RAK
    Szarlatani wciąż szkodzą. Onkolodzy ostro o pseudomedycynie i jej skutkach

    Szarlatani wciąż szkodzą. Onkolodzy ostro o pseudomedycynie i jej skutkach

    2630 odsłon
    Szarlatani wciąż szkodzą. Onkolodzy ostro o pseudomedycynie i jej skutkach

    Prof. Jarosław Biliński w "Wywiadzie medycznym" o walce z szarlatanamiŹródło zdj. gł.: Shutterstock

    • Jest cała masa popularnych szarlatanów, antyszczepionkowców, którzy realnie szkodzą. (…) Myślę, że szarlatani mają na swoim koncie ogromną liczbę zgonów. Mówię to z odpowiedzialnością bo przychodzili do mnie ludzie z białaczką, którzy chcieli się leczyć np. witaminą C lewoskrętną. Mieli takie polecone z Indii całe paczki różnych witamin i wierzyli, że to ich wyleczy z białaczki - opowiada gość Joanny Kryńskiej, dr hab. n. med. Jarosław Biliński, asystent w Klinice Hematologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. O szkodliwej działalności "uzdrowicieli" mówił też w podcaście TVN24+ prof. Jacek Jassem, onkolog, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który od lat walczy z medycznymi oszustami .

    Kurkumina, witamina C. Czy to naprawdę pomaga na raka?

    • Określenie "leczenie alternatywne" jest niefortunne. Ono stwarza wrażenie, że mamy jakąś alternatywę dla medycyny. A medycyna jest jedna. Nie ma medycyny opartej na dowodach i jakieś alternatywy. To jest tak jak z chemią czy alchemią. Jest chemia, czyli nauka i alchemia, czyli czary - wyjaśniał w "Wywiadzie medycznym", dodając, że udowodnienie, że coś działa to "żmudna droga, od probówki, przez badania na zwierzętach po badania na ludziach, badania kliniczne różnych faz, badania porównawcze z innymi dostępnymi metodami". Jak tłumaczy, jest to często wieloletni proces, ale w efekcie wiadomo, że ta metoda, która wchodzi na rynek jako nowa, jest faktycznie najlepsza. - A jakie dowody ma niemedycyna? Że na przykład w probówce substancja wywołuje jakąś reakcję, że ktoś słyszał, że myszkom pomogło to leczenie. Czasem opisuje się przykład pacjenta, że został cudownie wyleczony tą metodą. To są jakieś pojedyncze przypadki, bardzo często zmyślone. Albo okazuje się na przykład, że ten chory jednocześnie otrzymuje leczenie onkologiczne" - mówił prof. Jassem.

    "Lex szarlatan" coraz bliżej

    • Musieliśmy naprawdę godziny poświęcać, żeby tłumaczyć człowiekowi, że to go nie wyleczy. Bardzo wielu ludzi nie dociera do etapu leczenia, więc bardzo się dziwię, że nie ma takiego przykładnego ukarania tych najgroźniejszych szarlatanów - zauważa prof. Biliński. W rozmowie z Joanną Kryńską nawiązał do ustawy o "lex szarlatan", która według niego jest nieco "rozmyta".

    Przypomnijmy, że projekt uchwalony w zeszłym tygodniu przez Sejm przewiduje m.in. możliwość nakładania wysokich kara za świadczenie groźnych dla zdrowia i życia usług, które nie są zgodne z bieżącą wiedzą medyczną. - Lekarzowi, który nie leczy zgodnie z wiedzą medyczną, grozi za to odpowiedzialność zawodowa czyli odebranie prawa wykonywania zawodu, odpowiedzialność cywilna i karna - zauważa prof. Biliński. W przypadku pseudomedyków takich konsekwencji nie ma, ale po wejściu projektu w życie żaden podmiot nie będzie mógł udzielać świadczeń zdrowotnych bez oficjalnego wpisu do Rejestru Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą.

    Przygotowana przez resort zdrowia we współpracy z Rzecznikiem Praw Pacjenta (RPP) ustawa zakłada także, że rzecznik mógłby wydawać ostrzeżenia publiczne, jeżeli strona postępowania dopuści się praktyki, która może zagrażać pacjentom. Zyska także prawo do wydawania decyzji tymczasowych, zobowiązujących podmioty do natychmiastowego zaprzestania określonych działań lub zaniechań jeszcze przed zakończeniem postępowania. Rzecznik będzie mógł też żądać wszczęcia i brać udział w postępowaniach cywilnych dotyczących praw pacjenta na takich samych prawach, jakie przysługują prokuratorowi. Ustawa reguluje także kwestię ziołolecznictwa - chodzi o oddzielenie legalnej, bezpiecznej i stosowanej od wieków fitoterapii, która często stanowi wsparcie tradycyjnego leczenia, od niebezpiecznego znachorstwa.

    Sezon grypowy pod lupą ekspertów. Co poszło nie tak, co się udało?

    "Lex szarlatan" ma też przeciwników

    Projekt już na etapie konsultacji społecznych wzbudzał emocje, głównie wśród stowarzyszeń zrzeszających zielarzy, akupunkturzystów, homeopatów i salony kosmetyczne. Uwagi do projektu zgłosiło wiele dużych instytucji i organizacji, w tym m.in. Naczelna Rada Lekarska, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Polska Izba Ubezpieczeń, związki zawodowe, fundacje pacjentów, stowarzyszenia producentów suplementów i izby gospodarcze. Łącznie było to niemal 5 tys. uwag. Opinie parlamentarzystów były podzielone do chwili głosowania. O jego odrzucenie wnosiła m.in. Konfederacja.

    Tymczasem pseudomedycy wciąż przyciągają klientów. Marta Golbik (KO) podała podczas dyskusji w Sejmie przykład mechanika z wykształceniem gimnazjalnym, który podawał się za ginekologa i nakłuwał kobietom macice. Niektóre z nich zmarły. Zaznaczyła, że do tej pory RPP nie miał uprawnień, by interweniować w takich przypadkach.

    "Naturalne" leczenie zamiast terapii. Lekarz: pacjenci trafiali do nas za późno

    Lekarze starają się zapobiegać zwracaniu się pacjentów w stronę pseudomedycyny. Nie zawsze jednak skutecznie. Prof. Biliński przyznaje, że udało mu się przekonać chorych, którzy "chcieli się leczyć witaminą C, komórkami z Singapuru, pasożytami czy odrobaczaniem", by tego nie robili. - Ktoś polecił pacjentce z glejakiem, złośliwym nowotworem mózgu, odrobaczanie - bo rzekomo glejak jest spowodowany pasożytem, który przegryza mózg. To są radykalne, bardzo złe przykłady. Mówmy, edukujmy, chyba nic innego nie zostaje. Brak wiedzy dzisiaj to jest największe ubezwłasnowolnienie - twierdzi.

    Będą kary finansowe

    Joanna Wicha (Lewica) podkreśliła podczas debaty w Sejmie, że projekt jest odpowiedzią na leczenie raka metodami bez potwierdzonej skuteczności, odstawianie leczenia na rzecz medytacji czy leczenie chorób biorezonansem. Resort zdrowia w porozumieniu z RPP przewidział także wysokie kary finansowe. Za naruszanie zbiorowych praw pacjentów będzie grozić kara do 1 mln zł, a za brak współpracy z rzecznikiem - do 100 tys. zł. Sankcje te będą obowiązywały także wtedy, gdy działalność zostanie zakończona tuż przed wydaniem decyzji.

    Prof. Biliński zwrócił uwagę, że w kwestii walki z pseudomedycyną wiele jest do zrobienia także po stronie środowiska naukowego.

    "Lex szarlatan", "Znachor", papież, Prus i... piekło. Gorąco na komisji zdrowia

    • My musimy odmienić ten populizm naukowy czy pseudonaukowy w każdej dziedzinie życia - mówi. - To jest taka cicha wojna na masową skalę - dodaje. Jak tłumaczy, najwięcej szkody przynosi brak dostępu do wiedzy. - My musimy edukować i tą wiedzę promować - podkreśla. Jego zdaniem szarlatani są tak skuteczni bo "mają proste odpowiedzi na trudne pytania i nie ponoszą odpowiedzialności". - Szamani mówią prostym językiem. To też jest nasza wina, naukowców, lekarzy, że my się nie potrafimy komunikować z ludźmi, z pacjentami - zauważa.

    Prosty sposób na pseudonaukę

    Informacji o chorobach i leczeniu najlepiej szukać w sprawdzonych źródłach, choćby takich jak Szczepienia.Info czy strona Ministerstwa Zdrowia. Przede wszystkim należy jednak pytać i słuchać specjalistów - takich jak goście "Wywiadu medycznego" w TVN24+. Prof. Biliński ma jeszcze jedną radę.

    • Sztuczna inteligencja, której się tak boimy, jest dobrym lekiem na szamaństwo. Jeśli nie jest sprzężona z portalem społecznościowym, który jest skrzywiony w jakiś sposób (...), polecam Państwu trzy rzeczy zrobić: zadając pytanie dopisujecie tam proszę "odrzucić pseudonaukę, niepotwierdzone dane, mity". Sztuczna inteligencja poda naprawdę bardzo precyzyjne sposoby leczenia lub pokaże, czym jest dana choroba. I wytłumaczy to w bardzo dobry, naukowy sposób - uważa hematolog.

    • Szarlatani zostają wtedy z niczym - dodaje.

    Czytaj cały artykuł u źródła — TVN24

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era