Dwaj pracownicy pogotowia ratunkowego w Lubinie mieli stawić się na dyżur pod wpływem narkotyków - opisuje Radio Wrocław. Po dodatnich wynikach testów na miejsce wezwano policję, a ratowników zatrzymano. Kierownictwo podkreśla, że nie doszło do narażenia pacjentów.
Najważniejsze informacje:
Dwaj ratownicy w Lubinie chcieli rozpocząć dyżur pod wpływem narkotyków.
Testy i pomiary policji wskazały amfetaminę; pobrano też krew do analiz.
Obaj zostali dyscyplinarnie zwolnieni i trafili do aresztu.
Sytuacja wyszła na jaw w chwili, gdy zespół szykował się do pracy. Jeden z ratowników miał już przejąć kluczyki do ambulansu, a drugi dopiero zaparkował prywatny samochód i zamierzał zacząć dyżur. Wtedy przełożony zdecydował o przeprowadzeniu testów.
Wstyd. Teraz nagranie zobaczy cała Polska. Myślał, że się nie wyda?
Przełożony zarządził testy na narkotyki
Według relacji przedstawionej przez przedstawicielkę stacji ratowniczej, taka reakcja wynikała z obowiązujących zasad. - Ich przełożony zdecydował się na przeprowadzenie testów, bo takie są procedury - przekonuje Julia Wach, rzeczniczka legnickiej stacji ratowniczej.
Wyniki kontroli nie pozostawiły wątpliwości, dlatego na miejsce wezwano policjantów. Ich pomiary również wykazały amfetaminę w organizmach obu ratowników . Zatrzymano ich i przewieziono do aresztu, a wcześniej zabezpieczono próbki krwi do szczegółowych analiz.
Kierownictwo stacji zapewnia, że nie doszło do narażenia życia i zdrowia pacjentów. Jednocześnie podjęto decyzję o natychmiastowym zakończeniu współpracy z ratownikami. - W takiej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna - powiedziała Joanna Bronowicka, szefowa legnickiego pogotowia w rozmowie z Radiem Wrocław. Obaj mężczyźni zostali dyscyplinarnie zwolnieni.
Dziennikarka Wirtualnej Polski od 2022 roku. Doświadczenie w świecie mediów zbiera nieprzerwanie od 2014 roku. Swoje horyzonty poszerzała na studiach dziennikarskich oraz politologii.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości