Amerykańska armia zmienia podejście do szkolenia pilotów dronów. Żołnierze muszą "przeprogramować" swoje umysły, by opanować zdalny pilotaż, który znacząco różni się od sterowania tradycyjnymi statkami powietrznymi.
Szkolenia z obsługi dronów w US Army nabierają tempa. Instruktorzy podkreślają, że kluczowym wyzwaniem jest nauczenie żołnierzy zupełnie nowych nawyków i sposobu myślenia.
Zmiana perspektywy: pilotowanie bez fizycznych bodźców
Pilotaż dronów w trybie first-person-view wymaga od żołnierzy całkowicie nowego podejścia. W przeciwieństwie do tradycyjnych statków powietrznych, operator nie odczuwa żadnych fizycznych sygnałów ruchu maszyny. — Podczas symulacji widać, że wielu kursantów instynktownie porusza ciałem, jakby faktycznie siedzieli w maszynie — tłumaczy Martin. To efekt naturalnych odruchów, które trzeba przełamać.
Martin podkreśla, że najtrudniejsze jest opanowanie technicznych aspektów pilotażu.
Szkolenie latania dornami. Jak wygląda?
— To styl wojny, do jakiego musimy się przyzwyczaić — dodaje. Po kilkudziesięciu godzinach treningu na symulatorach większość żołnierzy radzi sobie już z rzeczywistymi lotami.