
Tysiące mieszkańców Kijowa wyszły na ulice, protestując przeciwko decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o planowanej zmianie na stanowisku ministra obrony. Demonstracja odbywa się w dniu, w którym ukraiński parlament ma głosować nad powołaniem nowego rządu.
PAP/Vladyslav Musiienko/X-ChristopherJM Jak relacjonuje korespondent "Financial Times" Christopher Miller, tak liczne protesty w regularnie ostrzeliwanej przez Rosję stolicy należą do rzadkości. Według uczestników demonstracji minister powinien pozostać na stanowisku.
Protesty w Kijowie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego
Według doniesień Ukraińskiej Prawdy decyzja o odwołaniu Mychajła Fedorowa zapadła na dzień przed głosowaniem nad nowym gabinetem, którym ma kierować Serhij Korecki.
Portal podał, że powodem zmiany ma być konflikt ministra z naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Ołeksandrem Syrskim oraz częścią wojskowego kierownictwa.
Sam Fedorow potwierdził odejście we wpisie opublikowanym w komunikatorze Telegram. "To był wielki zaszczyt służyć narodowi ukraińskiemu na stanowisku ministra obrony. (...) Nadal będę pracować na rzecz misji, z którą wcześniej przyszedłem do ministerstwa obrony. Ciąg dalszy nastąpi" - napisał.
Według źródeł Ukraińskiej Prawdy jego następcą ma zostać obecny p.o. ministra spraw wewnętrznych Ihor Kłymenko. Jednocześnie Fedorow ma pozostać w otoczeniu prezydenta Zełenskiego.
Rosyjski atak na Kijów poprzedził protesty
Demonstracje odbyły się kilka godzin po kolejnym rosyjskim ataku na ukraińską stolicę. W nocy ze środy na czwartek Rosja przeprowadziła nalot z użyciem rakiet balistycznych.
Według władz Kijowa zginęły co najmniej dwie osoby, a sześć zostało rannych, w tym 16-letni chłopiec. Był to już siódmy rosyjski atak rakietowy na Kijów od początku lipca. Podczas wcześniejszych nalotów zginęły dziesiątki osób, a ponad sto zostało rannych.