RAK
    Zatrzymania po "obywatelskiej kontroli" w Poznaniu. MSWiA: nie ma tolerancji dla takich zachowań

    Zatrzymania po "obywatelskiej kontroli" w Poznaniu. MSWiA: nie ma tolerancji dla takich zachowań

    2196 odsłon
    Zatrzymania po "obywatelskiej kontroli" w Poznaniu. MSWiA: nie ma tolerancji dla takich zachowań

    Na nagraniu widać dwóch mężczyzn, którzy pukają do drzwi biura Prolegalization zajmującym się pomocą obywatelom Ukrainy w kwestiach związanych z pobytem w Polsce, wyrabianiem dokumentów czy pozwoleń na pracę.

    Jeden z nich na wcześniejszym nagraniu przedstawia się jako Przemysław Grzegorek. Ubrany jest w czarną koszulkę z logiem partii Janusza Korwin-Mikkego. Mężczyzna w Poznaniu startował w 2023 roku w wyborach do Sejmu z list Konfederacji jako członek partii Nowa Nadzieja a rok później do Parlamentu Europejskiego z list Bezpartyjnych Samorządowców.

    "Chcieliśmy zobaczyć, czy nie wspieracie państwo Stepana Bandery"

    Drzwi otwiera im Ukrainka pracująca w biurze.

    • Chcieliśmy zobaczyć, czy nie wspieracie państwo Stepana Bandery - mówi jeden z mężczyzn.

    Kobiecie przedstawiają się jednak jako "Polacy, obywatele Rzeczypospolitej Polskiej". Jak tłumaczą, chcą zobaczyć, jak wygląda pomieszczenie biura. - Wiemy, że Ukraina w tej chwili jest wrogo nastawiona do Polski i chcemy zobaczyć, jak to wygląda u pani - tłumaczy Grzegorek.

    Kobieta spokojnie, choć stanowczo im odmawia. - Jeżeli państwo chcą cokolwiek sprawdzić, to możecie państwo zgłosić na policję, jeżeli państwo cokolwiek podejrzewacie - odpowiada.

    "Obywatelska kontrola" w biurze pomagającym obywatelom UkrainyŹródło zdjęcia: Przemysław Grzegorek

    • Ale co mamy podejrzewać, jak nie możemy wejść do środka - odpowiada zaskoczony Grzegorek.

    Po czym usilnie dopytuje kobietę o jej stosunek do Bandery. W końcu kobieta mu odpowiada: - Nie popularyzuję Stepana Bandery na terytorium Polski i w żaden sposób nie popieram (...) Szanuję Polaków i robię tutaj w tym państwie wszystko legalnie.

    Wcześniej weszli do rektoratu

    We wcześniejszym nagraniu ci sami mężczyźni weszli do rektoratu Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, właściciela budynku, w którym mieści się biuro i dopytywali o warunki najmu biura. - Chcielibyśmy się pytać, jakie trzeba kroki spełnić, żeby po tak niskiej kwocie wynająć tutaj salę - pytali.

    Rzecznik prasowa uczelni odpowiedziała im, że jeśli chcą uzyskać takie informacje muszą złożyć wniosek o udzielenie informacji publicznej. Przekazała też, że jako uczelnia nie kontrolują działań firmy. - Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu nie odpowiada za działalność firm. Możemy na chwilę obecną stwierdzić, że ta firma nie ma żadnych postępowań karnych, które są w toku - odpowiedziała im Ewa Paluch.

    Oba filmy powstały 3 lipca w Poznaniu.

    W rozmowie z tvn24.pl rzeczniczka przyznaje, że po otrzymaniu formalnego zapytania, uczelnia odpowie mężczyznom na zadawane w rektoracie pytania. - Pytania, które zadali, nie są objęte klauzulą poufności - wyjaśnia.

    Jak mówi, nie miała poczucia zagrożenia, kiedy te osoby weszły do rektoratu, choć - jak przyznaje - dotąd nie miała z taką sytuacją do czynienia. - Sytuacja była niekomfortowa, bo była niespodziewana. Natomiast panowie nie byli agresywni w stosunku do nas. Rozmowa przebiegła w dosyć spokojny sposób - mówi.

    Na teren uczelni publicznej możliwy jest dostęp dla osób z zewnątrz. - Są to budynki ogólnodostępne. Dostęp do nich mają studenci, pracownicy, osoby, które w różnych sprawach do uczelni mogą przyjść, różne sprawy załatwić, w tym do osób, które wynajmują tam powierzchnie biurowe - mówi Ewa Paluch.

    Zarówno biuro Prolegalization jak i rektorat znajdują się w budynku Collegium Altum, charakterystycznym czerwonym wieżowcu Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu znajdującym się przy ulicy Powstańców Wielkopolskich. Na jego ostatnim piętrze funkcjonuje taras widokowy.

    Kiedyś wisiał tam największy na świecie ekran reklamowy. A dziś? Niespodzianka

    Minister reaguje

    Uczelnia o tej "wizycie" nie zawiadamiała policji. Ta jednak sprawą "obywatelskiej kontroli" się zajęła. "W odniesieniu do sytuacji w Poznaniu informujemy, że policja prowadzi intensywne czynności w tej sprawie i pozostaje w kontakcie z prokuraturą. Stanowczo podkreślamy, że nie ma przyzwolenia na hejt, mowę nienawiści ani zachowania motywowane narodowościowo. Każdy człowiek bez względu na narodowość, pochodzenie czy religię zasługuje na szacunek i równe traktowanie" - napisała na portalu X Karolina Gałecka, rzecznik prasowa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

    Jak dodała, minister Marcin Kierwiński zapowiedział "stanowcze działania i brak tolerancji dla takich zachowań".

    • Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jest bardzo wyczulone na tego typu sytuacje. To nie jest już pierwsza sytuacja tego typu. Natychmiastowo ze strony ministra Marcina Kierwińskiego zostały podjęte działania. Policja jest w kontakcie z prokuraturą, przeprowadza swoje czynności, są przesłuchiwani świadkowie. Policja gromadzi ten materiał właśnie po to, żeby przekazać prokuraturze, aby ta mogła podjąć również odpowiednie kroki w tej sprawie. Reakcja była bardzo szybka i natychmiastowa - powiedziała Gałecka w rozmowie z TVN24.

    Karolina Gałecka: natychmiastowo ze strony ministra Marcina Kierwińskiego zostały podjęte działaniaŹródło: TVN24 Jak dodała, na tego typu zachowania nie ma z ich strony zgody. - Nie ma przyzwolenia na hejt, nie ma przyzwolenia na eskalowanie konfliktów pomiędzy Polakami czy innymi narodowościami. Wszyscy pamiętamy, do czego takie sytuacje doprowadziły w XX wieku.

    Zabezpieczono nagrania i komentarze

    Policja zgłoszenie o zdarzeniu otrzymała dopiero we wtorek po południu. - Od tego momentu policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu zabezpieczają materiały dowodowe w tej sprawie, również prowadzimy analizy, ustalenia oraz konsultujemy się z prokuraturą w zakresie oceny prawno-karnej tego incydentu - poinformował młodszy inspektor Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

    Po godzinie 16.30 poinformował o zatrzymaniu w związku z incydentem na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu dwóch osób.

    • Sprawa jest prowadzona w zakresie pomówienia oraz opublikowania nagrania, które mogło poniżyć pokrzywdzoną w oczach opinii publicznej, a także narazić na utratę zaufania potrzebnego dla rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej - przekazał.

    Chodzi o przestępstwo z artykułu 212 kodeksu karnego mówiącego o zniesławieniu. Obu podejrzanym grożą kary grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    • W trakcie postępowania przygotowawczego będzie także prowadzona analiza zachowania innych osób w trakcie tego incydentu - podał Borowiak.

    O zatrzymaniu dwóch osób poinformował też minister Marcin Kierwiński. "Nie ma zgody na nienawiść i agresję. W tego typu przypadkach @PolskaPolicja będzie reagować zdecydowanie" - napisał.

    Jak dodał, policja pod lupę wzięła też komentarze pod filmem. - Pod tym wpisem w mediach społecznościowych pojawiło się wiele wpisów obraźliwych, które naszym zdaniem naruszają przepis dotyczący nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, dlatego też policjanci z naszej komórki cyber zabezpieczają te materiały, które będą również analizowane przez śledczych - wyjaśnił.

    Politycy komentują

    Nagranie z Poznania skomentowała na portalu X Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz . "Korytarzowi szeryfowie. Tryskają odwagą wobec bezbronnych i kobiet. Gdyby co do czego doszło będą pierwszymi, którzy podkulą ogon i uciekną" - napisała przewodnicząca Polski 2050 i ministra funduszy europejskich.

    Z kolei europosłanka Joanna Scheuring Wielgus zwróciła się do władz uczelni o bezpośrednią reakcję na zdarzenie. "Na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu doszło do sytuacji, która budzi poważne pytania o bezpieczeństwo osób przebywających na terenie uczelni. Z materiałów dostępnych w social mediach wynika, że dwóch mężczyzn weszło do budynku Collegium Altum, nękało kobietę, zadawało jej agresywne pytania i nagrywało ją bez jej zgody. Wszystko to miało się wydarzyć w obecności ochrony. Dlaczego ochrona nie zareagowała? Dlaczego nie zapewniono kobiecie bezpieczeństwa? I co zamierzają zrobić władze uczelni, aby podobne sytuacje nie powtórzyły się w przyszłości?" - spytała.

    Osoby widoczne na nagraniu doskonale znane są poznańskiemu młodemu działaczowi Lewicy Kacprowi Nowickiemu. "Ten sam mężczyzna (w koszulce pogardzającej demokracją) słynie z odrażających i wulgarnych akcji, w których lży migrantów, osoby LGBT i każdego, kto odbiega od jego faszystowskiej wizji świata" - napisał.

    I dodał: "Wczoraj grozili w internecie, dziś chodzą po ukraińskich biurach i sklepach. Nie musimy się zastanawiać, co będzie jutro, jeśli niczego nie zrobimy, historia dość dobrze nam to pokazała".

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era