Podczas remontu sztucznego zbiornika w Pilchowicach zginęły znajdujące się w nim ryby i inne organizmy. Zarządzający obiektem Tauron zapewnia, że prace przebiegły zgodnie z planem. I w tym tkwi sedno problemu.
"Obraz szkód jest przerażający, a zapach trudny do opisania" - relacjonuje w mediach społecznościowych koło wędkarskie z Jeleniej Góry.
W ten sposób wędkarze opisują to, co zastali w Zalewie Pilchowickim. Woda ze zbiornika została opróżniona w ramach prowadzonych od pewnego czasu prac remontowych. W rezultacie zginęły niemal wszystkie znajdujące się w niej stworzenia, w tym wiele ryb.
Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował
Jak wiele, jeszcze nie wiadomo – jak na razie w mediach pojawiają się szacunki od kilkudziesięciu do kilkuset ton. "Fetor czuć z kilkuset metrów", "cmentarzysko", "apokaliptyczny widok" - opisują portale.
Zalew Pilchowicki i (nie)spodziewana katastrofa
Najwyraźniej takich konsekwencji nie spodziewali się też urzędnicy. Jak podaje polskieradio24.pl, w środę (1 lipca) w Starostwie Powiatowym we Lwówku Śląskim rozpoczął się sztab kryzysowy poświęcony sytuacji na Jeziorze Pilchowickim.
Według Krzysztofa Smolnickiego, hydrogeologa i prezesa Fundacji EkoRozwoju, żywe organizmy ze zbiornika w Pilchowicach zmarły, bo to nie ich życie było priorytetem. "Dokładne przyczyny powinny zostać zbadane. Wydaje się jednak, że inwestycja była zrealizowana zgodnie z założeniami – tyle że te polegały na opróżnieniu zbiornika na czas remontu. O rybach pewnie nawet nikt nie pomyślał" – komentuje Smolnicki dla Wirtualnej Polski.
Ekspert podkreśla, że ryby można było odłowić i przenieść w inne miejsce. Ale oznaczałoby to wyższe koszty inwestycji. "To typowe podejście hydrotechniczne. Od lat najważniejszym celem dla polskich rzek i jezior jest ich podporządkowywanie człowiekowi. Kluczowa jest infrastruktura techniczna, czyli budowanie i remontowanie zapór, ostróg i innych obiektów. Jak to wpływa na środowisko przyrodnicze, specjalnie już decydentów nie interesuje" - ocenia Smolnicki.
Tauron: Śnięte ryby to cena za bezpieczeństwo
Po nagłośnieniu katastrofy Tauron wydał oświadczenie. Przekazał w nim, że prace przy zaporze prowadzone są przez profesjonalnego wykonawcę wybranego w przetargu i z udziałem "specjalnie zakontraktowanego zewnętrznego koordynatora, zespołu przyrodników oraz wyspecjalizowanych podmiotów odpowiedzialnych za nadzór i działania środowiskowe". Spółka stwierdziła również, że "cały proces prowadzony jest zgodnie z obowiązującymi decyzjami administracyjnymi".
"(…) na kluczowy etap opróżniania zbiornika nałożyły się wyjątkowo wysokie temperatury, które przy niskim stanie wody i obecności wieloletnich osadów wpłynęły na znaczące obniżenie poziomu natlenienia wody. To właśnie splot tych okoliczności miał istotny wpływ na obserwowane zjawiska środowiskowe" - dodaje Tauron.
Jednocześnie przedstawiciele spółki zapewniają, że terminy i harmonogram opróżnienia zbiornika uwzględniały wymogi nakazu budowlanego, ograniczenia w wykonaniu prac w związku z ochroną gatunków ryb i minogów oraz rekomendacje ekspertów przyrodniczych (w tym wiosenne tarło ryb).
"Podjęto działania, aby minimalizować straty w ekosystemie" - zapewnił RMF FM Jacek Bieńkowski, dyrektor departamentu inwestycji w Tauron Ekoenergia.
I podsumował: "Śnięte ryby są niestety ceną, jaką musimy zapłacić za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe mieszkańców Dolnego Śląska."
Remont po powodzi
Druga pod względem wielkości i wieku zapora w Polsce pomogła uchronić okoliczne miejscowości przed powodzią w 2024 r. Została jednak wtedy uszkodzona, dlatego zarządzająca obiektem spółka zdecydowała się na modernizację.
Obiekt, który działa od ponad 100 lat, nie był remontowany przez ponad pół wieku. Tauron zapewnia w komunikacie, że opróżnienie zbiornika "ma charakter przejściowy i w pełni odwracalny dla ekosystemu". Spółka zapowiada też, że Zalew Pilchowicki zostanie ponownie zarybiony już po zakończeniu wycenianej na blisko 100 mln zł inwestycji. Ma do tego dojść w 2028 r.
Dziennikarz specjalizujący się w tematyce ekologicznej i klimatycznej. Prowadzi w mediach społecznościowych profil "Dziennikarz dla Klimatu". Współpracuje z Wirtualną Polską oraz portalem Nauka o Klimacie. Autor książki "Recepta na lepszy klimat".
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości