Właśnie zapadł wyrok w sprawie zbrodni, o której Chełm Śląski najpewniej nigdy nie zapomni. Józef G. (66 l.) zabił swojego sąsiada, pana Michała. Co było później? Sprawca przez dwa dni trzymał ciało w przedpokoju. W tym czasie jadł posiłki ze swą konkubiną - robił kanapki tym samym nożem, którym zabijał ofiarę. Następnie morderca przeciął ciało piłą łańcuchową i wrzucił je do szamba.
Brutalne zabójstwo w Chełmie Śląskim. Józef G. zamordował sąsiada
10 lipca 2025 roku, 49-letni Michał wyjechał na rowerze z domu. Dotarł do kolegi mieszkającego kilkaset metrów dalej. Potem nikt go nie widział. Przełom nastąpił dopiero w grudniu. Ciało ofiary, przecięte na pół, odnaleziono w zbiorniku na deszczówkę na posesji Józefa G. Mężczyzna mówił policji, że nie ma pojęcia, co się stało z sąsiadem. Tymczasem Michał nigdy nie opuścił jego terenu. Po morderstwie, Józef G. użył piły mechanicznej i brutalnie rozprawił się z ciałem ofiary. - Podejrzany usłyszał zarzut zabójstwa i decyzją sądu trafił do celi aresztu na trzy miesiące - mówiła wtedy Katarzyna Szewczyk z bieruńskiej policji.