
Dobry tytuł jest na wagę złota, deliberacje nad dobrym tytułem trwają czasem dłużej niż pisanie kilku akapitów tekstu. Bywa, że dobry tytuł – tu odkrywam skrawek redakcyjnej kuchni – musi wylądować w koszu. Bo się nie mieścił albo odwrotnie: był za krótki. Bo podobny jest już w numerze i redaktor – ku swej zgryzocie, ale i radości – odkrył to w ostatniej chwili. Bo choć trafny, mógł być niestosowny.
Właśnie z tego ostatniego powodu tytuł „Klasa otyłych” – widniejący początkowo przy świetnym raporcie Michała Kuźmińskiego – został zastąpiony innym. Choć oddaje statystyczną prawdę ( bieda zwiększa ryzyko otyłości), może też być odczytany jako stygmatyzujący. A ja go sobie bezwstydnie wyciągam z kosza z czystym sumieniem: kontekst, w którym go użyję, jest tyleż smutny, co sterylnie egalitarny.
Otóż w polskiej szkole istnieją już klasy, w których większość uczniów stanowią osoby otyłe bądź z nadwagą. To ponury paradoks: w czasie, gdy świat celebrytów porzuca ideę „ciałopozytywności” z ozempicowym penem w ręku, by walczyć na śmierć i życie o szczupłą sylwetkę, szkoła idzie w drugą skrajność i mówi: wasze zdrowie mamy w nosie. Bo gdyby było inaczej, któryś z rządów przestałby gadać o „likwidacji plagi zwolnień z wuefu”, a zrobiłby z tą plagą porządek.
Inna sprawa, że to też wina rodziców , w końcu to oni te zwolnienia piszą. Badania Fundacji Szkoła z Klasą pokazały, że wuef to przedmiot cieszący się najmniejszym wzięciem rodziców w czasie zebrań – traktowany jest jak piąte koło u wozu. Jeśli znajdzie się mądry, który to zmieni, zasłuży na miano prawdziwego – a nie papierowego – reformatora szkoły.
Na razie mamy plagę zwolnień, plagę nadwagi, a wszystko to – tu kolejny paradoks – w apogeum sporu o edukację zdrowotną . Przedmiot ten jest skądinąd potrzebny także z tego powodu: by zarysować wyraźną granicę między chudnięciem w pogoni za niedościgłym wzorcem estetycznym a tym dla zdrowia właśnie.
Naturalnie, że dla tej niewypełnianej przez szkołę ponadklasowej roli jest alternatywa: Ozempic . Ale z tekstu na kolejnych stronach dowiemy się także i tego: że farmakologia jest alternatywą niepewną i nie dla wszystkich.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny. 30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy. Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę
Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo
Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
TP Online: Dostęp roczny online
Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2026
Inne artykuły tego autora