
Szpitale, m.in. w Mogilnie i Miastku, mogły stracić miliony złotych przez współpracę ze spółką neurochirurgów, która według NFZ wystawiała rachunki za droższe procedury niż faktycznie wykonywane zabiegi.
NFZ zakończył kontrolę w szpitalu w Mogilnie, nałożył karę ponad 2,6 mln zł, a placówka ma problemy finansowe, m.in. z wypłatą wynagrodzeń.
Sprawę bada prokuratura oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
Zabiegi do 10 minut
Portal poinformował, że jednym ze szpitali, który wszedł we współpracę ze spółką neurochirurgów, jest Szpital w Mogilnie w woj. kujawsko-pomorskim. Umowę ze spółką neurochirurgów podpisała była dyrektor placówki, a sprawa została zgłoszona do prokuratury - napisała WP. „Lekarze brali za każdy zabieg 65 proc. tego, co płacił NFZ. W soboty wykonywali po kilkadziesiąt zabiegów trwających zgodnie z dokumentacją od 3 do 10 minut. Zdaniem NFZ w dokumentacji sprawozdawali czterokrotnie droższą procedurę : taką, której nie byliby w stanie wykonać w tak krótkim czasie” - podał portal. Według WP NFZ w maju zakończył kontrolę - dopatrzył się nieprawidłowości i nałożył na szpital w Mogilnie karę ponad 2,6 mln zł, a dyrekcja placówki nie ma pieniędzy na wynagrodzenia w lipcu.
Problemy też w Miastku
Portal poinformował, że podobną działalność spółka neurochirurgów prowadziła w szpitalu w Miastku (woj. pomorskie), gdzie sprawę bada NFZ i CBA pod nadzorem prokuratury. „Wytworzenie fikcyjnej dokumentacji szpitalnej posłużyło jedynie do wyłudzenia środków z NFZ ” - uważa cytowany przez WP konsultant wojewódzki. „W jednym szpitalu oszacowano skalę możliwych wyłudzeń na prawie 13 mln zł” - dodano w komunikacie konsultanta.
Najważniejsze Fakty