IEA oceniła, że rynek ropy nadal korzysta z kilku czynników łagodzących skutki zakłóceń.
"Do odbiorców nadal trafiają znaczące dostawy z państw Zatoki Perskiej, głównie dzięki działaniom Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich wykorzystujących alternatywne trasy eksportowe" - napisano.
Setki milionów dolarów dla Ukrainy. Jest decyzja
Alternatywne szlaki transportowe
IEA podała, że część utraconych dostaw została zrekompensowana przez wzrost eksportu od innych producentów, w tym ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Wenezueli i Kazachstanu. Po stronie popytu stabilizująco działa natomiast spadek importu ropy przez Chiny , który według IEA jest obecnie niemal o połowę niższy niż przed wybuchem konfliktu.
Agencja podkreśliła, że ważnym elementem stabilizacji rynku pozostają nadzwyczajne uwolnienia zapasów ropy przez kraje członkowskie. Od ogłoszenia 11 marca wspólnej akcji udostępnienia 400 mln baryłek na rynek uwolniono już około 290 mln baryłek. Kraje IEA nadal dysponują ponad 1 mld baryłek państwowych zapasów interwencyjnych.
"My oglądaliśmy mecz, a ktoś inny zarabiał pieniądze"
Ryzyko pogorszenia sytuacji
Według Agencji rynki produktów rafineryjnych, takich jak olej napędowy i benzyna, są obecnie znacznie bardziej napięte niż sam rynek ropy naftowej, ponieważ aktywność rafinerii nie wzrosła w takim stopniu jak dostawy surowca.
W odniesieniu do rynku gazu ziemnego IEA wskazała, że zwiększone dostawy LNG z USA i Kanady zrekompensowały około 70 procent utraconych wolumenów transportowanych przez cieśninę Ormuz.
Agencja zaznaczyła jednak, że dalsze opóźnienia w przywracaniu eksportu z państw Zatoki mogą utrzymywać napiętą sytuację na rynku, wpływając m.in. na Europę przygotowującą się do uzupełniania magazynów gazu przed kolejną zimą.