
Maria Skłodowska-Curie i Albert Einstein korespondowali ze sobą przez ponad 20 latZdjęcie: Monika Stefanek/DW
Obu naukowców przez ponad dwie dekady łączyła relacja, która z perspektywy ówczesnych czasów pod wieloma względami nie była standardową znajomością. W chwili zainicjowania korespondencji w 1911 roku Einstein miał 32 lata i choć był już znanym fizykiem, to światowej sławy ikoną nauki stał się dopiero kilka lat później, gdy opublikował ogólną teorię względności. Skłodowska-Curie, nie dość, że o 12 lat starsza, właśnie otrzymała drugiego Nobla.
Żmudna kwerenda
Jak to możliwe, że przez tak wiele lat listy obu naukowców pozostawały nieznane szerszej publiczności?
Poszukiwanie listów prowadzone było w Jerozolimie, Princeton, Zurychu i Paryżu. – Einstein był bardzo przezorny wiele swoich listów pisał przez kalkę – przyznaje Łabno-Falęcka. – To pozwoliło nam na śledzenie listów Skłodowskiej-Curie, której spuścizna, ale nie tak dobrze uporządkowana, niezdigitalizowana i nieposortowana była głównie w Bibliotece Narodowej w Paryżu.
Napromieniowane listy
W stolicy Francji okazało się, że listy pisane przez Skłodowską-Curie – według dzisiaj obowiązujących norm – są ciągle napromieniowane i trzeba je najpierw poddać dekontaminacji.
Najprawdopodobniej po raz pierwszy Einstein i Skłodowska-Curie spotkali się w 1909 roku w Genewie, gdy tamtejszy uniwersytet uhonorował ich tytułem doctora honoris causa. Bliżej poznali się dwa lata później, w Brukseli na kongresie Solvaya. Dla Skłodowskiej-Curie był to niełatwy okres. We Francji trwała właśnie kampania oskarżeń wobec naukowczyni, która będąc już od kilku lat wdową, wdała się w romans z żonatym fizykiem Paulem Langevinem.
Einstein, oburzony atakami na Skłodowską-Curie, pisze pierwszy list, w którym daje upust swojemu oburzeniu i radzi jej, by nie przejmowała się „motłochem”. „(…) Jestem przekonany, ż e b ę dzie Pani zawsze gardzi ł a tym mot ł ochem, niezale ż nie od tego, czy udaje szacunek, czy te ż próbuje zaspokoi ć swoj ą żą dz ę sensacji Pani kosztem! Czuj ę si ę w obowi ą zku wyrazi ć mój podziw dla Pani ducha, energii i uczciwo ś ci, i powiedzie ć , jak wielkie mia ł em szcz ęś cie, mog ą c pozna ć Pani ą osobi ś cie w Brukseli (…) Je ś li mot ł och nadal b ę dzie si ę Pani ą zajmowa ł , prosz ę po prostu nie czyta ć tych bredni, lecz zostawi ć je gadom, dla których powsta ł y” – pisał Einstein .
Ekstrawertyczność i zdystansowanie
On pisze bardzo serdecznie, bywa, że w sposób afektowany, ona lakonicznie, dosyć sucho – mówi współwydawczyni książki. Swoje listy giganci nauki pisali na różne sposoby: Skłodowska-Curie odręcznie, Einstein – na maszynie. Używali też różnych języków: fizyczka francuskiego, jej kolega po fachu – niemieckiego.
W szkole na świadectwie Einstein miał same szóstki, co było najlepszą oceną. Najgorszą – tróję – miał z francuskiego – mówi prof. Hanoch Gutfreund. Jak dodaje, Einstein pewnego razu zatrzymał się w Jerozolimie, gdzie wygłosił wykład. – W tym czasie nie znał angielskiego, niemiecki po pierwszej wojnie światowej nie był językiem politycznie poprawnym, więc cały wykład o ogólnej teorii względności wygłosił po francusku. Sala była pełna, nikt nie rozumiał nauki, większość nie znała tego języka, ale ludzie mówili, że można było usłyszeć anioła historii. To był pełny sukces.
Obawy o kondycję społeczeństwa
Korespondencja trwała przez 21 lat, z przerwą spowodowaną pierwszą wojną światową, kiedy to Skłodowska-Curie ruszyła na front, prześwietlać rannych francuskich żołnierzy. Była jedną z pierwszych kobiet w historii, które zrobiły prawo jazdy na ciężarówkę . Pojazdy, w których znajdowały się urządzenia rentgenowskie, nazywano „małymi Curie”.
Kobiety - naukowczynie rozwijają skrzydła
To view this video please enable JavaScript, and consider upgrading to a web browser that supports HTML5 video
Naukowcy wymieniali nie tylko prywatne i zawodowe uwagi, ale dzielili się także troskami o kondycję społeczeństw w obliczu narastających napięć politycznych. Bywało, że Skłodowska-Curie strofowała Einsteina, np. w sprawie jego rezygnacji z członkostwa w Komisji Ligii Narodów: „ List Pa ń ski ogromnie mnie rozczarowa ł . Wydaje mi si ę , i ż powód, który podaje Pan, by usprawiedliwi ć swoj ą rezygnacj ę (z Komisji – przyp. red.), jest nieprzekonuj ą cy. W ł a ś nie dlatego, ż e istniej ą pogl ą dy niebezpieczne i szkodliwe, nale ż y je zwalcza ć , za ś Pan mo ż e pod tym wzgl ę dem wywiera ć donios ł y wp ł yw dzi ę ki samym Pana walorom osobistym, nie musz ą c nawet anga ż owa ć si ę w walk ę o spraw ę tolerancji (…) ” .
Odpowiedzialność za losy świata
Ostatecznie Einstein ugiął się i przystąpił do prac komisji. Ze swoją paryską koleżanką po fachu dzielił się też obawami, także dotyczącymi swojego bezpieczeństwa. Tak było w 1922 roku po zamordowaniu przez prawicowych ekstremistów Waltera Rathenaua, ministra spraw zagranicznych, przyjaciela Einsteina. „Nie mogę pozostać w Berlinie, ponieważ są podstawy do obaw, że ultranacjonaliści mogą próbować pozbawić mnie życia. Oczywiście trudno ocenić, czy to na pewno prawda. W każdym razie korzystam z okazji, by uciec z pełnego hałasu i, szczególnie dla mnie, pełnego niepokojów Berlina, aby znów móc pracować w ciszy” – pisał do Skłodowskiej.
Po latach, w liście do córki słynnej fizyczki, Ewy Curie, Albert Einstein tak wspominał znajomość z Marią Skłodowską-Curie: „ Kole ż e ń ska relacja, która łą czy ł a mnie z t ą cudown ą kobiet ą przez tyle lat, jest jedn ą z najlepszych i najpi ę kniejszych rzeczy (jakie zdarzy ł y si ę – przyp. red.) w moim ż yciu. Dobrze rozumieli ś my si ę we wszystkim i cz ę sto mia ł em wra ż enie, ż e jej stosunek do ż ycia ludzkiego jest g łę bszy i powa ż niejszy ni ż mój”.
Fragmenty cytowanych listów pochodzą z książki: „Maria Skłodowska-Curie – Albert Einstein. Listy 1911–1932” . Wydawnictwo: Fundacja Rozwoju Edukacji dla Przemysłu, Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, Warszawa 2025. Książka ukazała się także w językach angielskim, francuskim oraz niemieckim. Niedawno miała swoją promocję w Ambasadzie Polski w Berlinie.