
Kolejna miesięcznica smoleńska w Warszawie przyniosła ogromne emocje i interwencję służb.
Jarosław Kaczyński został powstrzymany przez policję, co doprowadziło do ostrych przepychanek.
Jakie radykalne zmiany w prawie i służbach zapowiedział oburzony prezes PiS?
Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
Na Placu Piłsudskiego w Warszawie rano pojawili się nie tylko działacze PiS, ale także przeciwnicy obchodów miesięcznicy smoleńskiej . Tych ostatnich chroniła policja.
Jak relacjonuje Onet, w pewnym momencie jeden z mężczyzn uderzył innego statywem do robienia zdjęć . Później usiłował oddalić się z miejsca zdarzenia.
Funkcjonariusze uniemożliwili Jarosławowi Kaczyńskiemu złożenie wieńca przed pomnikiem jego brata. Doszło do wymiany zdań między prezesem PiS a policjantami.
Ostatecznie prezes PiS razem z m.in. Antonim Macierewiczem, Zbigniewem Boguckim i Sławomirem Cenckiewiczem złożyli wieniec na chodniku kilka metrów przed pomnikiem.
„Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii”
Później Kaczyński zabrał głos. Policja ma obowiązek interweniować, a nie interweniuje. Mamy do czynienia z bojówkami rządzącej partii, a nie z policją i z tego trzeba będzie wyciągnąć wnioski. Trzeba będzie budować wszystko od początku, powołując jakąś gwardię obywatelską , która będzie bardzo zdecydowana — mówił.
Ci z policji, którzy pozostaną, będą wiedzieli, że muszą wykonywać swoje obowiązki, a tacy jak ci odpowiedzą za to, co robili i trzeba będzie wyjaśnić, czy oni działają sami, czy na zlecenie rosyjskie, czy innego państwa graniczącego z Polską, a to już ciężkie przestępstwo. My zaostrzymy kodeks karny, więc będzie dożywocie za to — kontynuował.
Jak dodał, ma nadzieję, że prokuratura i sądy zakażą przeciwnikom uroczystości zbliżania się do pomnika Lecha Kaczyńskiego.
Nie przegap
Najważniejsze Fakty