
fot. YouTube
W świecie NBA niewielu jest zawodników, których wartość rynkowa na przestrzeni ponad dekady pozostaje tak niebotyczna, że – pół żartem, pół serio – można porównywać ją wręcz do znanego z baśni profitu w postaci połowy królestwa i ręki księżniczki. Tymczasem Paul George, chcąc nie chcąc, po raz kolejny stał się centralną postacią letniego okienka transferowego, udowadniając, że jest magnesem na najbardziej imponujące pakiety wymienne w historii ligi.
– Gdyby zebrać wszystkie aktywa, które na przestrzeni lat zostały wymienione za Paula George’a, prawdopodobnie dałoby się z nich złożyć całkiem solidną drużynę NBA – słusznie zauważył Andrew Peters z Bleacher Report . Najnowsza transakcja, w ramach której Paul George trafił do Boston Celtics w zamian za Jaylena Browna , nie tylko wstrząsnęła hierarchią w Konferencji Wschodniej , ale również dopisała trzeci, spektakularny rozdział do jego bogatej kroniki transferowej.
Pierwszy rozdział tej sagi rozpoczął się w 2017 roku, kiedy to Indiana Pacers zdecydowali się wytransferować swoją największą gwiazdę do Oklahoma City Thunder . Wówczas wielu ekspertów wątpiło, czy otrzymali w zamian odpowiedniego kalibru zapłatę, jednak czas pokazał, że zwrot był monumentalny.
Do Pacers trafili wówczas Victor Oladipo i Domantas Sabonis , którzy w nowych barwach rozwinęli się w pełnoprawne gwiazdy formatu All-Star . Był to pierwszy sygnał, że wymiana George’a może stać się fundamentem udanej przebudowy klubu. A to dopiero początek.
Prawdziwy wstrząs nastąpił w 2019 roku, gdy PG-13 poprosił o transfer z Oklahomy do Los Angeles Clippers , gdzie chciał połączyć siły z Kawhiem Leonardem . Transakcja ta do dziś jest wspominana jako jedna z najbardziej kosztownych w historii NBA .
Trudno się temu dziwić – Thunder otrzymali w zamian Danilo Gallinariego , Shaia Gilgeous-Alexandera oraz „historyczny zestaw wyborów w drafcie” . Z perspektywy czasu to właśnie oni okazali się wielkimi zwycięzcami tej wymiany. Kanadyjczyk stał się dwukrotnym MVP ligi i poprowadził zespół do mistrzostwa w 2025 roku, a jeden z otrzymanych wtedy wyborów został wymieniony na kolejną młodą gwiazdę – Jalena Williamsa .
Najnowszy akt tej historii rozegrał się w środę wieczorem i wywołał prawdziwe poruszenie wśród kibiców oraz ekspertów. Philadelphia 76ers zdecydowali się wysłać George’a do Celtics w zamian za byłego MVP Finałów, Jaylena Browna . Pakiet uzupełniły dwa wybory w pierwszej rundzie draftu (2028 i 2031) i kolejne dwa drugorundowe (2030 i 2031).
Ten ruch niespodziewanie kończy trwający dekadę pobyt 29-latka w klubie z Massachusetts i stanowi odważny ruch Brada Stevensa , który stawia wszystko na przebudowę zespołu z myślą o przyszłości. Jest to o tyle zaskakujące, że Brown był jednym z filarów sukcesów Celtics w ostatniej dekadzie, zaś w minionym sezonie – indywidualnie swoim najlepszym w karierze – przez sporą część kampanii ciągnął ten wózek właściwie w pojedynkę.
Przejście już 36-letniego George’a do Bostonu to w tym kontekście nie tylko zmiana nazwiska na koszulce, ale całkowita redefinicja strategii klubu. Z finansowego punktu widzenia Celtics pozostają powyżej progu podatku od luksusu, z listą płac wynoszącą 201 milionów dolarów , z czego sam Paul zainkasuje w nadchodzącym sezonie 54,1 miliona . Klub zyskał jednak dodatkową elastyczność w przyszłych ruchach, uzupełniając swoją pulę wyborów w drafcie – obecnie dysponują pięcioma wyborami w pierwszej rundzie, które mogą być użyte w kolejnych transakcjach.
Sprowadzenie dziewięciokrotnego All-Stara , w połączeniu z wcześniejszymi ruchami takimi jak zakontraktowanie Mitchella Robinsona czy Mike’a Conleya Jr. , jasno pokazuje, że w Massachusetts stawiają wszystko na jedną kartę. Jeśli PG-13 zostanie w Bostonie, co wcale nie jest takie oczywiste, Celtics zyskali gracza o ogromnym doświadczeniu i wszechstronności, ale jednocześnie stracili lojalnego lidera w osobie Browna . Z drugiej strony, skoro Brad Stevens pierwotnie chciał też VJ-a Edgecombe’a , a później przyjął znacznie gorszą ofertę, może to świadczyć, że widoki na dalszą współpracę były raczej marne. Być może za kulisami działo się coś, o czym nie wiemy?
Tak czy inaczej, dla Bostonu jest to moment przełomowy, który zdefiniuje dziedzictwo obecnego zarządu. Czy Paul George , po raz trzeci będący bohaterem „potężnego zwrotu aktywów”, doprowadzi w końcu swoją nową drużynę do upragnionego celu, jakim jest mistrzowski pierścień? Odpowiedź poznamy w nadchodzącym sezonie 2026-27.
Wspieraj PROBASKET