
W skrócie
Adam Ragiel, technik sekcyjny, twierdzi, że w sprawie śmierci pacjenta warszawskiego Szpitala Południowego doszło do próby ukrycia okoliczności zgonu.
Zdaniem eksperta rodzina zmarłego powinna zwrócić się do prokuratury o przeanalizowanie dokumentacji i przeprowadzenie ponownej sekcji zwłok.
Według portalu Zero sekcja zwłok została zlecona w prosektorium szpitalnym, a nie zgłoszono sprawy do prokuratury mimo niewyjaśnionych okoliczności śmierci.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Adam Ragiel, technik sekcyjny z 26-letnim doświadczeniem i szkoleniowiec, uważa, że podczas sekcji zwłok starszego pacjenta - który, jak podał portal Zero, został znaleziony martwy w szpitalnej łazience po około czterech godzinach - doszło do wyraźnej próby zatuszowania okoliczności spraw y .
Technik skrytykował tłumaczenia koordynatora prosektorium. "Można to nazwać bełkotem"
Były szef prosektorium Szpitala Południowego Artur Habowski w rozmowie z portalem Zero przekonywał, że nie miał możliwości nakazać lekarzowi stwierdzenia innej przyczyny zgonu niż rzeczywista. Z kolei sekcja ta miała wykazać, że śmierć nastąpiła na skutek problemów z sercem.
Ragiel podaje w wątpliwość takie tłumaczenia. - Można byłoby to określić kompletnym bełkotem i nie wiadomo, jaka była przyczyna zgonu. Trzeba to nazwać skandalem na skalę krajową - ocenił.
Zdaniem eksperta rodzina powinna wystąpić do prokuratury o zbadanie sprawy; o przenalizowanie dokumentacji i ponowne przeprowadzenie sekcji zwłok swojego bliskiego. Jednocześnie Ragiel zastanawia się, dlaczego nie było zainteresowania przeszłością szefa prosektorium. - W kilku miejscach pracy, w których pracował, został wyrzucony w trybie natychmiastowym - powiedział.