Kim są artyści – mniej więcej wiadomo. A kim arywiści? Słowo arywista, dziś nieco zapomniane, wedle trafnej podpowiedzi AI z popularnej przeglądarki internetowej oznacza „człowieka, który dąży do zrobienia kariery za wszelką cenę, często nie licząc się z innymi i nie przebierając w środkach. Słowo to jest synonimem karierowicza i dorobkiewicza”. Konflikt pomiędzy artystami i arywistami jest stary. Po jednej stronie stoją bogacze ubodzy duchem, po drugiej ubodzy materialnie, lecz bogaci duchowo wrażliwcy. Zatem nic nowego. A jednak w ostatniej burzy medialnej związanej z projektem pomocy artystom w zabezpieczeniu ich bytu zaskakuje mnie skala pogardy wobec artystów. Wydawało się, że po latach edukacji szkolnej i uniwersyteckiej, budowania muzeów, chwalenia się poetami i pisarzami uwagi bogatego filistra na temat artystów nie mają szans na zdobycie popularności. Tymczasem to on triumfuje. Co się stało? Głupiejemy. Obserwujemy niebywały regres w skali całej kultury zachodniej. Wydawało się, że nie cofniemy się już do epoki, w której genialni artyści przymierali głodem, a ich profesja była hurtowo zaliczana do niskich, podejrzanych moralnie i bezwartościowych. Albowiem wydawało się, że nie powrócą już czasy dzikiego, prostackiego, chamskiego kapitalizmu. Ale powróciły. A wraz z nimi powrócił bogaty prostak. Wie dobrze, że jego bzdurna gadanina o bezwartościowości sztuki i artystów trafi dziś na podatny grunt, że mózgi milionów osób, wyprane przez neoliberalny kapitalizm, z radością podchwycą tę starą melodię: tyle jesteś wart, ile możesz ze swego życia materialnie wyciągnąć. Im bogatszy więc jesteś, tym lepszy. Pod każdym względem. To pozwala bogatym chamom z taką bezwstydnością obnosić się ze swoim prostactwem. I tak oto dochodzi do dzisiejszego triumfu arywistów: dorobkiewiczów i karierowiczów, którzy dumni ze swego cwaniactwa patrzą na artystów z góry. Wszak ci z reguły nie chcą przekuwać swojego talentu na jedyną rzecz, która naprawdę dziś się liczy: na pieniądze. Dlatego są nieprzydatni, bezwartościowi i niepraktyczni. A przecież
Post Artyści i arywiści pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.