Gmina Chybie chciała przejąć tereny dawnego Zarzecza, które znalazły się pod wodami Jeziora Goczałkowickiego. Projekt rządowego rozporządzenia rekomenduje jednak odrzucenie wniosku. Sąsiednie samorządy przekonują, że podział zbiornika utrudniłby zarządzanie kryzysowe - pisze "Gazeta Wyborcza".
Jezioro Goczałkowickie powstało w latach 50. po wybudowaniu zapory na Wiśle. Zbiornik, nazywany "Śląskim Morzem", zajmuje ponad 3 tys. ha i zabezpiecza dostawy wody dla części Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.
Spór o "Śląskie Morze". Sąsiedzi świętują decyzję rządu
"Gazeta Wyborcza" przypomina, że pod wodą znalazła się część Zarzecza , jednej z najstarszych wsi Śląska Cieszyńskiego. Przesiedlono mieszkańców 458 domów, zalano dwa kościoły, a miejscowy cmentarz przeniesiono.
Minister o "elektrycznych potworach". "Przepisy są gotowe, będą kary"
Zalana część wsi znajduje się obecnie w granicach gminy Goczałkowice-Zdrój, chodzi w sumie o 1363 ha.
Radni Chybia jednogłośnie poparli starania o zmianę granic w sierpniu 2023 r. Zwolennicy przejęcia terenów argumentowali, że pozwoliłoby to chronić historię, gwarę i folklor Zarzecza, a także rozwijać turystykę kulturową.
"Wyborcza" opisuje, że pomysł zdecydowanie odrzuciły władze Goczałkowic-Zdroju . Ich zdaniem zbiornik o znaczeniu strategicznym powinien znajdować się w granicach jednej gminy i jednego powiatu.
Projekt rządowego rozporządzenia rekomenduje jednak odrzucenie wniosku. Dokument nie jest jednak jeszcze ostateczną decyzją. Musi zostać przyjęty przez Radę Ministrów .
Absolwentka Stosunków Międzynarodowych, Administracji i Prawa. Zawodowe doświadczenie zdobywała m.in. w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. Polowanie na informacje i polityków ma we krwi. Nie gubi się także w gąszczu prawniczych paragrafów. Od dziecka zajmowała ją polityka, zamiast bajek ciekawsze było dla niej zaprzysiężenie prezydenta. Najpierw skończyła Stosunki Międzynarodowe, ale było jej mało, więc dołożyła do tego Administrację i Prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Pracowała w Gazecie Wrocławskiej i Radiu Wrocław. "Drogę jeszcze odnajdę, tymczasem z gubienia mam frajdę" - to jej dewiza na odkrywanie świata, dlatego najbardziej lubi atmosferę stacji benzynowych, dworców i lotnisk — żeby ciągle znajdować się w nowym a ciekawym miejscu. Jeść sushi pałeczkami nauczyła się dopiero w Japonii, więc to, jak się tańczy tango, zobaczy wkrótce w Argentynie. Ma pamięć do rozmów jak Truman Capote. Najbardziej lubi wracać do jego powieści "Z zimną krwią".