Pasażerowie warszawskiego autobusu linii 186 przeżyli chwile grozy, gdy pojazd taranował kolejne przeszkody, by ostatecznie zatrzymać się dopiero w przejściu podziemnym. Z relacji świadków, z którymi rozmawiali reporterzy Uwagi TVN, wyłania się obraz paniki i braku logicznego działania ze strony kierowcy.
Najważniejsze informacje:
Autobus linii 186 przejechał ponad 1,5 km przez kilka minut, pokonując skrzyżowania na czerwonym świetle.
Pasażerowie relacjonują, że po pierwszym uderzeniu kierowca nie zakończył kursu i nie otworzył drzwi.
Prezes MZA przyznał, że kierowca po utracie lusterka powinien się zatrzymać i czekać na służby techniczne.
Mąż Sylwii Peretti trafił do aresztu. Usłyszał poważne zarzuty [WIDEO]
5 lipca doszło do wypadku autobusu miejskiego Solaris Urbino 18, należącego do Miejskich Zakładów Autobusowych . Sześć osób zostało poszkodowanych, dwie, w tym jedna nieletnia, zostały przewiezione do szpitala.
Autobus linii 186 miał zderzyć się z tramwajem , a następnie odjechać w kierunku ronda, uszkadzając po drodze siedem samochodów; ostatecznie wjechał do przejścia podziemnego, spychając do niego również jedno z aut.
O tym, co wydarzyło się w autobusie reporterom Uwagi TVN opowiedzieli świadkowie, którzy jechali autobusem. Jak relacjonują, problemy zaczęły się na długo przed finałowym zderzeniem. Pasażerowie szybko zorientowali się, że styl jazdy kierowcy odbiega od normy. Jedna z poszkodowanych tak wspomina pierwsze niepokojące minuty podróży:
Pani Monika usłyszała od kierowcy deklarację: "wysadzę państwa na następnym przystanku" . Chwilę później drzwi się zatrzasnęły, a pojazd gwałtownie ruszył, odcinając pasażerom drogę ucieczki.
Rozpoczął się szalony rajd przez warszawskie ulice. Kierowca ignorował czerwone światła i taranował wszystko na swojej drodze. Na jednym ze skrzyżowań autobus uderzył w tramwaj. Pasażerka tego drugiego pojazdu relacjonowała, że widziała autobus, który taranował barierki, bloki betonowe i sygnalizację: - On w to wszystko wjeżdżał, nie zwalniał, co było bardzo zadziwiające.
Dla uwięzionych ludzi sekundy ciągnęły się w nieskończoność. Tracili nadzieję na ratunek:
Przejazd o długości ponad 1,5 kilometra zakończył się uderzeniem w przejście podziemne w rejonie Ronda Zesłańców Syberyjskich. W wyniku rajdu uszkodzonych zostało aż 14 pojazdów, a pasażerowie musieli ratować się ucieczką przez rozbite okna.
Po wypadku kierowca tłumaczył się awarią hamulców, jednak eksperci i prezes MZA, Jan Kuźmiński, zwracają uwagę na nielogiczność jego zachowania – nawet przy awarii istnieją inne metody zatrzymania pojazdu niż rozpędzanie go. Psychologowie transportu sugerują, że kierowca mógł wpaść w panikę i stracić zimną krew.
Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić wszystkie przyczyny zdarzenia.
Dziennikarz Wirtualnej Polski z 20-letnim doświadczeniem, który warsztat szlifował w „Gazecie Wyborczej” oraz przez kilkanaście lat w „Dzienniku Wschodnim”. Lublinianin i pasjonat mediów lokalnych, który wierzy, że każdy człowiek nosi w sobie historię wartą wydobycia.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości