Polska oczekuje, że Ukraińcy zmierzą się ze swoją przeszłością ws. zbrodni wołyńskiej, jak Polacy zmierzyli się ze swoją ws. zbrodni w Jedwabnem - podkreślił w sobotę wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski.
Najważniejsze informacje:
11 lipca przypada Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP, związany z rocznicą tzw. krwawej niedzieli z 1943 r.
Wiceszef MSZ wskazał, że w Polsce była publiczna debata o zbrodni w Jedwabnem i podsumowanie śledztwa IPN, a w Ukrainie takiej debaty o rzezi wołyńskiej i zbrodniach UPA nie było.
Nawiązał do rezolucji Parlamentu Europejskiego, w której skrytykowano nadanie jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA" jako "niepotrzebną i niesprowokowaną eskalację".
Hołd dla legendy. "Jeśli pojawiał się jego głos, działo się coś"
Wiceszef MSZ Władysław Teofil Bartoszewski w opublikowanym na profilu resortu dyplomacji na platformie X nagraniu mówił o oczekiwaniach Polski wobec Ukrainy w kontekście pamięci o rzezi wołyńskiej.
11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Upamiętnia on rocznicę tzw. krwawej niedzieli 11 lipca 1943 r., gdy doszło do fali mordów na Polakach. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej.
Wiceszef MSZ ws. zbrodni wołyńskiej
Bartoszewski podkreślił, że " ofiary ludobójstwa na dawnych kresach wschodnich oczekują na upamiętnienie, a nie na przemilczanie i relatywizowanie tych strasznych zbrodni ".
Wiceminister przypomniał o zbrodni w Jedwabnem, mordzie dokonanym na polskich Żydach, do którego doszło 85 lat temu. Według ustaleń śledztwa IPN dokonali go Polacy z inspiracji Niemców. W piątek w Jedwabnem z okazji 85. rocznicy, m.in. z udziałem Bartoszewskiego, odbyły się uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni.
Jak przekonywał wiceszef MSZ, " Polacy nie uciekali od tego tematu i skonfrontowali się z trudną przeszłością ". O tym - według wiceministra - świadczą szeroka debata publiczna na ten temat na początku XXI wieku, potwierdzenie winy sprawców i szerokie podsumowanie śledztwa prokuratorskiego w tej sprawie przez Instytut Pamięci Narodowej.
Podkreślił jednocześnie, że nie chodziło o winę narodu polskiego, ale konkretnych osób.
Jak zaznaczył, w Ukrainie " nigdy nie odbyła się debata publiczna o rzezi Polaków na Wołyniu i w Małopolsce, o zbrodniach UPA przeciwko Żydom, czy o kolaboracji tej zbrojnej nacjonalistycznej formacji z Niemcami ".
Bartoszewski podkreślił jednocześnie, że od momentu agresji Rosji w 2022 roku Polska stoi solidarnie po stronie narodu ukraińskiego i wspomaga jego walkę o niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną.
Nawiązał też do przyjętej w środę przez Parlament Europejski rezolucji ws. Ukrainy wraz z poprawką, w której wyrażono ubolewanie w związku z nadaniem przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jednostce wojskowej imienia "Bohaterów UPA", określając tę decyzję jako "niepotrzebną i niesprowokowaną eskalację".
Rezolucja ta - zdaniem Bartoszewskiego - "powinna naszym sąsiadom uświadomić, że w Unii Europejskiej nie ma miejsca na gloryfikację i wręcz kult ludzi i organizacji odpowiedzialnych za masowe zbrodnie".
Absolwentka dziennikarstwa na UW i UMCS. Pracowała w PAP i naTemat.pl, obecnie redaktorka WP Wiadomości. Interesuje się literaturą historyczną i reporterską oraz podróżami.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości