Dziwię się, że nikt jeszcze nie wpadł na dwa pomysły na reformę systemu wyborczego, nad którymi zastanawiam się od dłuższego czasu: "Zagłosuj albo odbierz pieniądze" Nie każdy powinien decydować o losach kraju. Jednak nie oszukujmy się, że ludzie sami z siebie z takiego prawa zrezygnują - dlatego trzeba dać im coś w zamian. Przychodząc do lokalu wyborczego powinny istnieć 2 możliwości - pobranie karty do głosowania, lub zrzeczenie się swojego głosu i odebranie jakiejś kwoty pieniędzy (dajmy na to 500 zł). Powinno to odsiać ludzi o zapatrywaniach populistycznych, gdyż większość z nich uzna że lepiej otrzymać kasę tu i teraz, zamiast czekać na realizację jakichś niepewnych postulatów politycznych. Minus? No niby wydatek dla Państwa, ale nawet gdyby 10 mln ludzi skorzystało z takiego prawa, to to jest jednorazowy koszt 5 mld zł co 4-5 lat (dla porównania 800+ kosztuje rocznie 62 mld zł), więc nie ma tragedii. Głosy negatywne W wyborach parlamentarnych na karcie do głosowania powinna być rubryka do zaznaczenia, jaki typ głosu chce się oddać - pozytywny albo negatywny. Pozytywny działałby jak dotychczas. Negatywny zaś odejmowałby poparcie zaznaczonego kandydata i jego listy wyborczej. Efekt? Ludzie którzy nie mają zbytnio na kogo głosować (bo obecny poziom polityki jest żenujący), mogliby przynajmniej zadecydować, czyjej gęby nie chcą oglądać przez najbliższe 4 lata. Powinno to wyeliminować największych toksyków z polityki, którzy na kontrowersji potrafią zdobyć te kilka % poparcia (gdzie znacznie większy % wyborców taką opcją polityczną gardzi). Aha, zastrzeżenie dla wszystkich tych co będą pisać "ale takie rozwiązania mogą być niezgodne z prawem!". No fajnie, dlatego postuluję zmianę prawa na takie, które umożliwi ich wprowadzenie. Zapraszam do dyskusji. submitted by /u/Radykalny_Centrysta [link] [komentarze]