
fot. Erik Drost, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons
Po kilku dniach intensywnych spekulacji wokół przyszłości LeBrona Jamesa coraz więcej wskazuje na to, że jeden zespół może być obecnie głównym kandydatem do zakontraktowania czterokrotnego mistrza NBA. Jeśli tam zagra LeBron, to możemy spodziewać się wielkiego hitu.
Jeszcze kilka dni temu za najbardziej prawdopodobne kierunki dla LeBrona Jamesa uznawano między innymi Golden State Warriors czy Philadelphie 76ers . Teraz jednak coraz więcej osób związanych z NBA wskazuje, że Cleveland Cavaliers mają największe szanse na pozyskanie gwiazdy koszykówki. Nie oznacza to, że decyzja została już podjęta. LeBron James wciąż analizuje dostępne możliwości, a zainteresowanie wykazują również Minnesota Timberwolves , Denver Nuggets oraz Miami Heat .
Spekulacje na temat powrotu LeBrona podsycają także ostatnie ruchy kadrowe Cleveland. Według Marca Steina i Jake’a Fischera z The Stein Line klub stara się zachować odpowiednią elastyczność finansową, aby w razie potrzeby przeprowadzić bardziej złożoną operację transferową. Wśród krążących po lidze teorii pojawia się nawet możliwość próby sprowadzenia do Ohio także Bronny’ego Jamesa , który obecnie pozostaje związany z Los Angeles Lakers. Taki scenariusz miałby dodatkowo zwiększyć szanse na podpisanie kontraktu z jego ojcem.
Powrót do Cleveland miałby niewątpliwie ogromny wymiar symboliczny. To właśnie Cavs wybrali LeBrona z numerem jeden draftu w 2003 roku, a podczas swojej drugiej przygody z klubem poprowadził drużynę do historycznego mistrzostwa NBA w 2016 roku. Zakończenie kariery tam, gdzie wszystko się zaczęło, byłoby spektakularne i niezwykle wzruszające. Przeszłoby to także do historii ligi.
Ostateczna decyzja wciąż należy jednak do samego Jamesa. Jego agent, Rich Paul , podkreślał, że priorytetem pozostaje walka o kolejne mistrzostwo, ale równie istotne są kwestie rodzinne oraz odpowiednie otoczenie organizacyjne. Wszystko wskazuje na to, że Cavaliers spełniają coraz więcej z tych warunków i to właśnie oni mogą pozyskać legendę NBA.
Wspieraj PROBASKET