
Integracja pozioma może wzmacniać pozycję rolników wobec dostawców środków produkcji i odbiorców płodów rolnych.
Zdaniem prof. Walentego Poczty nie jest to jednak rozwiązanie dla wszystkich gospodarstw i wszystkich problemów.
Kluczowe znaczenie ma siła ekonomiczna gospodarstw, które tworzą wspólny podmiot.
Integracja ma sens, ale nie jest cudownym lekarstwem
Czy w czasie niskich przychodów i rosnących kosztów łączenie się rolników może być sposobem na poprawę sytuacji gospodarstw? Zdaniem prof. Walentego Poczty odpowiedź brzmi: tak. Ale z ważnym zastrzeżeniem. Integracja pozioma, czyli wspólne działanie rolników na podobnym etapie produkcji, nie jest rozwiązaniem automatycznym i nie zadziała w każdych warunkach.
– Tak. Jak najbardziej tak – odpowiada prof. Walenty Poczta pytany o przyszłość integracji poziomej rolników.
Profesor od razu jednak zaznacza, że nie można traktować tego mechanizmu jako uniwersalnej odpowiedzi na wszystkie problemy w rolnictwie.
Tylko to nie jest tak, że to jest panaceum dla wszystkich rolników i na wszystkie bolączki – podkreśla prof. Walenty Poczta. To ważne zastrzeżenie, bo w debacie o przyszłości gospodarstw często pojawia się prosty argument: rolnicy powinni się łączyć. W praktyce sama forma organizacyjna nie wystarczy. Grupa producencka, spółdzielnia czy inna forma współpracy ma sens wtedy, gdy tworzą ją gospodarstwa mające potencjał produkcyjny, ekonomiczny i rozwojowy.