RAK
    Moim sąsiadem będzie zaraz tylko turysta. Ani trochę mi się to nie podoba

    Moim sąsiadem będzie zaraz tylko turysta. Ani trochę mi się to nie podoba

    2815 odsłon
    Moim sąsiadem będzie zaraz tylko turysta. Ani trochę mi się to nie podoba

    Lubię wracać do tego filmiku, choć znam go już całkiem nieźle. Łódź, 1985 rok, w centrum przeprowadzane są prace badawcze poprzedzające wielką inwestycję, jaką ma być metro. Pierwsza nitka według planów zostanie uruchomiona w 2005 r. - mówi rozmówca TVP. Śmiałe plany nie mogły dziwić, bowiem miasto zbliżało się do liczby miliona mieszkańców - pytanie nie brzmiało, czy uda się ją przekroczyć, a raczej kiedy to nastąpi. Metro wydawało się więc koniecznością, jak wcześniej w stolicy.

    Oni jeszcze nie wiedzą, oni z optymizmem patrzą w przyszłość, budując metropolię goniącą stolicę, mając ją w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Dlatego tak dobrze ogląda się ten krótki filmik, mimo że zna się zakończenie, które nie jest szczęśliwe. Ale co z tego - jest w nim jeszcze wiara, optymizm, pęd.

    No nie poszło - w Łodzi metra nie było w 2005, ani w 2015, nawet w 2025 r. się nie udało. Ale w końcu (oby wcześniej niż w 2035 r.) powstanie coś na kształt metra, choć biorąc pod uwagę ciągłe problemy z drążeniem tunelu trudno nie mieć obaw, że z licznych i stale powtarzanych z obietnic też nic nie wyjdzie, a do deklaracji będzie się powracać z podobnym rozrzewnieniem, jak do nagrania z 1985 r. Póki co trzeba wierzyć, że tym razem będzie happy end.

    Metro - lub będąc bardziej precyzyjnym: mini-metro - jednak pewnie powstanie, bo jest to w interesie nie tylko miasta, ale i całego kraju. Gorzej z innym wielkim celem

    Łódź raczej już nie dobije do miliona mieszkańców. W zasadzie to nawet 800 mln wydaje się być barierą nie do przejścia, sferą marzeń i cudów.

    Nikt nie patrzy w górę z optymizmem, tylko z niepokojem zerka się w dół, zastanawiając się, kto jeszcze lada moment nas przegoni. Łódź, jak mówią rankingi od lat, wyludnia się najszybciej wśród wszystkich stolic województw. I choć pojawiają się głosy, że wcale tak źle nie jest i mieszkańców może być więcej niż przedstawiają to statystyki, to na pewno Łódź nie płynie na tej samej fali co Wrocław, Kraków, Katowice czy Poznań. Łódź dryfuje sama, w nieznanym kierunku.

    Gdyby jednak machnąć ręką na historię, pominąć wszystkie wydarzenia dziejące się pomiędzy 1985 r. a 2026 r., pożegnać się z panami z filmiku, którzy przeprowadzają prace badawcze i skoczyć od razu do teraźniejszości, można byłoby uznać, że nie zdarzyło się po drodze nic złego. Wystarczy przymknąć oko na fakty, by wyobrazić sobie, że Łódź rozwija się bez przeszkód w imponującym tempie, tak jak to w połowie lat 80. XX w. sobie zakładano.

    To jasne, że rozbudowuje się centrum, ale budynki pną się w górę wszędzie, jak okiem sięgnąć. Na osiedlach, przy stawach, w miejscach dawnych fabryk. Nowe prędko zastępuje stare. Cała Polska chce mieszkać w Łodzi - pomyślisz, obserwując ten spektakularny widok, licząc kolejne mieszkania, następne apartamentowce. Nie, nie, nie tylko Polska - dojdziesz prędko do wniosku, że musi gnać tu cała Europa. Będzie lada moment, nadejdą z każdej strony.

    Ale tak wcale nie będzie. Dlatego kontrast szokuje i zastanawia. Nic tu się nie zgadza. Łódź się wyludnia - nie da się temu zaprzeczyć. Łódź buduje się tak, jakby za chwilę miałyby zjechać tysiące ludzi z postanowieniem, że zostają tu na stałe i jeszcze ściągną bliskich oraz znajomych - to również widoczny gołym okiem fakt. I jakby właśnie tym pośpiechem należałoby tłumaczyć to, że niektóre nowe budowle wydają się być szpetne, kiepskiej jakości, ich czerwona ściana tylko z daleka przypomina prawdziwą cegłę, bo to lichy, wręcz kartonowy substytut. Ale owszem, trzeba ciąć koszty, bo nie ma czasu, należy zapewnić dach nad głowami! Setki, tysiące mieszkańców się zbliżają!

    Ale znowu - to tylko złudzenie. Nie zanosi się na to, aby Łódź miała zanotować tak spektakularny boom, nie tylko podgonić uciekającą czołówkę, ale zostawić za plecami Warszawę, Wrocław, Poznań i Kraków. Pytanie jest więc zasadne: dla kogo oni to wszystko budują? Kto będzie w tym mieszkał?

    Naprawdę, gdzie się nie pójdzie, tam nowe domy

    Reklamy w centrum informują o kolejnej inwestycji. Lokalne media zapowiadają następne. Nie skończą jednego nowego apartamentowca, a za jego plecami wyrasta kolejny, jeszcze nie wprowadzą się nowi mieszkańcy, a już nieopodal wylewa się fundamenty. Gdyby nie fakt, że ktoś musi w to wszystko inwestować, wydawać niemałe pieniądze, pomyślałbym, że jestem świadkiem jakiegoś ogromnego zakłamywania rzeczywistości, walki z faktami. "Nie, to nieprawda, że Łódź się wyludnia, wcale nie, zobaczcie, ile budynków się buduje!" - krzyczy całe miasto.

    Odpowiedź jest jednak bardzo prosta. Z danych Eurostatu, które przytacza Polska Agencja Prasowa, wynika, że choć Warszawa odnotowała w 2025 r. najwięcej noclegów w formie najmu krótkoterminowego (5,41 mln), to za to Łódź może chwalić się największym wzrostem rok do roku, wynoszącym 23 proc.

    Jak zauważyli eksperci serwisu RynekPierwotny.pl, w 2025 r. Eurostat odnotował w Polsce wzrost liczby noclegów w formie najmu krótkoterminowego o prawie 14 proc. W 2024 r. było ich 39,02 mln, a 2025 r. - 44,39 mln - opisuje PAP.

    • Łódź zwraca uwagę również skalą procentowego wzrostu liczby noclegów w ujęciu pięcioletnim - łącznie to aż o 582 proc. - komentuje Andrzej Prajsnar z portalu RynekPierwotny.pl.

    Wszystko staje się więc jasne. Niedawno Paweł Grabowski pisał, że nowe mieszkania oddawane w Łodzi są mniejsze niż dwie dekady temu. Średnia wielkość mieszkania zmalała w ciągu 21 lat o 40 proc. z 80,8 mkw do 48,5 mkw. Tylko w ciągu ostatnich 5 lat metraż zmniejszył się o 10 mkw.

    Ten spadek widać gołym okiem patrząc tylko na nowe bloki. Okno przy oknie, balkon przy balkonie. Najlepiej obserwować spadek oglądając szkielety wznoszonych apartamentowców - pokoje są niewielkie. Jak śmiesznie brzmią reklamy, które jak sądzę ogłaszane są z dumą i tryumfem: 45 m2 i to z tarasem! "Płać za 25 m2, kup 35 m2" - głosi billboard, a jego twórcy są zapewne przekonani, że potencjalni kupcy mogą złapać okazję życia.

    Szczęście to kwestia decyzji - czytam na innej reklamie dewelopera. Nie wiem już, czy oni sobie z nas stroją żarty, czy to wszystko jest na poważnie. I chyba ta druga wersja byłaby gorsza.

    Z drugiej strony znaczenie ma też ogólna percepcja łódzkiego rynku w Polsce. Wiadomo, że są tu kawalerki inwestorów-celebrytów, masowo kupowane po to, by wynajmować je mniej zamożnym ludziom pracującym w Łodzi. Spójrzmy na mieszkania przy dworcu Łódź Fabryczna. Kawalerki 27 metrów kwadratowych, mieszkania dwupokojowe poniżej 40 metrów - komentował w rozmowie z łódzką "Wyborczą" Kosma Nykiel, wiceprzewodniczący komisji planowania przestrzennego i architektury łódzkiej rady miejskiej. Okazji w postaci 35 m2 w cenie 25 m2 nie muszą zwietrzyć młodzi (a jeśli nawet, to trudno mówić tu o wielkiej radości, a raczej konieczności - bo na nic innego ludzi nie stać), a zapewne ci wszyscy samozwańczy inwestorzy, którzy traktują mieszkania jak inwestycje. Wściekam się za każdym razem widząc takie reklamy i opisy. W mieszkaniach się nie mieszka, w mieszkania się inwestuje.

    Nieduże mieszkania są idealne w sam raz na najem krótkoterminowy. Chwilowi najemcy nie potrzebują rozlazłych przestrzeni, 25 m2 w zupełności im wystarczy. Może właśnie o to chodzi, by Łódź stała się miastem turystów, mieszkańców tymczasowych, którzy przyjadą, zachwycą się, zobaczą na żywo miejsca znane z Instagrama i wyjadą, a w ich miejsce przybędą kolejni. I tak w kółko. W łódzkiej naturze będziemy mieć ciągły ruch, tyle że turystyczny.

    Nowe Centrum Łodzi, miejsce, które miało i powinno być prestiżowe, powinno być bramą miasta i zachwycać od pierwszego wejrzenia, przejęte zostało przez architekturę brzydką, nudną, tanią

    Służącą jednemu - prędkiemu zarobkowi. Być może będą w nich mieszkać ludzie pracujący w Warszawie, którzy z Fabrycznego dojadą do stolicy w mniej niż godzinę, a więc z wynikiem podobnym lub nawet lepszym niż z przedmieść Warszawy albo okolicznych miejscowości. A może po prostu wynajmą je na weekend czy kilka dni turyści. Lokalizacja idealna - obok Piotrkowska, a i na dworzec blisko.

    Ostatnio okazało się, że właśnie w nowym bloku znajdującym się tuż przy wejściu na dworzec na parterze ulokowany zostanie popularny fast food. W bloku, a nie na dworcu, w którym ciągle jest pełno pustych lokali. I to jasne, że w takich budynkach na parterze zlokalizowane są różne usługi, ale naprawdę można się zastanawiać, czy musi to być koniecznie sieciówkowy fast food. "Współczuję mieszkańcom, którzy będą to wdychać" - piszą komentujący, ale może tak źle nie będzie. W końcu w tych niedużych mieszkaniach przebywać będzie się tylko na chwilę, przez weekend, góra kilka dni. Najem krótkoterminowy jest w Łodzi coraz popularniejszy, więc idealnie: szybkie śniadanie, buła na drogę, cześć, na razie.

    Pachnie to nie tylko fryturą, ale też kompleksem z lat 90., kiedy symbolem nowoczesności miała być zagraniczna sieciówka.

    Przestrzeń chwilowa, tymczasowa, na szybko, w locie - takie jest nowe centrum Łodzi. I to obrazuje może całe podejście. Nieduże mieszkania, bo po co ci wielkie salony, wysokie sypialnie. I tak jesteś tu dla zabawy na mieście.

    Naprawdę nie lubię dokładać Łodzi. Miasto krytyków ma aż nadto, nowi nie są potrzebni. Nie przeszkadza im fakt, że w Łodzi wcale nie byli, znają ją jedynie z memów albo swoich mylnych, krzywdzących wyobrażeń. Szydery jest tak dużo, że czasami wolę ugryźć się w język. Ale czasami trudno się nie denerwować, nie martwić się, co będzie dalej - jak to miasto będzie wyglądało. Dla kogo w końcu będzie i dlaczego raczej nie dla tych, którzy żyją na stałe.

    Obserwuję szybko zmieniającą się okolicę i to nie jest widok przyjemny. Nowa architektura nie wzbogaca otoczenia, nie jest dodatkiem (poza jednym wyjątkiem, osiedlem Fuzja, co do którego w niektórych miejscach i tak można mieć zastrzeżenia), a służy wyłącznie temu, żeby deweloper zarobił. Cel też jest krótkoterminowy, jak najem. Bierz kasę i w nogi, a co będzie potem, to nie nasza sprawa.

    Lada dzień przeczytam o kolejnej inwestycji na 219 mieszkań, zastanawiając się, czy ta znajdująca się obok, na również 200 lokali, wyprzedała się chociaż w połowie. Ale przynajmniej już wiem, dla kogo to wszystko powstaje. Dla turystów, którzy na do widzenia z Łodzią zamówią sobie hamburgera z restauracji w bloku.

    „Ekstatycznie umiłował morze”, ale mieszka w Łodzi. Lubi pisać o tym, jak technologia wpływa na człowieka, politykę, ekonomię, ekologię, architekturę czy miasta, zastanawiając się przy tym, czy dzięki niej możemy żyć jeśli nie lepiej, to chociaż inaczej. Gra też na Nintendo Switch, a zamiast Xboksa i PlayStation woli Stadię i GeForce Now, bo granie w chmurze to przyszłość.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Spider's Web

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era