
Kiedy 10 lipca 1997 roku Miguel Angel Blanco wysiadł z pociągu w miejscowości Ermua w Kraju Basków, nikt nie przypuszczał, że jego nazwisko stanie się symbolem jednego z najważniejszych momentów w najnowszej historii Hiszpanii.
Historia Miguela Angela Blanco. Stał się celem ETA
29-letni radny Partii Ludowej (PP) był zwykłym młodym człowiekiem: pracował w firmie zajmującej się rachunkowością, interesował się muzyką (miał nawet swój zespół Poker), mieszkał w niewielkim baskijskim mieście.
Studiował ekonomię w Sarriko, a po ukończeniu studiów znalazł pierwszą pracę w firmie Eman Consulting w Eibar. Nie był politykiem pierwszego szeregu. W 1995 roku wstąpił do Młodych Pokoleń Partii Ludowej (Nuevas Generaciones del Partido Popular) i został członkiem Komitetu Wykonawczego w prowincji Vizcaya. W tym samym roku został wybrany radnym Ermua, zajmując trzecie miejsce na liście wyborczej swojej partii.
Dla ETA stał się jednak celem. Jego porwanie i brutalne zabójstwo wywołały reakcję, która zmieniła hiszpańskie społeczeństwo i sposób, w jaki kraj patrzył na baskijski terroryzm. W ciągu dwóch dni Hiszpanie zjednoczyli się i wyszli na ulice na niespotykaną wcześniej skalę. Miliony ludzi zaprotestowały przeciwko ETA, a wydarzenia nazwane później „Duchem Ermuy” stały się punktem zwrotnym w walce z terroryzmem spod znaku ETA.
Tak ETA chciała zastraszyć Hiszpanię
Aby zrozumieć, dlaczego śmierć Miguela Angela Blanco miała tak ogromne znaczenie, trzeba cofnąć się do historii ETA. Organizacja Euskadi Ta Askatasuna („Kraj Basków i Wolność”) powstała w 1959 roku jako ruch sprzeciwiający się dyktaturze generała Francisco Franco. Początkowo część baskijskiego społeczeństwa postrzegała ją jako organizację walczącą o prawa kulturowe i polityczne Basków.
Z czasem jednak ETA przekształciła się w ugrupowanie terrorystyczne, które wykorzystywało zamachy, porwania i zabójstwa do realizacji celu, jakim była niepodległość Kraju Basków.
Paradoksalnie, największy rozwój przemocy ETA nastąpił już po śmierci samego Franco w 1975 roku, kiedy Hiszpania zaczęła przechodzić transformację demokratyczną . Władze wprowadziły autonomię dla Kraju Basków, ale ETA uznała, że jest to niewystarczające, i kontynuowała walkę zbrojną.
Przez kolejne dekady członkowie organizacji pozbyli się jakichkolwiek granic. Ich celem padali zarówno politycy, jak i policjanci, wojskowi, przedsiębiorcy czy zwykli cywile. W latach 90. Hiszpania była już nowoczesną demokracją należącą do Unii Europejskiej, ale ETA nadal przypominała, że terror nie zniknął. Zamachy i groźby były częścią życia publicznego.
Porwanie Miguela Angela Blanco i ultimatum dla rządu
Miguel Angel Blanco został porwany 10 lipca 1997 roku. ETA zażądała od ówczesnego premiera Jose Marii Aznara przeniesienia wszystkich więźniów organizacji do zakładów karnych w Kraju Basków. Dała władzom ultimatum: jeśli żądania nie zostaną spełnione w ciągu 48 godzin, radny zostanie zabity.
Hiszpańskie władze stanęły przed dramatycznym wyborem, jednak przez cały czas stał na stanowisku, że nie można ulegać żądaniom terrorystów i odmówił negocjacji. Porwanie 29-letniego polityka wywołało wśród Hiszpanów ogromne poruszenie.
W Ermui, pod przewodnictwem burmistrza Carlosa Totoriki, na ulice wyszli mieszkańcy, rodzina, przyjaciele i lokalni politycy, domagając się natychmiastowego uwolnienia Miguela Angela Blanco.
W kolejnych godzinach protesty rozlały się na cały kraj. W Madrycie, Barcelonie, Sewilli i dziesiątkach innych miast miliony ludzi manifestowały sprzeciw wobec terroru ETA. Symbolem demonstracji stała się niebieska wstążka (lazo azul) , przypinana do ubrań i zawieszana na balkonach. Obok niej pojawiały się plakaty ze zdjęciem porwanego radnego, a uczestnicy manifestacji powtarzali jedno przesłanie: „ETA nie może wygrać przez strach” .
Choć wydawało się, że w sprawie może nastąpić zwrot, terroryści mieli za nic społeczne protesty. Po upływie 48-godzinnego ultimatum ETA postrzeliła porwanego radnego. Polityk został znaleziony ciężko ranny 12 lipca 1997 roku niedaleko Lasarte. Lekarze dostrzegli u niego dwie rany postrzałowe głowy. Mimo wysiłku medyków, życia Miguela Angela Blanco nie udało się uratować.
Narodziny „Ducha Ermuy”
Śmierć młodego radnego wywołała w Hiszpanii ogromną falę gniewu. Na ulice hiszpańskich miast wyszły miliony osób: zarówno przeciwnicy ETA, jak i ludzie, którzy wcześniej trzymali się z dala od polityki.
W Ermua, miasteczku liczącym kilkanaście tysięcy mieszkańców, zebrały się tłumy. Ludzie skandowali hasła przeciwko terrorystom. Media określiły tę reakcję jako „Ducha Ermuy”, czyli moment, w którym społeczne poparcie dla ETA i jej otoczenia zaczęło gwałtownie słabnąć. Był to przełom, bo po raz pierwszy na tak wielką skalę społeczeństwo baskijskie i hiszpańskie pokazało, że nie zamierza żyć w cieniu terroru.
Sprawa Miguela Angela Blanco wpłynęła nie tylko na emocje społeczne, ale także na hiszpańską politykę. Po 1997 roku wzrosła presja na zdecydowaną walkę z ETA. Organizacja zaczęła tracić część wcześniejszego zaplecza społecznego, a jej działalność była coraz mocniej izolowana.
Ofiary terroryzmu zaczęły odgrywać większą rolę w hiszpańskiej polityce. Powstawały organizacje zrzeszające rodziny zabitych, które domagały się pamięci, sprawiedliwości i zdecydowanej reakcji państwa.
Tak ETA „straciła hiszpańską ulicę”
Dla wielu Hiszpanów brutalne zabójstwo 29-latka było momentem, w którym ETA „straciła ulicę”: przestała być dla części społeczeństwa organizacją polityczną, a stała się symbolem przemocy, której nie można usprawiedliwiać żadnym celem.
ETA ogłosiła zakończenie działalności zbrojnej dopiero w 2011 roku, po ponad pięciu dekadach istnienia. Organizacja pozostawiła po sobie setki ofiar i głębokie podziały społeczne.
Dzisiaj w Hiszpanii nadal trwają spory o pamięć o ETA, rolę jej dawnych sympatyków w polityce oraz sposób rozliczenia przeszłości. Szczególnie kontrowersyjne pozostają relacje między pamięcią ofiar a współczesną sceną polityczną.
Hiszpania. Spór o pamięć historyczną
13 lipca 2026 roku w kolejną rocznicę śmierci radnego Partia Ludowa postanowiła wykorzystać okazję, aby po raz kolejny skrytykować tzw. Prawo Pamięci Demokratycznej , które ustanawiała nowe formy zadośćuczynienia dla ofiar represji ze strony nacjonalistów w czasie wojny domowej oraz dyktatury gen. Franco.
Miguel Tellado, sekretarz generalny PP, zapowiedział, że jeśli jego partia wygra wybory, „uchyli ustawę na pierwszym posiedzeniu Rady Ministrów”. Obietnica wywołała entuzjazm prezydentki Wspólnoty Madrytu Isabel Diaz Ayuso, która stwierdziła, że „przepisy dotyczące pamięci o ofiarach frankizmu są elementem skandalicznej polityki Pedro Sancheza a ich likwidacja będzie zwycięstwem demokracji”.
Podczas madryckich obchodów rocznicy zabójstwa Miguela Angela Blanco politycy PP krytykowali także współpracę rządu Pedro Sancheza z baskijską partią EH Bildu.