RAK
    Wyssany przez okno Ryanaira ujawnił, co tam się działo. "Przerażona załoga"

    Wyssany przez okno Ryanaira ujawnił, co tam się działo. "Przerażona załoga"

    3714 odsłon
    Wyssany przez okno Ryanaira ujawnił, co tam się działo. "Przerażona załoga"

    Samolot Ryanaira Fot. Veja/Shutterstock Historia lotu Ryanaira z Grecji do Niemiec błyskawicznie obiegła media. Po wybiciu okna w trakcie lotu wzrost ciśnienia w kabinie sprawił, że jeden z pasażerów został częśćwiowo wyssany z pokładu. Gdyby nie reakcja jego żony i innych, mogłoby dojść do tragedii. Teraz głos w sprawie tych wydarzeń zabrał główny poszkodowany.

    Ljubisa Karović, 61-letni przedsiębiorca ze Serbii, podróżował ze swoją żoną Svetlaną z Grecji do Niemiec, aby świętować urodziny swojego brata. Ale spokojny lot w ułamku sekundy zamienił się w walkę o przetrwanie. Gdy mężczyzna spał na swoim miejscu tuż przy oknie, doszło do nagłego uszkodzenia szyby. Siła ssąca wywołała spustoszenie i wciągnęła górną część ciała pasażera poza kadłub. Mężczyzna natychmiast stracił przytomność. Dzisiaj, kilkanaście dni po zdarzeniu, opowiada o tym, co się stało, i zdradza, czemu zawdzięcza swoje przeżycie.

    Rozbita szyba na pokładzie Ryanaira

    Jak dokładnie przebiegał wypadek? Wszystko rozegrałow się w rejonie Salonik. Karovicia ze snu wyrwał dźwięk pękającego okna. Zanim zdążył zorientować się, co się dzieje, znalazł się na zewnątrz samolotu od klatki piersiowej w górę. Jak opowiada jego żona, Svetlana, siedząca trzy rzędy dalej, w kabinie zapanował strach. Pasażerowie zaczęli chwytać Karovicia, próbując utrzymać go wewnątrz maszyny.

    Jak sam opowiada w najnowszej rozmowie z "The Guardian", najważniejszą rolę w jego uratowaniu odegrały zapięte pasy bezpieczeństwa, które zapobiegły wypadnięciu z samolotu. Dzięki temu, że jego ciało było przypięte, jeden ze współpasażerów zdołał wciągnąć go z powrotem do kabiny i zatkać wybitą szybę. Najpierw przy pomocy torby, która została od razu wyssana na zewnątrz, a następnie walizką, co przyniosło oczekiwany efekt. Cała sytuacja trwała niemal dwie minuty. Karović kilkukrotnie tracił przytomność, a jego twarz uległa obrzękowi. Sam poszkodowany i jego prawnik opisują ten fakt wprost – to, że przeżył, jest cudem.

    Paraliż załogi Ryanaira. Pasażer ma pretensje do przewoźnika

    Chociaż podczas wypadku współpasażerowie zachowali się wzorcowo, ratując życie poszkodowanego, prawnik i świadkowie zajścia zarzucają załodze pokładowej paraliżujący strach i brak udzielenia pierwszej pomocy w najtrudniejszych momentach.

    W oświadczeniu dla brytyjskiej gazety przewoźnik odrzuca te oskarżenia. Według Ryanaira w trakcie dekompresji personel musiał zająć miejsca i założyć maski tlenowe, a po zejściu na bezpieczny pułap udzielił poszkodowanemu pomocy, przeniósł go obok żony, wezwał lekarza z pokładu i zorganizował opiekę medyczną na lotnisku w Salonikach.

    Przedsiębiorca powoli wraca do zrdowia. Podczas zdarzenia doznał oparzeń, ma też siniaki na prawym ramieniu, klatce piersiowej i pod pachą. Przez co najmniej sześć tygodni musi nosić usztywniający kołnierz ortopedyczny. Karović nie ukrywa traumy i zapowiada walkę o zadośćuczynienie. Zapewnia jednak, że najważniejsza jest dla niego nauczka: zawsze i bez wyjątku mieć zapięte pasy bezpieczeństwa w trakcie lotu .

    Czytaj cały artykuł u źródła — NaTemat.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era