RAK
    "The Guardian": Andy Burnham ma zadatki na świetnego sojusznika

    "The Guardian": Andy Burnham ma zadatki na świetnego sojusznika

    3013 odsłon
    "The Guardian": Andy Burnham ma zadatki na świetnego sojusznika

    Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1821 r. brytyjski dziennik "The Guardian", z którego pochodzi poniższy artykuł, jest jedną z najstarszych gazet na świecie. Jego dziennikarze wielokrotnie zdobywali najbardziej prestiżowe dziennikarskie nagrody, w tym m.in. Pulitzera.

    Zapytałam ostatnio pewnego wysoko postawionego polityka Partii Pracy, jak może wyglądać program obronny Andy'ego Burnhama. - Nie ma żadnego programu - odpowiedział. To nie była krytyka przyszłego premiera Wielkiej Brytanii, a raczej stwierdzenie faktu. Biorąc pod uwagę, że Keir Starmer zrezygnował po buncie we własnym rządzie związanym z niewystarczającymi wydatkami na obronność, niektórzy mogą uważać, że brak doświadczenia Burnhama w dziedzinie obronności, może być czymś niepokojącym.

    Jednak poza Wielką Brytanią Starmer był postrzegany co najmniej jako mąż stanu za swoje zaangażowanie w obronę Ukrainy. Przywódcy z pozostałych stolic zachodniej Europy mogą się teraz obawiać, że niedoświadczony następca Starmera będzie bardziej skupiał się na "północnym numerze 10" (pomysł przeniesienia części biura premiera z Downing Street 10 w Londynie do położonego na północy kraju Manchesteru, którego Burnham był burmistrzem - red.), niż na NATO i bezpieczeństwie europejskim.

    W rzeczywistości Burnham może stać się politykiem zdolnym do przeprowadzenia przełomowych zmian w obszarze obronności właśnie dlatego, że nie wywodzi się z kręgu ekspertów od polityki zagranicznej z londyńskiego Westminsteru. Swoją pozycję zbudował jako burmistrz Manchesteru, walcząc z rządem centralnym o interesy miasta, a nie robiąc kariery w strukturach Whitehallu odpowiedzialnych za politykę zagraniczną. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się jego słabością, może okazać się jego atutem. Burnham powinien oprzeć się na tym, co było jego największą siłą podczas kierowania drugim co do wielkości miastem Wielkiej Brytanii: budowaniu odporności państwa od wewnątrz.

    Rosja prowadzi wojnę hybrydową. Wielka Brytania tylko wzrusza ramionami

    Szerszym problemem Wielkiej Brytanii, podobnie jak większości państw Zachodu, jest to, że nadal postrzegają obronność jako coś, co dzieje się gdzieś indziej: na grupach lotniskowców, szczytach NATO i w armiach gromadzących się na cudzej granicy. Jednak zagrożenie nie jest odległe: Wielka Brytania już jest atakowana. Może nie pociskami i bombami, ale od ponad dekady na brytyjskiej ziemi działają farmy botów, dochodzi do rosyjskich operacji psychologicznych, cyberataków, aktów sabotażu, zabójstw i kupowania politycznych wpływów.

    Nawet sam premier jest atakowany. Od miesięcy Starmer zmagał się z hejtem w internecie i dezinformacją. Gdy zrezygnował, specjalny wysłannik Władimira Putina Kirył Dmitrijew ogłosił: "Udało nam się" - z pewnością przeceniał wpływ Moskwy, ale była to jednocześnie wymowna przechwałka.

    W maju ubiegłego roku samochód i dwie nieruchomości powiązane ze Starmerem zostały podpalone przez obywateli Ukrainy i Rumunii, którzy zostali zrekrutowani i opłaceni przez osobę mówiącą po rosyjsku. Nawet gdy wysoki rangą oficer policyjny, zajmujący się zwalczaniem terroryzmu, określił sprawę jako spójną ze wspieranymi przez Rosję aktami sabotażu, Wielka Brytania tylko wzruszyła ramionami.

    Takie wzruszenie ramionami jest prawdziwym zagrożeniem i pomaga Moskwie bardziej niż jakikolwiek pożar magazynu. Rosja nie jest w stanie zatopić Królewskiej Marynarki Wojennej i nie musi tego robić. Znacznie bardziej efektywne jest powolne niszczenie solidarności, zaufania i poczucia tożsamości, które łączą demokratyczne społeczeństwa, by w momencie, gdy dojdzie do przecięcia kabli, cyberataków czy ataków dronów, którym można łatwo zaprzeczyć, ludzie zwrócili się przeciwko sobie, a nie przeciwko napastnikowi.

    Na tym właśnie polega skuteczność wojny hybrydowej. Sprawia ona, że polem walki stają się nasze instytucje, media, przemysł, a nawet nasze umysły. Dlatego obrona przed zagrożeniami hybrydowymi również musi zaczynać się w kraju. Niezależnie od tego, jaki odsetek PKB przeznaczany jest na obronność, o odporności naszych państw decyduje odporność obywateli i lokalnych społeczności w Europie.

    Finlandia i Ukraina wzorem dla Europy

    Gdy Ukraina została zaatakowana w 2022 roku, Rosja przerastała ją pod każdym konwencjonalnym względem: liczby ludzi, sprzętu i pieniędzy. Ukraina przetrwała jednak, ponieważ jej społeczeństwo się zmobilizowało, a ta odporność wzmocniła zdolności obronne armii: przywódcy polityczni poprawiali morale żołnierzy, mieszkańcy wsi blokowali czołgi na ulicach i informowali o ruchach rosyjskich wojsk.

    Wiosną 2022 roku spotkałam cywilów, którzy prowadzili prowizoryczną sieć wywiadowczą po swojej zwykłej pracy i koordynowali zbiórkę pieniędzy oraz logistykę związaną z wysyłaniem nieodpowiednio wyposażonym oddziałom wojskowym wszystkiego, czego potrzebowali: od pojazdów opancerzonych po pastę do zębów. Spotkałam inżynierów eksperymentujących z komercyjnymi dronami w piwnicach, garażach i kuchniach dacz. Zaledwie kilka lat później ich rozwiązania codziennie atakują Rosjan. Odporność budowana na poziomie społeczeństwa pozwoliła Ukrainie przetrwać. W ten sposób stworzono prężnie rozwijający się sektor innowacji w dziedzinie obronności, który obecnie odwraca losy wojny.

    Nie musisz mierzyć się z pełnoskalową inwazją, by zrozumieć wartość odporności społecznej. Finlandia jest tu światowym wzorem, ponieważ traktuje bezpieczeństwo narodowe jako odpowiedzialność całego społeczeństwa. Jej model "kompleksowego bezpieczeństwa" łączy rząd, firmy i społeczeństwo obywatelskie, by chronić kluczowe funkcje państwa.

    Ma 50 tys. schronów, w których może ukryć się 85 proc. populacji. Odwiedziłam jeden z nich w Helsinkach i z uznaniem odkryłam, że zamiast ponurego betonowego bunkra, jest to otwarta dla mieszkańców przestrzeń służąca jako hala sportowa i plac zabaw. Finowie rozumieją, że zdolność obywateli do krytycznego myślenia i podejmowania świadomych wyborów jest elementem bezpieczeństwa państwa, dlatego otaczają ją szczególną ochroną. Edukacja medialna oraz umiejętność rozpoznawania fałszywych informacji są tam nauczane w szkołach już od trzeciego roku życia.

    Trzeba budować odporność na poziomie lokalnym

    Doświadczenie Burnhama pokazuje, że rozumie on wagę odporności społecznej. Jako burmistrz mierzył się z wieloma poważnymi zagrożeniami od ataku terrorystycznego w Manchester Arena, przez powodzie, pożary, aż po pandemię COVID-19. Zamiast tylko reagować, zmienił sposób przygotowania Manchesteru. Po ataku na arenę zlecił przeprowadzenie niezależnej analizy, a następnie wdrożył jej rekomendacje. Powołał pierwszego w aglomeracji Wielki Manchester pełnomocnika ds. odporności oraz wzmocnił istniejące forum ds. odporności, które dziś koordynuje działania ponad 80 instytucji odpowiedzialnych za ocenę ryzyka i reagowanie na sytuacje kryzysowe.

    Ktoś zaatakował miasto Burnhama. Nakazał więc rzetelną ocenę i sprawił, że wyciągnięte z niego wnioski stały się elementem działania instytucji. Dokładnie takie działania powinien podejmować na skalę kraju premier w związku z groźbą wojny hybrydowej.

    Burnham już naszkicował plan, zapowiadając decentralizację procesu podejmowania decyzji i przekazanie większych kompetencji z Londynu krajom i regionom Zjednoczonego Królestwa. Przedstawia to jako odnowę społeczno-gospodarczą. Jest to też, choć on sam tego nie mówi, sposób przekształcania brytyjskiej obrony. Kraj, którego dobrobyt i władza dotykają każdego regionu, jest sprawiedliwszy i trudniej sprawić, by zwrócił się przeciwko sobie i by się załamał. Odporność narodu budowana jest w społecznościach, nie zarządzana odgórnie z ministerstwa.

    Burnham może być lepszy, niż się wielu wydaje

    Kłótnia o wydatki na obronność, która wstrząsnęła Partią Pracy i kosztowała Starmera utratę ministra obrony, również nie dotyka sedna sprawy. Burnham stoi przed wyzwaniem nadrobienia zaległości w finansowaniu obronności za czasów Starmera, ale ma szansę przedstawić pakiet rozwiązań, który będzie wyraźnie jego własną koncepcją. Byłaby to narodowa strategia obrony i odporności, która zapewnia odpowiednie finansowanie tradycyjnej siły militarnej i odstraszania, a jednocześnie zakłada poważne inwestycje na krajowym zapleczu - w edukację, kluczową infrastrukturę i infrastrukturę cyfrową oraz w miejsca pracy potrzebne do ich utrzymania. Nie chodzi o wybór między czołgami a nauczycielami, rakietami a umysłami, wszystko to bowiem jest niezbędne dla bezpieczeństwa narodowego w erze wojny hybrydowej.

    Wielka Brytania nie jest w tym osamotniona.Europa i NATO muszą włączyć odporność społeczną do swoich strategii obronnych, ponieważ Ukraina i Finlandia pozostają wyjątkami, a nie regułą. Mój kraj, Niemcy, jest wyjątkowo nieprzygotowany pod kątem odporności społeczeństwa. Chociaż jesteśmy kręgosłupem logistycznym NATO w Europie, dekady niewystarczających inwestycji zostawiły nas z sypiącymi się drogami, torami kolejowymi i mostami. To słabe punkty w systemie obronnym, nawet bez rosyjskiego sabotażu czy cyberataków.

    Na szczycie NATO w Ankarze europejscy przywódcy żegnają Starmera i być może podzielą się cichymi wątpliwościami dotyczącymi doświadczenia zagranicznego jego następcy. Paryż, Berlin i Bruksela mają zrozumiałe obawy, ale Burnham może je zażegnać: kraj, który wzmocni swoje społeczności i stawi czoła wojnie hybrydowej, będzie silniejszym sojusznikiem, a nie słabszym. Były burmistrz, który uczył się odporności w terenie, może lepiej dowodzić, niż wydaje się wielkim stratedzy w dziedzinie obronności.

    Rosja przeniosła linię frontu do kraju. Czas, by obrona również tam działała.

    Tekst przetłumaczony z "The Guardian" - www.theguardian.com

    Autorka: Jessica Berlin

    Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz

    Tytuł, śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji

    Czytaj cały artykuł u źródła — Interia

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era