
Jolanta Sobierańska-Grenda - minister zdrowia była dziś Gościem Radia ZET. Minister zdrowia już na samym początku rozmowy zadeklarowała, że wierzy w to, że kluczowe zmiany w ochronie zdrowia uda się wprowadzić jeszcze przed nadchodzącymi wyborami. Zapytana o czas, jaki otrzymała od premiera na uporządkowanie resortu, minister wyjaśniła, że jej misja opiera się na stałym kontrakcie i codziennej pracy "zawarliśmy kontrakt prawie rok temu. Umówiliśmy się na to, że ile da się zrobić w ochronie zdrowia, to będziemy robić, będziemy porządkować system na rzecz pacjentów. Cały czas jesteśmy z premierem w kontakcie i realizujemy w uzgodnieniu to, co jest możliwe w sektorze. Nie dostałam czasowego rozwiązania, tylko każdy dzień przepracowujemy w resorcie tak, jak się da najlepiej".
Głównym tematem dyskusji szybko stały się zarobki lekarzy w publicznej ochronie zdrowia i ministerialna propozycja wprowadzenia maksymalnej stawki godzinowej na poziomie 240 złotych. Szefowa resortu stanowczo broniła tego rozwiązania, tłumacząc, że "to jest stawka, która nie jest nową stawką, ponieważ ona w przestrzeni publicznej funkcjonuje od wielu miesięcy" oraz że "w większości szpitali są to stawki wystarczające", a odgórne limity ukrócą licytacje płacowe między placówkami. Projekt ustawy, który według minister ma szansę wejść w życie w ciągu najbliższego półrocza, zakłada wprowadzenie limitu zatrudnienia w publicznej ochronie zdrowia do maksymalnie dwóch etatów (szacowanych przez resort na około 300 godzin pracy miesięcznie). Dodatkowo lekarze będą zobowiązani do uzyskania zgody od pracodawcy na podjęcie dodatkowej pracy poza macierzystą placówką. Minister odpierała przy tym obawy, że nowe limity godzinowe sparaliżują pracę szpitali. Zdaniem szefowej resortu dyrektorzy mogą "uwolnić potencjał ludzki" i utrzymać bezpieczeństwo pacjentów m.in. poprzez zastępowanie pracy całodobowej procedurami jednodniowymi oraz eliminowanie zbędnych obsad dyżurowych w weekendy przy systemie planowym.
Ważną częścią reformy systemowej ma być także walka z tzw. "procederem walizkowym", czyli sytuacjami, w których wąskie grupy specjalistów (np. neurochirurdzy) krążą po kraju, wykonując drogie operacje w małych szpitalach powiatowych bez odpowiedniego zaplecza ratunkowego. Ministerstwo Zdrowia planuje również głęboką reformę strukturalną poprzez konsolidację szpitali i ich regionalizację. Docelowym modelem dla minister Sobierańskiej-Grendy jest przekazanie szpitali samorządowych pod nadzór marszałków województw, co ma ukrócić patologiczne konkurowanie o kadry, czego symbolem stał się zadłużony na 91 milionów złotych szpital w Bartoszycach, płacący niektórym lekarzom ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie.
Odnosząc się do krytyki doradcy prezydenta, profesora Piotra Czauderny, minister ripostowała, że jej resort nie leczy systemu tylko objawowo, lecz "na te reformy, które są systemowe i długofalowe, wymagany jest kompromis wielu stron", a na bieżące problemy urzędnicy reagują natychmiast. Jedną z takich szybkich reakcji było zlecenie kontroli po doniesieniach o tragicznej śmierci pacjenta w łazience Szpitala Południowego w Warszawie i rzekomym tuszowaniu sprawy przez personel. Minister stwierdziła: "nigdzie mnie nie schowano, byłam cały czas na stanowisku", dodając, że po publikacjach prasowych "natychmiast następnego dnia zleciłam kontrolę z ramienia Ministerstwa Zdrowia", jednocześnie apelując o spokój, by jednostkowy przypadek nie zniszczył zaufania do całego środowiska medycznego.
Kolejki do lekarzy zmniejszą się? Choć minister zdrowia odpowiedziała: "obiecuję, że kolejki będą transparentne i będziemy mogli zarządzać nimi z własnego poziomu", to ratunkiem ma być rozwijana centralna e-rejestracja, która od sierpnia zostanie rozszerzona o kolejne osiem specjalizacji, w tym neonatologię i choroby zakaźne. Szefowa resortu zapewniła, że środki na tegoroczne podwyżki dla medyków są w pełni zabezpieczone, a budżet NFZ został zasilony dotacjami rządowymi zwiększającymi pulę z 26 do 32 miliardów złotych. Minister przyznała jednak, że sam Narodowy Fundusz Zdrowia wymaga wzmocnienia, gdyż obecnie "80 etatów kontrolerskich jest nieobsadzonych w NFZ", co paraliżuje wykrywanie patologii, dlatego planowane jest przywrócenie uprawnień kontrolnych oddziałom wojewódzkim.
W końcowej części rozmowy minister odniosła się do pomysłu spłacania studiów medycznych przez lekarzy wyjeżdżających z kraju, uznając go za bezprzedmiotowy, gdyż "dzisiaj nie mamy problemu wyjeżdżania lekarzy, ponieważ zostają w Polsce i są dobrze wynagradzani". Odpowiadając na pytania o likwidację nierentownych porodówek, przyznała, że izby porodowe i pokoje narodzin powstają na razie na małą skalę, ponieważ dyrektorzy obawiają się odpowiedzialności prawnej za ewentualne powikłania.