
0:00
Groźby śmierci, dewastacja i setki negatywnych opinii – z tym musiał zmierzyć się niewielki sklep z pamiątkami Las Rąk w centrum Warszawy. Wszystko zaczęło się po tym, gdy jedna z pracownic uczestnikom antyukraińskiego marszu pokazała dwa opuszczone w dół kciuki.
Bogdan Andruszczenko
OKO.press publikuje tekst portalu Vot Tak.
Reakcja na jej gest nie ograniczyła się jednak wyłącznie do agresji antyukraińskich demonstrantów. Sklep otrzymał wsparcie od setek osób, a wartość przekazanej pomocy w ciągu kilku dni przekroczyła 40 tysięcy dolarów.
Redakcja Vot Tak odwiedziła Las Rąk i rozmawiała z jego właścicielką oraz pracownicą o nękaniu, strachu i solidarności, która okazała się silniejsza niż akt dewastacji.