Co zmieni porozumienie USA-Iran? Nawet jeśli dzięki porozumieniu USA i Iranu ruch tankowców wróci do poziomu sprzed blokady Cieśniny Ormuz, to nigdy już nie będzie ona tak naprawdę "otwarta" - pisze Tim McDonnell, komentator portalu Semafor. McDonnell zaznacza, że choć po ustaleniach na linii Waszyngton - Teheran na rynek popłynęła fala optymizmu, to nikt nie popada w przesadną euforię, biorąc pod uwagę budzące wiele wątpliwości zapisy dotychczasowego porozumienia. Nawet mimo pojawiających się już prognoz spadku cen ropy na kolejne kwartały istnieje świadomość, że sytuacja może w każdej chwili diametralnie się zmienić. Długoterminowo kluczowe będą również zmiany, do których impuls dała irańska blokada strategicznego szlaku handlowego. Przede wszystkim Cieśnina Ormuz nie będzie już tak samo "otwarta" jak wcześniej, gdyż według porozumienia Teheran ma mieć prawo do pobierania opłat od przekraczających ją statków. Nie wiadomo jednak, ile w praktyce ma ona wynosić i jak będzie egzekwowana. W reakcji na wydarzenia ostatnich miesięcy kraje Zatoki Perskiej mogą też przyspieszyć inwestycje w rurociągi, które zwiększą możliwość eksportu ropy i gazu alternatywnymi trasami. Jednocześnie jasne stało się, że amerykańska armia nie jest zdolna do szybkiego pokonania słabszego przeciwnika, jak i skutecznej ochrony swoich sojuszników w regionie. W efekcie, jak podkreśla Tim McDonnell, kraje Zatoki Perskiej będą dążyć do dywersyfikacji swoich strategicznych sojuszy w takim samym stopniu, jak do rozbudowy sieci rurociągów. W dłuższym terminie znaczenie ma również to, że wojna na Bliskim Wschodzie stanowi kolejny impuls do przyspieszenia elektryfikacji transportu oraz inwestycji w OZE. Szok związany z blokadą Cieśniny Ormuz po raz kolejny przypomniał o tym, jak gwałtowne mogą być zmiany cen paliw, a zatem i poziom ryzyka z nimi związanego.