RAK
    Rosjanie przyznają, że... mają problem. Ale spokojnie, winny też się znalazł

    Rosjanie przyznają, że... mają problem. Ale spokojnie, winny też się znalazł

    3163 odsłon
    Rosjanie przyznają, że... mają problem. Ale spokojnie, winny też się znalazł

    Kreml przyznaje, że ma problem z paliwami. Wiadomo, kogo należy za to winić. Fot. Shutterstock Rosja zmaga się z narastającym kryzysem paliwowym. Wicepremier Aleksander Nowak odważnie wskazuje winnych wysokich cen i niedoborów. Kreml postanowił przyznać to, co na Zachodzie wiemy od dawna – intensywne ataki z powietrza mają ogromny wpływ na ich zdolności produkcyjne.

    W trakcie briefingu prasowego wicepremier Rosji, Aleksander Nowak, zajął głos w sprawie obecnej sytuacji sektora naftowego. Kryzys dotyczy niedoborów, wzrostów cen , panicznie wdrażanych regulacji i ograniczeń, a także paliwowego chaosu , który właśnie przetacza się przez całą Federację.

    Najważniejsze wypowiedzi wicepremiera zostały zgromadzone przez rządową agencję TASS.

    W Rosji z paliwem ciężko, ale są za to dwaj winowajcy

    "Chciałbym zwrócić uwagę, że w czasach niedoborów często pojawiają się czynniki spekulacyjne, a niektórzy dystrybutorzy próbują wykorzystać tę sytuację, aby zarobić dodatkowe pieniądze i podnieść ceny" – przekonywał Nowak.

    To delikatna sugestia, która wskazuje na to, że za kryzys w znacznym stopniu odpowiadają prywatne firmy. Bo tzw. koncerny zintegrowane pionowo, np. Rosnieft, czyli firmy zajmujące się zarówno wydobyciem, transportem, przetwórstwem jak i sprzedażą paliw, według Nowaka "utrzymują ceny w granicach inflacji".

    Oczywiście, drobne prywatne firmy prowadzące stacje benzynowe nie mogą być odpowiedzialne za tak gigantyczny kryzys. Nowak pomija też kwestię tego, że niezależni dystrybutorzy podnoszą ceny nie tylko z powodu paniki na rynku, ale też ze wzrostu stawek hurtowych za paliwa.

    Kreml zdaje sobie zresztą sprawę z tego, że taka narracja może nie zdać egzaminu. Przygotowane zostało więc jeszcze jedno rozwiązanie zagadki kryzysu paliwowego . Tym razem czapki z głów – Nowak mówi prawdę, jakkolwiek bolesną dla Rosji by ona nie była.

    Dalsza część artykułu poniżej.

    "Musimy przyznać, że borykamy się z problemami i niedoborami, stąd też kolejki. Na stacjach benzynowych dochodzi czasem do zakłóceń. Niedobór (red. – wynika) z oczywistych powodów. Nasze rafinerie są częściowo wyłączone z użytku z powodu ataków dronów" – stwierdził polityk.

    Od zeszłego roku Ukraina odnosi duże sukcesy w zakresie systematycznego uszkadzania i paraliżowania zakładów rafineryjnych . Kijów szacuje, że ich działania mogły doprowadzić do utraty przez rosyjskie zakłady aż 30 proc. przepustowości.

    Wszystko z rosyjskim paliwem będzie dobrze, prawda?

    "Robimy wszystko, rząd robi wszystko, aby zapewnić wykorzystanie mocy przerobowych i wystarczającą produkcję" – dumnie zadeklarował rosyjski wicepremier.

    Co oznacza to "wszystko"? Odpowiedź jest jasna: rosyjskie władze wprowadziły tymczasowy zakaz eksportu benzyny, by zapewnić ciągłość dostaw na rynku krajowym.

    W komunikacie podanym przez TASS pojawiła się zresztą pewna nieścisłość, bo Nowak miał stwierdzić: "To jasne, że mamy wystarczające moce produkcyjne. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy w pełni zabezpieczeni. Nawet eksportujemy". Czyli z jednej strony przez Kreml uprawiana jest propaganda sukcesu, a z drugiej strony odbywa się gaszenie pożaru zakazami eksportu.

    No i oczywiście w kontekście dronów Nowak również deklaruje, że "robimy wszystko, co możliwe", tym razem "aby wzmocnić bezpieczeństwo naszych rafinerii".

    Czytaj cały artykuł u źródła — NaTemat.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era