Pożar, który wybuchł w gminie Los Gallardos w prowincji Almeria w Andaluzji w południowej Hiszpanii, przyczynił się do śmierci 12 osób . Służby twierdzą, że większość z nich to obcokrajowcy, którzy próbowali uciekać, zamiast słuchać komunikatów służb i się schronić. Tożsamość ofiar ustalą jednak dopiero badania genetyczne. Ogień strawił ponad 6000 hektarów roślinności.
Pożar w Almerii. Nagle zaczął padać popiół
Swoje domy musiało opuścić ponad 1400 osób. Wielu z nich to mieszkańcy gminy Bedar, najbardziej doświadczonej przez ogień. Jak opisuje dziennik "El Mundo", po przejściu pożaru miejscowość Bedar jest całkowicie opuszczona, a w krajobrazie dominuje czerń spalonej roślinności.
Mieszkańcy, wśród których jest wielu obcokrajowców, opisali swoje przeżycia. Jednym z nich jest 74-letni Brytyjczyk Ken, który w czwartkowe popołudnie kąpał się w basenie z przyjacielem, gdy nagle zaczął padać popiół. Przybiegł do nich sąsiad i ostrzegł ich przed pożarem. Zabrali najważniejsze rzeczy i zaczęli uciekać w tym samym kierunku, co inni.