RAK
    Uderzenie w serce medycyny [OPINIA]

    Uderzenie w serce medycyny [OPINIA]

    2127 odsłon
    Uderzenie w serce medycyny [OPINIA]

    Uderzeniem w samo serce medycyny i opieki medycznej pozostają zarzuty sformułowane w sprawie Szpitala Południowego w Warszawie. To, co już zostało powiedziane w tej sprawie, musi być do cna wyjaśnione, i to nie z przyczyn politycznych, ale przede wszystkim dla dobra polskich lekarzy i polskiej opieki zdrowotnej - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.

    Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

    Afera wokół Szpitala Południowego to nie tylko polityczne złoto dla opozycji i gigantyczny problem dla Koalicji Obywatelskiej, która musi naprawdę się wysilić, żeby zrzucić z siebie choć część odpowiedzialności za tę sprawę. Jej młody działacz, w mieście rządzonym od lat przez polityków i samorządowców tej formacji, otrzymuje - wbrew wszelkim zasadom - funkcję, której nie powinien sprawować, bo naraża to na niebezpieczeństwo pacjentów, i kosi za to gigantyczną kasę.

    Już tylko to wystarcza, żeby zmieść formację polityczną w wielu krajach, ale przecież w tej sprawie są poważniejsze zarzuty, bo jeden z lekarzy oskarża publicznie Dawida Kacprzyka o to, że na skutek jego decyzji (lub braku kompetencji) mogli umierać pacjenci i że, aby to zatuszować, fałszowano dokumentację. W tle jest też zarzut zwolnienia przez prezydenta Warszawy lekarza, który miał sygnalizować nieprawidłowości, i sugestie, że o wszystkim wiedział obecny szef MSWiA i zwierzchnik lokalnych, warszawskich struktur KO). Wszystko to czyni tę sprawę ogromnym wyzwaniem politycznym dla rządzącej partii, wyzwaniem, które może ją pogrzebać.

    Tym jednak niech zajmują się stratedzy tej partii, bo za to im płacą. Z perspektywy naszego kraju istotne jest bowiem coś zupełnie innego. Otóż ta sprawa podkopuje fundamenty medycyny, relacji pacjent-lekarz i systemu opieki zdrowotnej. Tym fundamentem jest zaufanie. Zaufanie pacjenta do lekarza i obywatela do systemu.

    Fogiel krytykuje Arłukowicza ws. szpitala. "Cyniczna postawa"

    A to zaufanie jest o wiele trudniejsze, gdy z jednej strony słyszymy, że decyzje o tym, czyje życie musi być ratowane natychmiast, a kto może poczekać, podejmował lekarz z półtorarocznym stażem zawodowym. Jak mamy ufać systemowi, jeśli powodem, dla którego został przyjęty do pracy i mianowany na stanowisko, nie były kompetencje, ale legitymacja partyjna.

    Kto powinien odpowiedzieć

    To już nie jest kwestia tylko (choć i to jest gigantyczny skandal) saloniku dla VIP-ów. To coś nieporównanie gorszego. Sygnalista, który o wszystkim opowiada, przyznał, że wiedział, a przynajmniej słyszał o nieprawidłowościach, a także przestępstwach. Mimo to nie zgłosił tego na prokuraturę czy policję.

    System i lekarze - bo tego też dotyczą zarzuty, jeśli je w pełni zrozumieć - choć mieli wiedzieć o pewnych działaniach, to… nic z nimi nie zrobili prawnie. Ujawnienie sprawy mediom ma oczywiście znaczenie, ale… pytanie pozostaje istotne, dlaczego nie zgłoszono sprawy do prokuratury czy na policję?

    Identyczne pytanie trzeba zadać także warszawskim samorządowcom i politykom z pierwszych stron gazet, bo i ich dotyczą zarzuty sygnalisty. Czy rzeczywiście mieli oni wiedzę na temat nadużyć i czy zareagowali adekwatnie? Jest w zasadzie jasne, że jakaś wiedza była im dostępna, bo młody lekarz i polityk został odsunięty z pierwszego planu politycznego, jakby ktoś był świadom, że jego obecność partii nie służy. Ta decyzja nie oznaczała jednak pozbawienia go funkcji w szpitalach, gdzie pracował i zarabiał kokosy.

    Odpowiedzią na te zarzuty (wobec lekarza, wobec jego kolegów i koleżanek, którzy mieli mieć wiedzę i nie przekazywać jej dalej, wobec samorządu, prezydenta i KO) nie może być wyłącznie deprecjonowanie sygnalisty. Jemu także można i trzeba zadać poważne pytania. Zwłaszcza dlaczego nie informował prokuratury o przestępstwach, o których miał wiedzę.

    Można pytać o jego konflikty z kierownictwem placówki, ale to nie jest odpowiedź na pytanie, czy w warszawskim Szpitalu Południowym pacjenci umierali z powodu braku kompetencji koordynatora SOR, a także niejasnych (a czasem całkiem jasnych) jego powiązań z partią władzy.

    Jeśli zaś najpoważniejsze zarzuty są przesadzone lub nieprawdziwe, to również musi to być pokazane i udowodnione. Za wiele poważnych spraw zostało tu postawionych, by było inaczej. To musi być wyjaśnione do spodu, powtórzę jeszcze raz, nie z powodów politycznych, ale z powodu zaufania do systemu opieki zdrowotnej. Jeśli to się nie stanie (a wierzę w to niestety umiarkowanie), to zaufanie spadnie jeszcze bardziej, a frustracja, agresja i złość na SOR-ach będą jeszcze większe.

    Jasno muszą być także wskazani odpowiedzialni i winni (albo zaniedbań, politycznej korupcji, albo nieprawdziwych doniesień), a i głowy polityczne powinny polecieć. A na końcu powinny być przedstawione nowe standardy, a także zweryfikowane już obowiązujące zasady, tak by pacjenci mieli pewność, że na ich SOR-ze jest inaczej niż na tym w warszawskim Szpitalu Południowym.

    Odpowiedzieć na poważne pytania powinni jednak także prezydent Warszawy i lider warszawskich struktur. Ucieczka do przodu, usuwanie dotychczasowego zarządu, dyskredytowanie sygnalistów czy przypominanie (realnych) nadużyć poprzedniej władzy nie są rozwiązaniem. Odpowiedzieć na trudne pytanie polityczne, moralne i prawne muszą wszyscy, którzy w tę sprawę urzędem czy pozycją byli zaangażowani. Warszawiacy i wyborcy mają prawo wiedzieć, kto i za co odpowiada. Kto i co wiedział, kto krył i tolerował te sprawy. To kwestia zaufania do miasta, do samorządu i do polityki. Od tempa działań, decyzji i głębokości rozliczeń naprawdę sporo zależy.

    I powtórzę jeszcze raz, najmniej istotna w tym jest ostatecznie przyszłość partii politycznych, bo w tej sprawie chodzi o coś zdecydowanie ważniejszego. Wielkiej wiary w możliwość oczyszczenia nie mam, ale wciąż gdzieś tli się nadzieja.

    Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.

    Filozof religii, pisarz i jeden z najbardziej wpływowych publicystów w Polsce. Gospodarz programów w RMF FM i RMF 24. Autor kilkudziesięciu książek, w tym głośnych tytułów: „Wygasanie. Zmierzch mojego Kościoła”, „Czy konserwatyzm ma przyszłość?” oraz „Jasna Góra. Biografia”. Znany z bezkompromisowej analizy kryzysu instytucjonalnego Kościoła oraz walki o transparentność i prawa ofiar nadużyć. W pracy łączy warsztat naukowy z ciętym komentarzem społecznym i politycznym.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era