RAK
    „Wybieramy fatalnych przywódców”. Mocna diagnoza kondycji USA

    „Wybieramy fatalnych przywódców”. Mocna diagnoza kondycji USA

    1933 odsłon
    „Wybieramy fatalnych przywódców”. Mocna diagnoza kondycji USA

    Upadamy, ale umiemy się podnieść, wybieramy fatalnych przywódców, ale potrafimy ich przetrwać - zauważa znany publicysta David Ingnatius, któremu przy okazji 250-lecia podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych łamy udostępnia magazyn „Foreign Policy”. Tekst nosi tytuł „Toast za 250-letnią Amerykę”.

    Ameryka, 250 lat po podpisaniu Deklaracji Niepodległości, jest państwem w „wieku średnim”, które „jednocześnie lśni i ulega rozkładowi”, wciąż budzi podziw świata, ale już nie przewodzi mu jak dawniej - ocenia Ignatius.

    Dziś - kontynuuje - przypomina bardziej imperium brytyjskie w 1776 roku, niż „zgrzebnych patriotów”, którzy się przeciw niemu zbuntowali. Jest raczej krajem głęboko podzielonym na bogatych i biednych, niż „republiką farmerów i kupców”, jaką wyobrażali sobie ojcowie założyciele.

    Nasza spójność społeczna została tak dalece rozerwana, że często czujemy się raczej jak dwa narody niż jeden - stwierdza autor. Technologia, kultura i podziały. Co zostało z amerykańskiej potęgi?

    Przypomina, że Amerykanie już dwa razy wybrali prezydenta, który „energicznie wykorzystuje władzę dla własnych politycznych i finansowych korzyści”, a jego bohaterami są „raczej plutokraci z lat Pozłacanej Epoki (...) niż rewolucjoniśc i”, którzy chwycili za broń, burząc się przeciw podatkom na rzecz brytyjskiej korony.

    A jednak Ignatius ocenia, że Stany Zjednoczone wciąż mają „najlepszą technologię, robią najlepsze filmy i najlepszą muzykę”. A jeśli nawet Amerykanie wybierają czasem fatalnych przywódców, to potrafią ich przetrwać - podkreśla.

    Mocarstwo w kryzysie. Kto zyska na słabości podzielonej Ameryki?

    Niestety cudzoziemcy uważają, że USA stały się ostatnio „chaotyczne i niegodne zaufania”; tracą rolę hegemona i szacunek innych państw. Ich zapatrzenie się w siebie powoduje, że światowy ład ulega fragmentacji, na której w największym stopniu mogą skorzystać Chiny. Przyszłość pod egidą Stanów Zjednoczonych staje się niepewna - wylicza publicysta.

    Przypomina jednak, że „Deklaracja Niepodległości 250 lat temu była źródłem inspiracji” i choć Ameryka wciąż boryka się z realizacją obietnicy, że „wszyscy ludzie są stworzeni równi”, a czasem ma fatalnych przywódców, to „wciąż dobrze jest być częścią jej historii”. (PAP)

    fit/ mal/

    Czytaj cały artykuł u źródła — Bankier.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era