personel medyczny. - Lekarze, pielęgniarki, wszystkie zawody medyczne, zasługują na najwyższy szacunek. Co do tego nikt nie ma wątpliwości - podkreślił.
Dodał jednak, że brak jasnych zasad wynagradzania szkodzi także całemu środowisku. - Źle byłoby, gdyby wokół zarobków przynajmniej niektórych grup czy niektórych konkretnych lekarzy narastała atmosfera dwuznaczności, a czasami wręcz skandalu - stwierdził.
Limit wynagrodzenia. "Biedy nie ma"
Jednym z głównych elementów przygotowywanej ustawy ma być wprowadzenie maksymalnego wynagrodzenia w publicznej ochronie zdrowia. - Mówiliśmy o potrzebie uregulowania górnego pułapu zarobków, jeśli chodzi oczywiście o publiczną służbę zdrowia, żeby nie było wątpliwości - podkreśli premier.
Zgodnie z przedstawioną przez resort zdrowia propozycją miesięczny limit ma wynosić 16-krotność płacy minimalnej , czyli 76,8 tys. zł (zakładając, że medyk przepracuje 300 godzin - red.). - Biedy nie ma. Niektórym będzie się wydawało, że to bardzo dużo, bo to jest dużo - mówił Donald Tusk.
"Lekarz to skarb" i powinien zarabiać więcej niż 240 zł za godzinę? Ekspertka odpowiada
Premier przekonywał, że rozwiązanie zostało przygotowane tak, aby ograniczyć nieuzasadnione zarobki, ale jednocześnie nie pogorszyć sytuacji większości lekarzy. - Rozmawiałem z panią minister długie godziny na temat tego, jak w sposób mądry, nie polityczny, tylko naprawdę mądry, przemyślany, podejść do tego problemu. Nie chodzi o wzbudzanie jakichś emocji, nie chodzi o to, żeby lekarze zarabiali źle - zaznaczył.
Szpitale ujawnią oferty i stawki. Resort zdrowia szykuje nowe przepisy
Równolegle resort chce dokładniej kontrolować czas pracy medyków. Placówki mają przekazywać NFZ rzeczywiste grafiki, uwzględniające godziny rozpoczęcia i zakończenia pracy poszczególnych osób. - To ograniczenie czasu pracy lekarzy też nie jest naprawdę drastyczne. Lekarze będą mogli pracować długo, żeby zarobić dużo, ale wymagane było także precyzyjne określenie, jak długo może lekarz pracować - mówił premier.
Jak zaznaczył, chodzi zarówno o kontrolę publicznych wydatków, jak i bezpieczeństwo chorych.
"Leczenie nie jest po prostu brutalnym biznesem"
Rząd chce również zlikwidować system, w którym wynagrodzenie lekarza jest określane jako procent od wartości wykonanej procedury medycznej. - Nie będzie wynagrodzenia na zasadzie procentu od procedury. Leczenie nie jest po prostu brutalnym biznesem - powiedział premier. Jak tłumaczył, część procedur medycznych jest bardzo droga. Powiązanie wynagrodzenia z ich wartością mogło więc prowadzić do wypłacania pojedynczym osobom wielotysięcznych stawek za godzinę pracy. - Liczenie procentu od procedury, a niektóre procedury są bardzo drogie, doprowadzało do sytuacji, które wzbudziły uzasadnione emocje - stwierdził.
"Będzie dolanie pieniędzy. Koniec, kropka". A może da się inaczej?
Jawne kontrakty w publicznych placówkach
Kolejnym elementem pakietu ma być pełna jawność kontraktów zawieranych przez placówki korzystające ze środków publicznych. - Mówimy także o pełnej jawności kontraktów, jakie będą zawierały wszystkie jednostki, które korzystają z publicznych środków - zapowiedział premier. Podkreślił, że zasada ta nie ma dotyczyć wyłącznie lekarzy, lecz wszystkich podmiotów otrzymujących publiczne pieniądze. - Żeby sprawa była jasna, to nie jest wymierzone w jakąś grupę zawodową, na przykład w lekarzy. Wszyscy bez wyjątku w Polsce, którzy korzystają ze środków publicznych, są zobowiązani do przejrzystości - mówił Tusk.
Dlaczego NFZ nie widzi nadużyć? Kontrolerzy mówią wprost
Publikowane mają być między innymi wartości kontraktów zawieranych ze spółkami, podmiotami gospodarczymi i osobami prowadzącymi jednoosobową działalność gospodarczą . - Jawność nie jest czymś szczególnym. Natomiast bardzo powinna też uzdrowić atmosferę wokół zarobków - ocenił szef rządu.
Resort sprawdzi łączne zarobki medyków
Tusk odniósł się także do podpisanej już ustawy, która ma umożliwić resortowi zdrowia łączenie danych o wynagrodzeniach medyków pracujących w różnych miejscach. - Na podstawie numeru PESEL Ministerstwo Zdrowia będzie w stanie zidentyfikować zarobki w ochronie zdrowia i je zindywidualizować. Będzie wiadomo, ile dany lekarz zarabia w różnych miejscach pracy - powiedział.
NIK ujawnia, co dzieje się w pogotowiu i na SOR-ach. "Rekordzista" pracował 144 godziny bez przerwy
Premier zastrzegł, że informacje te nie mają służyć publicznemu ujawnianiu zarobków konkretnych osób. - Nie po to, żeby epatować opinię publiczną czy media tymi zarobkami, tylko po to, żeby realistycznie ocenić, na ile ustawy są realizowane, na ile racjonalnie działają jednostki podległe w ten czy inny sposób władzom publicznym i korzystające z pieniędzy NFZ - wyjaśnił.
Projekty ustaw w Sejmie na początku września
Cztery zapowiadane projekty rozporządzeń trafiły już do konsultacji. - Będziemy potrzebowali kilku tygodni, co jest związane z ustawowym obowiązkiem przeprowadzenia konsultacji - powiedział Donald Tusk. Jak dodał, projekty ustaw powinny trafić do Sejmu na początku września. - Nie chcę, aby ewentualnie pragnący zawetować te ustawy prezydent miał jakikolwiek formalny pretekst do zawetowania - zaznaczył premier.
Rząd chce zakończyć prace możliwie szybko, ale z zachowaniem wszystkich wymogów proceduralnych. Rozporządzenia, które nie wymagają uchwalenia przez Sejm, mają zostać przyjęte wcześniej.